Get Adobe Flash player

Nowi użytkownicy:

  • justynasalomea
  • wnuczka
  • Ewa Geris
  • Patryk
  • afera

Odwiedza nas 61 gości oraz 0 użytkowników.

Ocena użytkowników:  / 2
SłabyŚwietny 

Małgorzata Gutowska cukiernia pod AmoremNie muszę pisać o sobie
Jej „Cukiernia pod Amorem” podbiła serca czytelników w całej Polsce. Właśnie ukazał się trzeci, ostatni tom bestsellerowej sagi. To idealna okazja, aby podpytać Małgorzatę Gutowską-Adamczyk nie tylko o „Cukiernię”, ale też o jej rodzinny Mińsk i literackie plany.

Ostatni tom „Cukierni pod Amorem” pt. „Hryciowie” trafił już do księgarń. Nie żal ci rozstawać się z bohaterami całej sagi?

Małgorzata Gutowska-Adamczyk (M. G.-A.) – Rozstałam się z nimi już pół roku temu, kiedy zakończyłam „Hryciów”. To dla autora bardzo długi czas i chyba już siedzę w nowym projekcie na tyle mocno, że nie rozpamiętuję tego rozstania.

Małgorzata Gutowska cukiernia pod AmoremKtóry z bohaterów „Cukierni” jest Ci najbliższy? A którego nie lubisz?

M. G.-A. – Lubiłam bardzo Barbarę Zajezierską, ponieważ umiała wyjść poza tragedię życiową, która jej się przydarzyła. Nie litowała się nad sobą i nie rozpamiętywała, a jednak była pełna skłębionych uczuć. Miała klasę i odpowiadającą mi filozofię życiową. Lubiłam bardzo Ginę. Ona i jej żywiołowy temperament zachwiały trochę konstrukcją trzeciego tomu. Lubiłam bardzo poboczną postać Szczęsnego Sikorskiego, który pojechał za swoją miłością aż do Ameryki. A potem potrafił wrócić i dalej żyć, a nawet odnieść sukces. Decyzję, do którego bohatera czuję antypatię, zostawmy czytelnikom. 

 

„Cukiernia” to także podróż w czasie. Jak szukałaś materiałów historycznych? Czy niektórzy z bohaterów to postaci autentyczne?

M. G.-A. – Czytałam wszystko, co tylko w jakikolwiek sposób łączyło się z tematyką. Od książek o cukiernictwie, po biografie i wspomnienia, a także książki etnograficzne. Jedyna bohaterka, która wzorowana jest na autentycznej postaci to Celina Hryć. Ale jest to odwzorowanie bardzo luźne. Pozostałe postaci są fikcyjne.

Jak historia tych trzech rodów ma się do losów twojej rodziny? Korzystałaś ze swoich wspomnień?

M. G.-A. – Powiedziałam już kiedyś, że na szczęście nie muszę pisać o sobie. Losy mojej rodziny nie są w żaden sposób odwzorowane w tej trylogii. Bogu dzięki, nie były ani tak malownicze, ani tak tragiczne.

Czy będzie kontynuacja „Cukierni”?

M. G.-A. – Nawet jeśli, to z pewnością nie będzie to czwarty tom. Pracuję teraz nad powieścią o roboczym tytule „Podróż do miasta świateł”. Jej główna bohaterka, to znana czytelnikom z „Cukierni” Róża z Wolskich, rudowłosa malarka, jedyna kobieta, której udało się uwieść i porzucić Tomasza Zajezierskiego. Rozpoczynam w 1867 roku w Paryżu, zakończę pierwszy z dwóch tomów ucieczką Róży z Polski. Być może w warstwie współczesnej zajrzę jeszcze do Gutowa, pokusa jest dość silna, ale główni bohaterowie z pewnością będą inni.

Na forum internetowym „Cukierni” czytelniczki dzielą się swoją cukierniczą pasją. Nie kusi Cię napisanie książki z przepisami na Gutowskie wypieki?

M. G.-A. – Wolałabym być kojarzona, jako pisarka, nie kucharka.

Czy chciałabyś żeby „Cukiernia pod Amorem” była prawdziwym miejscem, ze stolikami, kawą, jagodziankami, z klimatem z twojej powieści? A może już ktoś zgłosił się do Ciebie, żeby takie miejsce powstało?

M. G.-A. – Lepiej byłoby, aby to miejsce pozostało jedynie w wyobraźni czytelników. Każde zobrazowanie naszych wyobrażeń nieodzownie je spłaszcza. Wyobrażasz sobie wycieczki do Macondo?

„Cukiernia” to wspaniały materiał na film. Czy jest już chętny na zakup praw autorskich? Czy podjęłabyś się napisania scenariusza? A może reżyserowałby Twój mąż?

M. G.-A. – Na razie tylko czytelniczki snują takie plany. Scenariusza nie chciałabym pisać, to byłoby z pewnością bolesnym przykrawaniem materii powieści do rzeczywistości i możliwości finansowych producenta. Natomiast nie mam nic przeciwko temu, aby mojemu mężowi zaproponowano reżyserię. Sądzę, że zrobiłby ten film czy serial bardzo dobrze.

Niektóre miejsca w Gutowie przypominają te znane z Mińska. Czy to zamierzony zabieg?

M. G.-A. – Szczerze mówiąc w mojej wyobraźni Gutowo zupełnie nie przypomina Mińska, ale każdemu wolno je sobie wyobrazić na swój własny sposób. Na tym polega magia literatury.

Nie mieszkasz w Mińsku, ale na pewno tutaj wracasz?

M. G.-A. – Nigdy nie zerwałam moich więzi z Mińskiem. Od kiedy zamknęłyśmy sklep „U Guci”, bywam tu raz, dwa razy w miesiącu.

Masz jakieś swoje ulubione miejsca, które odwiedzasz, gdy przyjeżdżasz do naszego miasta?

M. G.-A. – Mieszkanie moich rodziców, fragment ulicy Konstytucji Trzeciego Maja, gdzie mieści się Urząd Miejski i centra handlowe. Lubię robić zakupy tu, gdzie czuję się najbardziej u siebie.

Jeździsz na spotkania autorskie. W Mińsku zawsze przychodziły na nie tłumy. Czym są takie spotkania dla autora?

M. G.-A. – Zawsze pewnego rodzaju nowym doświadczeniem, bo lektura powieści w każdym może wywołać jakieś inne drgania. Gdzieś rozmawiamy o książkach, gdzie indziej o gotowaniu, czasem muszę sama zapełnić te dwie godziny, bo czytelnicy wolą mnie posłuchać. Poznaję ciekawe miejsca i Polaków z różnych stron kraju, przekonując się nieodmiennie, że nie ma na mapie białych plam.

Nad czym teraz pracujesz?

M. G.-A.Poza wspomnianą już powieścią o Róży i Paryżu Belle Epoque pracuję nad albumowym wydawnictwem o tym mieście oraz nad czymś, co będzie rodzajem wywiadu rzeki, taką babską paplaniną o życiu.

Rozmawiał Dariusz Mieczysław Mól, fot. Kuba Głatki

Ramka:
Małgorzata Gutowska-Adamczyk  o sobie:

- Jestem żoną jednego męża, matką dwóch synów, właścicielką trzech psów, posiadaczką czterech zawodów wyuczonych.

- Napisałam kilkanaście powieści i kilkadziesiąt scenariuszy. Kolekcjonuję dziwne nazwiska, cenię dobrą kuchnię, amatorsko uprawiam ogród.

Namiętnie czytam, leniwie uprawiam tai-chi, optymistycznie patrzę na świat. 

teoretycznie - historyk teatru

praktycznie - bizneswoman

epizodycznie - nauczycielka

hobbystycznie -  ogrodniczka

sporadycznie -  scenarzystka

optymistycznie - autorka 

statystycznie - warszawianka

chronicznie - żona

histerycznie - matka

Aktualny numer w pdf:

okładka numer 38