Tygodnik Strefa Mińsk NR 23/24 (379/380)

Alfabet pani domu

Pierwsze skojarzenie z każdą liter alfabetu pozwala na pokazanie człowieka bez retuszu, bez poprawek, bez obciążeń. Poniżej alfabet pani domu

Opublikowano: 10 Grudnia 2012, Poniedziałek, 10:16
Autor: admin
 0 0 0

Pierwsze skojarzenie z każdą liter alfabetu pozwala na pokazanie człowieka bez retuszu, bez poprawek, bez obciążeń. Poniżej alfabet pani domu – mężatki, zajmującej się na co dzień wychowaniem blisko 3-letniego Kubusia. Mąż Renaty jest jedynym żywicielem rodziny. Ona na co dzień boryka się z problemami związanymi w utrzymaniu „w ryzach” synka, sprzątaniem, gotowaniem, robieniem zakupów, krótko mówiąc – wykonuje pracę nieodpłatną, rzadko docenianą i szanowaną. Pracę nieokreśloną ścisłymi godzinami, Kodeksem Pracy, chorobowym...

A jak azyl – to moja kuchnia, chociaż wymaga remontu. Wkurza mnie brak miejsca, brak pięknych, nowych szafek, które z zazdrością podziwiam u znajomych. Wiem, musimy poczekać. Z jednej pensji nie da się mieć wszystkiego, o czym sobie człowiek zamarzy.

B jak bieda – coraz bardziej ją odczuwam. Szukam promocji, wyprzedaży na stoiskach z produktami żywnościowymi. Chodzę do szmateksów w dni, gdy mogę kupić fajne ciuszki za 1 zł. I nie wstydzę się tego. Bo czy biedy powinnam się wstydzić. Poza tym, wiele osób, nawet tych zamożnych kupuje używane ubrania. Często trafiają się markowe rzeczy, za które w sklepie trzeba zapłacić duuuużo więcej.

C jak cierpliwość – ostatnio mam jej coraz mniej. Sama jestem zła na siebie, że niepotrzebnie wkurzam się na Kubusia. W sumie to dziecko, nic nie winne temu, że jest, jak jest. A jest ciężko. Kiedy synek idzie spać, mam chwilę wytchnienia. Lubię ten krótki czas tylko dla siebie.

D jak dom – sprzątanie, gotowanie i dogadzanie mężowi i synkowi. Ale to mój dom, moja rodzina i chcę dać im z siebie jak najwięcej. Tym bardziej, że przecież siedzę w domu. Oj, nieraz mam dość tego!

E jak entuzjazm – rzadko kiedy go odczuwam – ostatnio, jak bratowa obcięła mi włosy i położyła farbę. Kurczę, jakże fajnie się czułam. Niby kura domowa, ale zadbana, bardziej kobieca. Przyjemnie było patrzeć na siebie w lustrze.

F jak firanka – nie znoszę zawieszania firanek! Ale jakże uroczo prezentuje się okno przystrojone czystą, pachnącą świeżością firanką, dlatego je zawieszam.

G jak garnek – nie mam pojęcia, co do niego włożyć. Kombinuję jak mogę, aby jak najtańszym kosztem przygotować obiady. Dobrze, że Kubuś nie jest alergikiem i je obiady normalne, z nami i nie ma konieczności dodatkowego przygotowania dla niego czegoś innego. Przepisy z kilku moich kombinacji? Proszę bardzo: kupuję kurczaka – szczególnie jak są w promocji w supermarkecie, z piersi robię kotlety, udka mam na kolejny obiad, korpus – na rosół, a reszta – na potrawkę. W ten sposób z jednego kurczaka, kilku warzyw i przypraw mam obiad na kilka dni.

H jak hamak – dlaczego tak? Bo tęsknię za chwilką relaksu – z dala od codziennych problemów. Ale z drugiej strony, nie wiem czy faktycznie potrafiłabym oderwać się od codzienności, nawet polegując na hamaku.

I jak igła – bolesne ukłucie. Ileż razy Kubuś był kłuty podczas pobytu w szpitalu? Każde ukłucie w jego rączkę, nóżkę bolało mnie może nawet bardziej niż jego.

J jak jawa – zdarza mi się śnić na jawie. Tak, kurom domowym może nawet bardziej niż innym. Z tym, że potem okazuje się, że nie zrobiłam czegoś, co powinnam.

K jak Kuba – przechodzi bunt 3-latka. Jest chwilami niemożliwy. Ale zauważyłam, że im bardziej krzyczę na niego, to tym bardziej wzmaga się jego bunt. To chyba taki atak, jako obrona. Ale kocham go najbardziej na świecie, bo to mój Kubuś.

L jak ludzie – bez nich nie poradziłabym sobie. W małżeństwie bywa różnie. Dobrze, że mam do kogo zadzwonić, pożalić się, pogadać. Nie raz zranili mnie, ale takie już widać jest życie. Gorzej, gdybym nie miała się do kogo odezwać.

Ł jak łazienka – chwila dla siebie po ciężkim dniu. Mała jest ta nasza łazienka, ale dla mnie wystarczająca. Czasem sobie wyobrażam, że jestem w SPA (śmiech).

M jak miłość – to najważniejsze doświadczenie w moim życiu. Puste byłoby życie bez miłości. Nie wyobrażam sobie związku bez miłości. Miłość to też poświęcenie dla innej osoby. Nie wiem, czy mąż docenia moją miłość do niego, może za mało o niej mówię, ale staram się ją okazywać.

N jak nadzieja – na lepsze jutro i całe życie. Przecież kiedyś musi i dla nas zaświecić słońce. Kubuś pójdzie do przedszkola, ja pójdę gdzieś do pracy. Musi być lepiej.

O jak obowiązki – zbyt dużo rzeczy i spraw, które mnie przytłaczają jest tylko na mojej głowie. Ktoś powie: „siedzi w domu, jakież ona może mieć obowiązki?” To nie takie proste, jak się wydaje z boku. Przecież muszę tak rozplanować dzień, aby zapewnić jakąś rozrywkę Kubusiowi. Jednocześnie ugotować obiad, zrobić jakąś przepierkę, nieco ogarnąć mieszkanie, aby mąż, kiedy wróci z pracy, nie zwrócił uwagi, że co ja niby robiłam przez cały dzień, bo jest nie posprzątane.

P jak praca – duże bezrobocie na rynku. Nie wiem, jak to będzie, gdy będę zmuszona pójść do pracy. Czy ją znajdę? Czy będę odpowiednią kandydatką? Czy zarobię tyle, aby zacząć wreszcie jakoś godziwie żyć?

R jak rachunki – przerażają mnie, chociaż może nie powinnam narzekać. Ludzie mają gorzej. Staram się, aby wszelkie należności były opłacane w terminie, ale nie zawsze się to udaje. Wystarczy tylko, że trzeba z Kubą iść do lekarza i muszę wykupić receptę. A w tym samym czasie jest rachunek za prąd... Przecież wiadomo, że zdrowie dziecka jest ważniejsze, ale rachunek też trzeba zapłacić. Obym jak najmniej miała takich wyborów.

S jak siła – chciałabym być silniejsza psychicznie, nie bać się mocniej stąpać po ziemi, a przede wszystkim nie bać się życia i przyszłości.

T jak trud – wkładam wiele trudu i poświecenia we wszystko co robię, ale mam czasem wrażenie, że mój mąż tego nie dostrzega, a ja naprawdę się staram. Tylko, że go też przez cały dzień nie ma w domu, bo ciężko pracuje.

U jak Utrata – najbardziej boje się utraty najbliższych. Ogarnia mnie wtedy strach przed śmiercią, która jest, niestety dobrze o tym wiem – nieunikniona. Bo przecież nic nie trwa wiecznie.

W jak wakacje – każde spędzamy w domu. Nie stać nas na wycieczki, wyjazdy, wczasy, nawet na jakieś krótkie wypady. Zawsze jednak z utęsknieniem czekam na wakacje. I zawsze mam nadzieję, że w końcu gdzieś sobie pojedziemy na dłużej. Bo przecież te dwa weekendowe dni spędzone najczęściej u mamy w rodzinnym domu to żaden odpoczynek. Owszem, jest przyjemnie, ale to nie to samo, co taki wyjazd nad morze, nie mówiąc już o zagranicy.

Z jak zaduma – często myślę, żeby nie zwariować. Ale równie często myślę o moim synku, jego przyszłości i mam cichą nadzieje, że będzie mu lepiej w życiu, że wyrośnie na mądrego mężczyznę. Może w moim życiu też się coś zmieni na lepsze?

Ż jak życie – chcę je przeżyć jak najlepiej. Chcę je przeżyć jak najlepiej, aby nikt przeze mnie nie płakał, a co najważniejsze nie wstydził się za mnie.

Wysłuchała Anna Kowalczyk

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania