Tygodnik Strefa Mińsk NR 25/26 (293-294)

Taka ładna tradycja

Czym jest dla nas Dzień Wszystkich Świętych?

Opublikowano: 30 Października 2014, Czwartek, 21:17
Autor: btsd
 1 0 0

Czym jest dla nas Dzień Wszystkich Świętych? Czy nie sprowadza się do maniakalnej jazdy po bliższych lub dalszych cmentarzach, razrocznego polerowania i czyszczenia nagrobków, układania kwiatuszków i siedemnastu zniczy, obowiązkowo takich samych, w różnych magicznych konfiguracjach: w krzyżyk, po skosie, aby ładnie się wszystko komponowało?

Objazdowe tournee ogranicza się do postawienia lampki, chryzantemy, albo wiązanki. Zdarza się, że przy grobie spotkamy się z bliższą i dalszą rodziną, jest więc okazja, by pogadać, dowiedzieć się, kto zachorował, kto zmarł, kto jaki znicz zapalił, a kto już trzeci rok z rzędu nie pojawił się przy grobie babci. A przy okazji gołym okiem widać, że ciocia się postarzała, bratowa ma nową kapotkę, a ci dorośli synowie wujka Kazika, to jakieś takie mruki. Może nawet wzruszymy się przez chwilę, zapalimy papieroska (jeśli nie pada), ponarzekamy, że z roku na rok coraz drożej. Pojawiają się pomysły, że może w następne święta, to złożymy się na jedną przyzwoicie dużą wiązankę, a tym samym zadbamy o estetykę naszego grobu, żeby nie było tak naćkane. Bo kto to później te wszystkie doniczki posprząta. O, będą leżeć jak na tym niezadbanym grobie obok. To może jeszcze wyłóżmy kostkę wokół, postawmy ławeczkę – rozochacamy się. Ale zaraz wujek Kazik, tak samo mrukowaty, jak te jego dzieci, grobowym głosem mówi – że po co takie wydatki, że to tylko raz w roku człowiek przychodzi, więc postać może, a wokół grobu to lepiej trawę wysiać.
A kiedy już wystoimy swoje, i zrobimy tour po grobach innych członków rodziny i znajomych, gnamy do domu. A że pod cmentarzem handel kwitnie, więc przy okazji kupimy pańskie skórki, zapiekanki (bo jakoś tak zgłodnieliśmy na tym chłodzie), pączki (do kawki na podwieczorek), baloniki z helem, watę cukrową i co tam jeszcze się da. W większych miastach można nawet na środku cmentarza kupić hamburgera. No, ale to już chyba przesada. W końcu to Wszystkich Świętych...
– Utarł się taki folklor, zwyczaj, obrządek, że w dniu 1 listopad objeżdżamy groby. Pamięć o zmarłych wcale nie oznacza, że musimy odwiedzić grób właśnie w tym dniu – wyjaśnia proboszcz w jednej z parafii w mińskim powiecie. – Zapalony znicz nie oznacza pamięci. Równie dobrze można położyć kamień, który będzie ją symbolizował. U nas pokutuje sformułowanie: „cześć ich pamięci”, czy „niech żyją w naszej pamięci”. Tak było w odległych czasach komunizmu. Bo wtedy nie można było powiedzieć nic innego związanego z religią. Stąd zakodowane mamy, że znicz to pamięć o zmarłych. Zmarli żyją bez względu na to, czy pamiętamy, czy nie, czy zapalimy znicz. Życie wieczne jest niezależne od naszej pamięci. Pamiętać można o wakacjach, o imieninach, o bitwie pod Grunwaldem. Nasza pamięć, z katolickiego punktu wiary, nic zmarłym nie daje. Bo co z tymi, którzy żyli w XVI wieku? Najważniejsza jest modlitwa – tylko i wyłącznie – dodaje.  
Chyba coraz bardziej gubimy to, co jest najistotniejsze, czyli modlitwę za zmarłych. Ile osób odwiedzając groby znajdzie na nią czas? Bezmyślne, pospieszne odmówienie „zdrowaśki”, raczej nie jest modlitwą. I jeszcze pojawia się pytanie – o co nam tak naprawdę chodzi? Jaka jest zależność – poza finansową – że na grobie postawimy piętnaście zniczy, czy jeden? Czy po jakości i wielkości pomnika można mierzyć, że ktoś kochał osobę zmarłą mocniej lub mniej? Zresztą, czego ja się czepiam? Grób wyczyszczony, co tam, że raz w roku, obowiązek zaliczony, przecież tak trzeba, bo co ludzie powiedzą...
Upłynął dzień. Zmęczeni i zmarznięci odgrzewamy w domu bigos, albo rosołek. Żeby się rozgrzać. A wujek Kazik i te jego mruki to pewnie po setce czystej sobie golną. Nikt ich nie pilnuje, odkąd ciotka Bronka zmarła na raka. Zresztą, ciotka Bronka też za kołnierz nie wylewała, ale o zmarłych nie mówi się źle. Poza tym, wieczorem przed nami kolejne wzniosłe przeżycie: spacer na cmentarz, bo to taki romantyczny widok, ta łuna palących się lampek i zniczy. I można będzie założyć ciepłą kurtkę, a nie tak jak za dnia ten modny płaszczyk wiatrem podszyty, ale wszyscy widzieli, że markowy i drogi. O i za chwilę już Boże Narodzenie. Trzeba będzie znów na promocje uważać. Tak jak z tymi zniczami, które tak okazyjnie udało się kupić w supermarkecie...

Tekst Anna Kowalczyk, fot. DM

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
andrzejmm  2014-10-31, 08:39
Dla mnie to bardzo ważny dzień i nie sprowadza się do tzw. biegania po grobach. Tego dnia wspominam zmarłych z mojej rodziny i modlę się przy ich grobach. Oprócz grobów rodzinnych staram się też wraz z dzieckiem odwiedzić groby poległych za naszą Ojczyznę, bo przecież gdyby nie oni nie byłoby naszego kraju. Mówi się, że umarli milczą. Moim zdaniem to nieprawda, oni żyją w naszych wspomnieniach i w naszej historii. Ważnym elementem tego święta jest też dla mnie możliwość spotkania z rodziną, która zjeżdża się w tym dniu z różnych miejsc. Jeżeli zaś chodzi o coraz szersze w ostatnim czasie wystawianie różnego rodzaju straganów przy okazji tego święta to zdecydowanie tego nie popieram, ale staram się tego nie zauważać. 1 listopada to coś więcej niż tylko taka ładna tradycja.
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania