Tygodnik Strefa Mińsk NR 11/12 (367/368)

Tu nie trafia się przypadkiem

Zakład Poprawczy i Schronisko dla Nieletnich w Mrozach jest jedną z najstarszych placówek resocjalizacyjnych w kraju.

Opublikowano: 2 Listopada 2014, Niedziela, 21:05
Autor: btsd
 0 0 0

Zakład Poprawczy i Schronisko dla Nieletnich w Mrozach jest jedną z najstarszych placówek resocjalizacyjnych w kraju. Przez ponad 60 lat funkcjonowania przeszedł on prawdopodobnie najwięcej przeobrażeń ze wszystkich tego typu ośrodków w Polsce – zmieniał się jego profil i przeznaczenie. Od 2010 roku w zakładzie, po którym „oprowadzają” nas jego dyrektor Zenon Czyżewski oraz wychowanki – Monika i Paulina, przebywają tylko dziewczęta...

Początki ośrodka sięgają 1952 roku, kiedy to z Oryszewa przewieziono do Otwocka Wielkiego pierwsze podopieczne. Szkołę i warsztaty zorganizowano w pałacu Bielińskich, natomiast internat znajdował się w gmachu zbudowanym przez Szkołę Melioracyjną. Rok 1972/73 placówka powitała pod nazwą Zakład Poprawczy dla Dziewcząt w Mrozach z tymczasową siedzibą w Otwocku. W listopadzie rozpoczęła się przeprowadzka do Mrozów i już 20 grudnia 1972 roku został otwarty nowy obiekt, który miał zapewnić doskonalsze i wygodniejsze warunki pracy oraz stosowanie nowych metod wychowawczych, sprzyjających procesowi resocjalizacji. Na początku lat 90 XX wieku, kiedy to w kraju zaistniała potrzeba zwiększenia ilości ośrodków dla chłopców, zakład w Mrozach stał się jedyną w Polsce placówką koedukacyjną. Szybko jednak ośrodek został przekształcony w Zakład Poprawczy dla Chłopców. Pod koniec lat 90. placówka po raz kolejny zmieniła swój profil. W Mrozach powstał (jeden z pięciu w Polsce) Młodzieżowy Ośrodek Adaptacji Społecznej. Dziś jest to Zakład Poprawczy i Schronisko dla Nieletnich w Mrozach, w którym przebywają dziewczęta.

Monika, przebywa najdłużej w zakładzie poprawczym w Mrozach ze wszystkich wychowanek:
– Miałam 11 lat, gdy po raz pierwszy trafiłam do pogotowia opiekuńczego. Trochę z winy mamy, bo ona piła i dlatego zabrali nas od niej. W pogotowiu poznałam rówieśników i oni pociągnęli mnie dalej, bo tam nie byłam pilnowana i nie miałam z kim porozmawiać o swoich problemach. Uciekałam od szarej codzienności w alkohol i papierosy. Potem zaczęłam kraść. Koleżanka pokazała mi, jak to się robi. Mieliśmy swoją paczkę. Znaliśmy się, byliśmy z jednego środowiska. Kradłam głównie ciuchy. Raz, drugi. Chciałam je mieć, bo inni mieli, to dlaczego nie ja . Nikt nie interesował się, skąd mam nowe ubrania, póki nie było jakiegoś przypału. W pogotowiu byłam 2,5 roku. Wpadliśmy na kradzieży, bo jak wychodziłyśmy ze sklepu, zaczęły pikać te bramki, co stoją w drzwiach...

Schronisko dla Nieletnich realizuje funkcję diagnostyczną, resocjalizacyjną i zapobiegawczą (zabezpieczenie prawidłowego toku postępowania sądowego). Podlega Ministerstwu Sprawiedliwości. Kierowane są tu nieletnie w wieku 13-21 lat, podejrzane o dokonanie czynu karalnego lub przestępstwa, a okoliczności i charakter czynu, stopień demoralizacji i nieskuteczność dotychczasowych środków wychowawczych przemawiają za umieszczeniem w zakładzie poprawczym. Schronisko dla nieletnich to środek tymczasowy. O czasie pobytu w nim orzeka sąd rodzinny. I do chwili wydania wyroku w pierwszej instancji, pobyt w ośrodku nie może być dłuższy niż rok.

Monika:
– Wreszcie trafiłam do MOS-u. Ale stamtąd też uciekałam. Różne rozboje robiłam. Z koleżankami chodziłam, żeby jakiś telefon zabrać, czy coś takiego. W kilka osób na jedną osobę to nie jest problem. Potem trafiłam do MOW-u. Stamtąd też uciekałam. Dalej robiłam różne głupoty: kradłam, piłam, nie chodziłam do szkoły, jeszcze jakieś bójki były. Najpierw pół roku byłam w schronisku, aż w końcu znalazłam się w zakładzie poprawczym. Jestem w Mrozach już 4 lata, od 2011 roku...

W schronisku opracowuje się szczegółową i kompleksową opinię psychologiczno-pedagogiczną o nieletniej na potrzeby sądu oraz rozpoczyna się proces resocjalizacji. Z kolei zakład poprawczy jest specjalną placówką resocjalizacyjną dla nieletnich od 13 do 21 roku życia, skierowanych tu ze schronisk dla nieletnich. Zapewnia naukę i kształcenie zawodowe, zajęcia kulturalno-oświatowe i sportowo-rekreacyjne. W zakładzie poprawczym przebywają nieletnie na podstawie prawomocnego wyroku sądu, nakazu wydania przyjęcia oraz skierowania wydanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości. W Mrozach funkcjonują obie placówki. Dla wychowanek prowadzone są trzy szkoły: podstawowa, gimnazjum przysposabiające do pracy oraz zasadnicza szkoła zawodowa. Dziewczęta przebywają w schronisku do czasu rozstrzygnięcia przez sąd sprawy, w trakcie której zostały zatrzymane. Może się to zakończyć postanowieniem o umieszczeniu w zakładzie poprawczym, ośrodku wychowawczym lub zwolnieniem do domu.

Paulina:
– Jestem w Mrozach już 3 lata. Wcześniej byłam w różnych placówkach, ale z nich uciekałam, dlatego co chwila zmieniali mi ośrodki. Do MOS-u trafiłam po raz pierwszy mając 13 lat, głównie za ucieczki ze szkoły i picie alkoholu. Miałam też pewne spięcie z ojczymem...

– Trafiają do nas dziewczęta za różne przewinienia wynikające z kodeksu karnego, począwszy od tych naprawdę drastycznych, czyli np. zabójstwa w wieku 14 czy 15 lat, przez pobicia, kradzieże, narkotyki, po szeroko pojętą demoralizację – wyjaśnia Zenon Czyżewski. – O ile w schronisku jesteśmy zobowiązani, aby wszcząć proces resocjalizacji w stosunku do nieletnich, to w zakładzie poprawczym musimy ten proces przeprowadzić do skutku – dodaje.

Wychowanki zakładu poprawczego przebywają w placówce do ukończenia 21 roku życia, albo zwalniane są warunkowo. Wnioskować o zwolnienie warunkowe może wychowanka, jeżeli jest pełnoletnia, jej rodzice lub dyrektor placówki. Ale muszą być spełnione określone warunki – pewność, że dziewczyna nie popełni czynu karalnego, środowisko umożliwi jej funkcjonowanie w roli akceptowanej społecznie i ma odpowiednie wykształcenie oraz umiejętności zawodowe, pozwalające na podjęcie pracy.

Monika:
– Na początku było mi ciężko się tu przystosować. Trudny był dla mnie proces resocjalizacji, bo jakoś nie mogłam się przyzwyczaić. To takie trudne przejść z jednego kręgu znajomych w drugi. Stąd mam też daleko do domu, długo więc nie mogłam wyjść na przepustkę. Ciężko było mi zmienić swój tok myślenia. Pierwsze dni tutaj były bardzo ciężkie, miałam chwile zwątpienia, nie mogłam się z wieloma sprawami pogodzić. Dwa lata trwał okres buntu. Przełom nastąpił 1,5 roku temu, kiedy zmarła mama. Zaczęłam myśleć o tym, jakie ona błędy popełniała, co źle robiła. Praktycznie mama sama nas wychowywała, bo ojczym co chwilę trafiał do więzienia. Nas była czwórka. Ciężko jej było. Postanowiłam, że nie chcę iść po jej śladach, że mogę coś więcej w życiu osiągnąć. Na szczęście mam ciocię, z którą dużo rozmawiam, która pomaga mi i mnie wspiera. Także wychowawcy dużo ze mną rozmawiali. Z niektórymi mam bardzo dobry kontakt. Bo każda z nas tutaj ma patronów. Oni nas wspierają.

– To, że nasze wychowanki są takie, nie jest tylko ich winą. Prezentują zachowania, jakie zostały w nich ukształtowane przez obecność w określonych rolach społecznych. Oznacza to, że wpływ środowiska, światopogląd, nastawienie poznawcze były niewłaściwe. W procesie resocjalizacji, prowadzonym w placówce w Mrozach, odkrywamy potencjały naszych podopiecznych i ich mocne strony, na których można stworzyć całkiem nową osobowość. Stawiając te dziewczyny w innych rolach, umożliwiamy korektę złych nawyków oraz nabycie nowych, poprawnych – opowiada Zenon Czyżewski. – A że nie można całkowicie izolować człowieka i mówić o resocjalizacji, dlatego w jak największym zakresie staramy się prowadzić ten proces w środowisku otwartym i wychodzić poza mury placówki – przekonuje.

Oferta resocjalizacyjna zakładu jest bardzo szeroka, np. wolontariat w Domu Pomocy Społecznej w Mieni, w stadninie koni ,,Wielgosówka” w Cegłowie, w Parafii Rzymskokatolickiej w Mrozach. To także wycieczki, rajdy, wyjazdy do kina i teatru, zajęcia warsztatowe w domu kultury w Mrozach, konkursy, zawody sportowe. A za dobre sprawowanie dziewczyny wychodzą na przepustki.

Monika:
– Kiedy jestem poza zakładem, spotykam dawne towarzystwo i patrzę dziś na nich z żalem, że oni nadal są w tym samym miejscu, w którym byłam kilka lat temu. Ciągle te same rzeczy robią, a nawet gorsze, bo niektórzy biorą narkotyki. Część z nich ma nawet wyroki. Ale mnie to już nie kręci.

Paulina:
– Nie utrzymuję kontaktu z moimi dawnymi koleżankami i kolegami, bo na przepustki jeżdżę do babci, a to zupełnie inne miejsce. Odciekłam się od dawnego towarzystwa.

Nie zdarzają się przypadki ponownego skierowania do zakładu poprawczego po zwolnieniu warunkowym. Natomiast zdarzają się przypadki umieszczania w zakładzie bądź ponownego umieszczenia w schronisku po zwolnieniu ze schroniska. Skuteczność resocjalizacji w Polsce określana jest na poziomie ok. 50% dla wszystkich zakładów poprawczych. Skuteczność zakładów dla dziewcząt utrzymuje się na poziomie ok. 80%. W krajach skandynawskich skuteczność ta jest wyższa, natomiast w Stanach Zjednoczonych niższa. Za wyniki resocjalizacji nie odpowiadają tylko zakłady poprawcze – zależą one także od warunków ekonomicznych, gospodarczych oraz socjalnych panujących w danym kraju.

Paulina:
– Bardzo dobrze wpływają na mnie rozmowy z babcią. Mam z nią fajny kontakt. Z mamą od czasu do czasu się widuję, ale ona pije. Mam troje rodzeństwa, ale nie mam z nimi kontaktu. Dobrze wpłynęły na mnie także rozmowy z psychologiem, nauczycielami, przyjaciółką Moniką...

W Zakładzie Poprawczym i Schronisku dla Nieletnich w Mrozach znajduje się obecnie 30 dziewcząt. Od godz. 8 do 14.30 (łącznie z sobotami) funkcjonuje szkoła i warsztaty szkolne, na których wychowanki z gimnazjum i zawodówki uczą się w kierunkach: kosmetyczka, fryzjer, piekarz-ciastkarz, obsługa kas fiskalnych, kucharz małej gastronomii, opiekun osób starszych, konserwator zieleni, krawiec. W 2014 roku niemal wszystkie pełnoletnie podopieczne uczestniczyły w warsztatach znajdowania zatrudnienia.

Monika:
– Nauczyłam się tu pracy zespołowej. Wcześniej zawsze lubiłam robić wszystko sama: dokładnie, pomalutku. A tu przekonałam się, że można pracować w grupie. W ubiegłym roku po raz pierwszy miałam świadectwo z czerwonym paskiem...
    
Dziewczyny już od dwóch lat na terenie ośrodka w Mrozach uprawiają ogródek. Sadzą warzywa, dbają o nie, a potem organizują między sobą konkursy wymiany wyhodowanych pomidorów, czy ogórków. Zakład Poprawczy może pochwalić się również wieloma nagrodami i wyróżnieniami zdobytymi przez wychowanki w wielu powiatowych konkursach. Ściany nowoczesnego zakładu zdobią dyplomy, wyróżnienia oraz zdjęcia z imprez i wyjazdów. I tylko kraty w oknach przypominają, że to nie takie zwykłe miejsce.

Monika:
– Niedługo mam sprawę w sądzie i może wyjdę. Dokąd? Tymczasowo do cioci, ale później chcę sobie wynająć pokój. Jak wyjdę, będę kontynuowała naukę, wtedy będzie mi przysługiwało 500 zł i 250 zł alimentów. Zapisałam się do szkoły na kurs fryzjerski. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Od 11 roku życia jestem w różnego rodzaju placówkach. Teraz chciałabym wejść w dorosłość. Myślę, że dam radę...  

Jak twierdzi Zenon Czyżewski – proces resocjalizacji, w przypadku zakładu poprawczego ma sens. Dziewczyny opuszczają go w wieku 21 lat. Jeśli po wyjściu trafią w zupełnie inne środowisko, z którego wyszły, jest mało prawdopodobne, aby wróciły na złą drogę. Jednak może być i tak, że już po roku popełnią przestępstwo i trafią do wiezienia.

Monika:
– Żyjemy w czasach, w których rodzice poświęcają bardzo mało czasu dzieciom, bo za długo  pracują. Dzieci uciekają z domów, by spotkać się z kolegami i myślę, że stąd rodzą się takie problemy, jakie były w moim przypadku. Bo dzieci chcą z kimś pogadać, szukają oparcia, nie ma ich kto pokierować. Większość winy leży po stronie rodziców, ale też może nie całkiem to ich wina?

Paulina:
– Czy żałuję? Niczego nie żałuję, bo przez swoja głupotę tutaj trafiłam. Ale to właśnie w Mrozach nauczałam się innego patrzenia na świat i inne wartości są dziś dla mnie ważne. Bardzo kocham konie. W ramach wolontariatu pracuję w stadninie, a od roku jeżdżę konno. Wszystko się zmienia.

Tekst Anna Kowalczyk, fot. ZPiSN w Mrozach

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania