Tygodnik Strefa Mińsk NR 11/12 (367/368)

Witajcie w naszym domu

Niektórzy się ich boją i mówią, że lepiej samemu nie iść do „Jedliny”. „Tacy jacyś inni są” – wyjaśniają szeptem.

Opublikowano: 7 Października 2014, Wtorek, 23:39
Autor: btsd
 0 0 0

Niektórzy się ich boją i mówią, że lepiej samemu nie iść do „Jedliny”. „Tacy jacyś inni są” – wyjaśniają szeptem. Ale tak naprawdę mieszkańcy Domu Pomocy Społecznej „Jedlina” nie stanowią dla nikogo zagrożenia, za to bardzo cieszy ich każdy, kto odwiedza ich Dom: witają się serdecznie, chcą pochwalić się swoimi pokojami, wykonanymi pracami, oprowadzić po ośrodku, mają serce na dłoni...

 

Dom Pomocy Społecznej „Jedlina” położony jest w pięknym kompleksie leśnym, którego część stanowi rezerwat przyrody. Walory mikroklimatyczne i krajobrazowe stwarzają szczególnie dobre warunki do prowadzenia działań rehabilitacyjnych. Na początku, w latach 60. XX wieku był to dom pomocy dla dzieci, niekiedy osieroconych. Dziś mieszkają w nim mężczyźni o mniejszej lub większej dysfunkcji umysłowej (łącznie 108 osób). Bazę lokalową DPS stanowią trzy budynki: główny – najstarszy wybudowany w 1925 roku (przez stołecznych tramwajarzy, jako obiekt terenowy dla Gimnazjum Miejskiego im. Górskiego w Warszawie) oraz dwa nowocześnie zaaranżowane budynki oddane do użytku w 1995 i 1996 roku.

– W pomocy społecznej pracuję od 1990 roku, praktycznie od momentu, gdy przeszła ona z resortu Zdrowia do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Wtedy nastąpiła duża zmiana: opieka społeczna przekształciła się w pomoc społeczną, czyli nie tylko opiekę, ale przede wszystkim budowę różnorodnego systemu wsparcia, aby człowiek mógł samodzielnie wyjść z trudnej sytuacji – wyjaśnia Sylwester Podniesiński, dyrektor DPS „Jedlina” od 2003 roku.

 

Zbyszek

Został przywieziony do „Jedliny” w wieku 14 lat z domu rodzinnego. Posiada perfekcyjny słuch – umie zagrać każdą melodię. Instrumenty muzyczne tworzy sam – jest to plastikowa butelka po napojach z wyciętym dnem, ustnik zaś to kawałek folii stanowiący membranę. Grając na tym instrumencie był laureatem Ogólnopolskiego Festiwalu Instrumentalno-Wokalnego Osób z Upośledzeniem Umysłowym, który odbywał się w Teatrze im. Stanisława Jaracza w Olsztynie. Wielokrotnie występował też jako solista z orkiestrą Symfoniczną z Olsztyna pod dyrekcją Walentina Kurzewa, wzbudzając podziw i niedowierzanie, że na tak „dziwnym” instrumencie można wydobyć takie dźwięki. Zbyszek zawsze marzył o tym, aby „grać z zespołem na weselach”. Dzisiaj, z uwagi na wiek, gra coraz rzadziej.

 

Według Sylwestra Podniesińskiego, dom pomocy społecznej jest ostatnim ogniwem w całej strukturze pomocy społecznej. Do DPS trafiają osoby, które nie są w stanie samodzielnie żyć w swoim środowisku, którym gmina nie może zapewnić poziomu usług, pozwalających na samodzielną egzystencję we własnym domu. Każda osoba skierowana, do DPS pozostaje w nim, aż do końca swojego życia.

 

Niepełnosprawność intelektualna (obniżenie poziomu rozwoju intelektualnego) to nie choroba, tylko zaburzenie rozwojowe, polegające na znacznym obniżeniu ogólnego poziomu funkcjonowania intelektualnego, któremu towarzyszy deficyt w zakresie zachowań adaptacyjnych (w szczególności niezależności i odpowiedzialności). Jeżeli jest to stan niewielkiego obniżenia poziomu deficytu (upośledzenie w stanie lekkim lub umiarkowanym), to przy rehabilitacji i terapii od bardzo wczesnego wieku, jest szansa na wypracowanie zdolności do samodzielnego funkcjonowania, szczególnie w czynnościach domowych. Często osoby te są w stanie skończyć szkołę podstawową i podjąć pracę o charakterze fizycznym. Jednak pełne funkcjonowanie społeczne i rodzinne zależy od ilorazu inteligencji poszczególnych osób. Problem tylko w tym, że nie wszystkie rodziny stać na wszechstronną rehabilitację i terapię.

 

Wszyscy mężczyźni przebywający w „Jedlinie” są upośledzeni umysłowo. Niektórzy z nich, zwłaszcza niepełnosprawni w stopniu głębokim (ok. 30% mieszkańców) dodatkowo obarczeni są ciężkimi wadami neurologicznymi i fizycznymi (zwykle jest to padaczka, upośledzenia słuchu lub wzroku), co powoduje bardzo trudne ich funkcjonowanie. Dlatego niezbędna jest dla nich opieka całodobowa, bo w każdej chwili może być potrzebna pomoc.

 

Robert

Do DPS „Jedlina” przyjechał, gdy miał 7 lat. Jest jednym z twórców niepełnosprawnych intelektualnie o ukształtowanej osobowości artystycznej. Tego rodzaju twórczość, wymykającą się wszelkim próbom zaszeregowania, wpisuje się w nurt sztuki l Art. Brut. Jego prace cechuje niezwykła muzyczność kompozycji barwnych o wyjątkowej sile wyrazu i ekspresji. Rysuje pastelami z perfekcyjnym wyczuciem koloru i formy. Jego wyjątkowy talent plastyczny został dość wcześnie zauważony i doceniony – Robert zdobył wiele nagród w konkursach plastycznych, a jego twórczość, w dojrzałej już formie, trafiła do prestiżowych galerii w Polsce i za granicą. Wykonywał też scenografie do cyklicznego programu TVP „Tacy sami”. Jego prace były licytowane na charytatywnej aukcji Londyńskiego Domu Aukcyjnego – Fhilips Fine Art Auctioneers. Profesor P. Trzeciak z Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych powiedział: „Z szacunkiem i zainteresowaniem obserwuję sztukę ludzi, których kontakt ze światem nie polega na konwencjach i modach, lecz malowaniu w sposób prosty – tak jak śpiewa ptak. Tak maluje Robert z Mieni”. Obecnie Robert już mniej rysuje ze względu i na wiek i na stan zdrowia.

 

– Wiadomo, że nie zastąpimy mieszkańcom „Jedliny” w pełni rodzinnego domu, ale robimy wszystko, aby w DPS czuli się jak najlepiej, by znaleźli w nim ciepło i zrozumienie. Staramy się zapewnić podopiecznym normalny rytm dnia, tygodnia, miesiąca i roku. My budzimy się rano, idziemy do pracy, a oni na zajęcia terapeutyczne. Ważne, aby każdy wyszedł ze swojego pokoju, zmienił otoczenie i zajął się tym, co lubi. Kadra Domu zachęca i stymuluje do podjęcia aktywności fizycznej i intelektualnej. Każda bowiem aktywność dostosowana do możliwości naszych podopiecznych jest im niezwykle potrzebna. Celebrujemy też z mieszkańcami wszystkie święta narodowe i kościelne, także ich imieniny i urodziny. Organizujemy różnorodne imprezy integracyjne, spotkania przy ognisku, grillu, kuligi, zabawy i wieczorki taneczne, a także wycieczki rowerowe, wyjazdy na basen i do kina – wylicza Sylwester Podniesiński.

 

Zajęcia terapeutyczne w „Jedlinie” odbywają się w pracowni plastycznej, muzycznej, komputerowej. Do dyspozycji mieszkańców są również: sala gimnastyczna do kinezyterapii i gier zespołowych, gabinety do fizykoterapii, własne konie do hipoterapii. Oni sami dbają o porządek we własnych pokojach, budynkach oraz na całej posesji. Podpieczni DPS każdego roku wyjeżdżają też na turnusy rehabilitacyjne oraz wycieczki krajoznawcze.

– Mamy swój zespół muzyczny „Oaza”, który występuję zarówno w Domu, jak i poza nim. Ostatnio śpiewaliśmy podczas „Sójki Mazowieckiej” w Cegłowie. Przygotowujemy jasełka na Boże Narodzenie i występujemy z nimi w kościołach powiatu mińskiego. Na przestrzeni ostatnich trzech lat wystąpiliśmy w Kałuszynie, Mrozach, Barczącej, Cegłowie, Hucie Mińskiej i Grębkowie. Za występy mieszkańcy dostają jakieś datki, my dokładamy trochę i tym sposobem każdego roku mogą wyjechać na dodatkową wycieczkę. Utalentowani podopieczni biorą także udział w Ogólnopolskich Przeglądach Artystycznych Osób Niepełnosprawnych oraz w różnych imprezach organizowanych nie tylko w powiecie mińskim, ale również w Siedlcach, czy Sokołowie Podlaskim. Sami organizujemy też wiele imprez, z których od lat wiodącą jest czerwcowe „Powitanie Lata” – opowiada Sylwester Podniesiński.

 

Jednym z wielu problemów, z jakimi na co dzień borykają się pracownicy DPS, to zapewnienie odpowiedniej opieki medycznej. Część mieszkańców Domu to pacjenci, z którymi kontakt werbalny jest bardzo utrudniony, wiedzę o ich dolegliwościach czerpie się wyłącznie z obserwacji. Problematycznym jest także wykonanie różnego rodzaju badań, nawet tych podstawowych, jak prześwietlenie klatki piersiowej, czy pobranie krwi. Bez osoby, którą mieszkaniec dobrze zna i lubi, takie zabiegi często są niewykonalne. Leczenie stomatologiczne w znacznej grupie osób może być wykonywane wyłącznie w znieczuleniu ogólnym. Odrębną sprawą jest leczenie szpitalne, które jest najbardziej niedostosowane do tego typu pacjentów – nie ma w szpitalach wyodrębnionych sal, personel też nie bardzo wie, jak z takimi osobami postępować, a dla mieszkańca jest to nowe, nieznane miejsce, z obcymi ludźmi, co powoduje dodatkowy stres i może prowadzić do niekontrolowanych zachowań. Dlatego też, jeżeli któryś z podopiecznych trafi do szpitala, jest bardzo często odwiedzany przez personel DPS i wspomagany w różnych formach.

 

Andrzej

Przyjęty do DPS w wieku 9 lat. Bardzo interesuje się końmi. Reprezentował Polskę na Letnich Igrzyskach Olimpiad Specjalnych, które odbyły się w Szanghaju w Chinach w 2007 roku. Andrzej wystąpił w jeździe konnej w trzech konkurencjach: w stylu angielskim, biegu z przeszkodami i dwuosobowej sztafecie. Zdobył trzy medale – dwa srebrne w konkurencjach indywidualnych oraz brązowy w sztafecie. Samodzielnie pod opieką tylko trenera wyjechał do Chin na trzy tygodnie, nie sprawiając żadnych problemów.

 

W DPS istnieje Zespół Terapeutyczno-Opiekuńczy, w którego skład wchodzi, m.in. pracownik socjalny, psycholog, pracownik pierwszego kontaktu, opiekun prawny. Zespół ten ocenia indywidualne możliwości każdego z mieszkańców: zainteresowania, predyspozycje, sporządza indywidualny plan wsparcia dla każdego podopiecznego, ale również określa, czy dana osoba może samodzielnie wyjść poza Dom, czy może go opuścić tylko pod nadzorem.

– Trzech naszych podopiecznych jeździ samodzielnie każdego dnia do pracy w Mińsku. Bardzo sobie to chwalą i są z tego niezmiernie dumni. Pracują przy sortowaniu odpadów opakowaniowych w zakładzie prowadzonym przez stowarzyszenie „Niepełnosprawni dla środowiska EKON” w Otrębusach. Ta praca jest najlepszą z możliwych form terapii. Ci chłopcy, w krótkim czasie osiągnęli wysoki poziom zachowań społecznych, radzą sobie znakomicie, poruszają się biegle po mieście i załatwiają sami wszystkie swoje bieżące sprawy. Żadna dodatkowa terapia nie jest im potrzebna. Ich zachowania są całkowicie odmienne od tych, jakie były przed podjęciem pracy – zapewnia Sylwester Podniesiński.

 

Mieszkańcy „Jedliny” mają opinię świetnych pracowników. Są bardzo zdyscyplinowani i solidni. Kolejna, ośmioosobowa grupa podopiecznych DPS została wstępnie zakwalifikowana do pracy w nowopowstałym Zakładzie Aktywności Zawodowej w Drożdżówce.

 

Mieszkańcy nie stanowią jakiegokolwiek zagrożenia, tak dla siebie, jak i dla innych. Na co dzień spokojni i raczej pogodni, czasem popadają w przygnębienie, najczęściej w okresie przedświątecznym, gdy część z nich wyjeżdża, a zdecydowana większość zostaje w Domu.

– Są to przeważnie ci, którzy nie mają już rodzin. Tak naprawdę tylko 30% mieszkańców ma kontakty ze swoimi bliskimi, a pozostali bardzo, bardzo rzadko. Póki żyją rodzice, te kontakty są częstsze – przekonuje Sylwester Podniesiński. – Pamiętam moje pierwsze miesiące pracy w „Jedlinie”: mężczyzna, prawie 40-letni, wysoki, blisko 100 kg wagi, biegnie do mnie w podskokach radośnie krzycząc: „do domu jadę! do domu jadę!” Taka scena na długo zostaje w pamięci i bardzo mocno i wyraziście wyraża stosunek do rodzinnego domu. I nie ważne, że warunki bytowe są tam gorsze niż w DPS. Najbardziej liczy się więź z matką, ojcem, rodzeństwem. Pamiętam, jak jeden z ojców mówił mi, że ma trzech synów, z czego jeden jest niepełnosprawny i przebywa w „Jedlinie”. Zwierzył się, że od żadnego nie zaznał tyle miłości i czułości, co od tego niepełnosprawnego – dodaje dyrektor.

 

Tekst Anna Kowalczyk, fot. DPS „Jedlina”

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania