Tygodnik Strefa Mińsk NR 29/30 (385/386)

Facet w SPA

Marek to przystojny czterdziestolatek. Owszem, czasem podkradnie żonie trochę kremu i niezdarnie wmasuje w twarz, ale w głowie by mu nie postało, że mógłby pójść do jakiegoś miejskiego SPA, aby się „oklepać” i poddać zabiegom upiększającym.

Opublikowano: 22 Listopada 2012, Czwartek, 09:56
Autor: admin
 0 0 0
Facet w SPAFacet w SPAFacet w SPA
Facet w SPA - PokójFacet w SPA - PokójFacet w SPA - Pokój
Facet w SPA - WannaFacet w SPA - WannaFacet w SPA - Wanna
Facet w SPA - MasażFacet w SPA - MasażFacet w SPA - Masaż
Facet w SPA - MasażFacet w SPA - MasażFacet w SPA - Masaż
Facet w SPA - CzekoladaFacet w SPA - CzekoladaFacet w SPA - Czekolada
Facet w SPA - CzekoladaFacet w SPA - CzekoladaFacet w SPA - Czekolada
Facet w SPA - MaseczkaFacet w SPA - MaseczkaFacet w SPA - Maseczka
Facet w SPA - MaseczkaFacet w SPA - MaseczkaFacet w SPA - Maseczka
Facet w SPA - PaznokcieFacet w SPA - PaznokcieFacet w SPA - Paznokcie

Marek to przystojny czterdziestolatek. Owszem, czasem podkradnie żonie trochę kremu i niezdarnie wmasuje w twarz, ale w głowie by mu nie postało, że mógłby pójść do jakiegoś miejskiego SPA, aby się „oklepać” i poddać zabiegom upiększającym. Jest przecież facetem, a nie jakimś metroseksulanym gogusiem. W końcu prawdziwemu mężczyźnie kilka zmarszczek i pasemek siwizny dodaje tylko uroku. Kiedy na urodziny żona wręczyła mu kopertę, pomyślał że kupiła bilety na mecz Polska-Anglia na Stadionie Narodowym. Ale w środku, zamiast wejściówek na piłkarskie zmagania znajdowało się zaproszenie do SPA. Marek skamieniał...

Nie wiedział, czy obrazić się na żonę od razu, czy za chwilę. „To jakiś żart”– zapytał i spojrzał wymownie na uśmiechniętą Kamę. „Gdzie tam. Możesz pójść sam, albo mogę cię zaprowadzić, jeśli się boisz. Wybór należy do ciebie” – odpowiedziała. Przytuliła się do męża i wyszeptała – „Kochanie, nie zrobią ci tam krzywdy. Nie ma się czego bać. Skarpetki i krawat zawsze mogę ci kupić bez okazji”. Marek próbował tłumaczyć, że to niemęskie, że jak kumple się dowiedzą, to nie dadzą mu żyć przez rok, albo i dłużej, że po cholerę wydała tyle kasy, że wolałby bilety na mecz. Ale Julia już go nie słuchała – poszła pomóc w odrabianiu lekcji młodszej córce.

Marek oglądał zaproszenie z różnych stron. „Nie pójdę, najwyżej przepadnie. Jak mogła mi coś takiego zrobić” – myślał. Wieczorem, już w łóżku próbował przemówić Julii do rozsądku, żeby oddała karnet, że nie da się wysmarować żadnymi mazidłami, że jest samcem alfa, a ona chce zrobić z niego nie wiadomo co. – „Wiesz, nie spodziewałam się, że możesz być taki. Kocham cię, chciałam zrobić ci wyjątkowy prezent, tylko dla ciebie, a ty zachowujesz się, jak podlotek, który zobaczył zdjęcie gołej kobiety. Marek, daj spokój. Skoro uważasz, że możesz ranić moje uczucia, to proszę bardzo. Oddam to zaproszenie...” – Kama odwróciła się do męża plecami. Zapadła cisza. Po chwili usłyszała: – „Dobra, ale nic nie mów chłopakom i ich żonom. Obiecaj mi pod przysięgą”. Kobieta uśmiechnęła się i zgasiła nocną lampkę.

Pierwszy krok

Marek zadzwonił pod nr telefonu, który był na zaproszeniu. Umówił się na najwcześniejszą godzinę, na jaką się dało – „Wszyscy będą w pracy, więc nikt znajomy mnie nie zobaczy” – kombinował. Nie pytał o szczegóły, bo stwierdził, że wszystkiego dowie się na miejscu. „Chyba się pani pomyliła?” – prawie krzyknął, gdy zjawił się w miejskim SPA i usłyszał, że spędzi tu ponad cztery godziny – „Dlaczego tak długo?”. – „Żona wykupiła panu cały zestaw pielęgnacyjny na ciało i twarz. Zaczniemy od kąpieli w płatkach róż, następnie zrobimy peeling czekoladowy – głównie pleców, a później położymy maskę czekoladową na całe ciało. Potem będzie masaż pleców gorącymi kamieniami, po nim zabieg na twarz, a na koniec zajmiemy się pana dłońmi” – wyliczała młoda recepcjonistka. Oczy Marka robiły się coraz większe ze zdumienia. „To się nie dzieje naprawdę” – jęknął. – „Zaprowadzę pana do szatni, gdzie przebierze się pan w jednorazowe bokserki i szlafrok. A później zapraszam do tego pokoju” – dziewczyna wskazała na otwarte drzwi. Marek zerknął do środka – przyciemnione światło, aromatyczne świeczki, kwiat lilii przy ręczniku, łóżko do masażu, wanna. – „Napije się pan czego?” – usłyszał za plecami. „Na początek setkę zmrożonej wódki” – pomyślał. – „Nie, dziękuję” – odparł i wszedł do przebieralni.

Jednorazowe, białe bokserki okazały się całkiem znośne, podobnie jak kapcie. Marek w szlafroku wyszedł z szatni i skierował się do pokoju. „Ładnie pachnie” – stwierdził. Miła dziewczyna właśnie kończyła nalewać wodę do wanny, którą wypełniała piana z rozsypanymi na niej płatkami róż. „Kąpiel zaraz będzie gotowa” – powiedziała i wyjaśniła, że męska skóra jest grubsza od kobiecej i dlatego przed zabiegami trzeba ją zmiękczyć. „Proszę się wygodnie ułożyć. Wrócę za 10 minut” – dziewczyna cicho zamknęła za sobą drzwi. Woda okazała się w sam raz, tak jak lubił, płatki róż były prawdziwe, a piana bardzo delikatna. „Nie jest źle, dam radę” – uspokajał samego siebie. Kiedy zamknął oczy poczuł, że robi mu się błogo. Przypomniała mu się słynna scena z filmu „American Beauty”, tylko tam kąpiel w płatkach róż brała zmysłowa blondynka Mena Suvari. Nastrojowy klimat, muzyka Diany Krall, wyobraźnia i aromaty robiły swoje. Zamknął oczy. Nawet nie słyszał, jak dziewczyna weszła do pokoju. „To już koniec?” – zapytał rozanielony. – „To dopiero początek” – powiedziała.

Anna Blacharska, właścicielka „Salon & SPA Yasmine” w Mińsku:
Panowie rzadko korzystają z pakietów pielęgnacyjnych SPA, które obejmują zabiegi na ciało, twarz i dłonie. To raczej żony lub partnerki, w ramach prezentu, np. urodzinowego czy ślubnego, fundują im takie zestawy. Panowie są bardzo onieśmieleni, gdy przychodzą do nas z karnetem-prezentem w ręku. Wstydzą się rozebrać, są zdenerwowani. Miałyśmy nawet przypadek, że gdy mężczyzna zobaczył zapalone świece w gabinecie i dowiedział się, co zamierzamy mu zaoferować i jak długo będzie to trwało, podziękował i wyszedł. Powiedział, że odda żonie karnet do wykorzystania. Ale z drugiej strony ci, którzy zaryzykują i zostaną, wychodzą już po wszystkim bardzo zadowoleni, zrelaksowani i nie mają nawet oporów, żeby pochwalić się kolegom, gdzie byli. Zresztą, potem wracają. Co prawda, nie wybierają całych pakietów, ale np. masaże.

Czekoladowa przyjemność

Marek położył się na łóżku do masażu. Był jeszcze trochę onieśmielony, ale powoli przyzwyczajał się do sytuacji. „Teraz nałożę czekoladowy peeling” – wyjaśniła masażystka. – „To krem na bazie cukru. Jego kryształki usuną stary naskórek” – dodała. Zniewalający zapach mazidła przypomniał mu o słabości do słodyczy. Krem pachniał jak najlepsze belgijskie praliny. Od razu przypomniał sobie czekoladową fontannę na jakimś spotkaniu. Ślinianki zaczęły pracować. – „Aż chce się zjeść ten krem” – zażartował. – „Lepiej niech pan nie próbuje, mógłby się pan rozczarować smakiem” – odpowiedziała z uśmiechem kobieta. Marek czuł, jak cukrowe cząstki masują skórę pleców i nóg. Ogarniał go błogostan.

Po peelingu Marek poszedł pod prysznic. Został poinstruowany, żeby tak się spłukał, aby zmył cukier, a na ciele pozostawił oliwkę, która będzie potrzebna do kolejnego etapu zabiegu. Kiedy wyszedł z łazienki, zobaczył na łóżku rozłożoną folię. „Proszę się wygodnie ułożyć na plecach. Teraz położę maskę czekoladową na całym ciele” – usłyszał. Krem okazał się niezwykle delikatny i bardzo aromatyczny. Zapach czekolady przyjemnie drażnił zmysły Marka. – „Nie ma pan klaustrofobii?” – usłyszał. Kiedy przecząco pokręcił głową, kobieta okryła folią całe ciało pokryte maską. – „Czuję się jak mumia” – pomyślał, gdy na koniec został jeszcze owinięty ręcznikami. „Proszę tak leżeć ok. 15 minut. W tym czasie składniki aktywne maski ????????? - co zrobią”. Diana Krall śpiewała „S'Wonderfull”, co idealnie oddawało nastrój, w jakim pogrążał się mężczyzna.

Po 15. minutach kobieta zaczęła „rozwijać” Marka z ręczników i folii. Znów trzeba było wziąć prysznic, aby spłukać maskę. Tu już nie było specjalnych poruczeń. Skóra ewidentnie stała się miększa i gładsza. Gdyby nie włosy na torsie, rękach i nogach mógłby powiedzieć, że ma ciało, jak „pupa niemowlaczka”. – „Chyba mi odbija, ale coraz bardziej to dziwactwo w SPA zaczyna mi się podobać” – stwierdził i założył kolejne jednorazowe bokserki. – „Za chwilę zaproszę pana na masaż gorącymi kamieniami, ale może najpierw napiłby się pan herbaty?” – kobieta zaczęła wymieniać rodzaje, jakie może wybrać. Padło na zieloną z grejpfrutem. Marek założył szlafrok i rozsiadł się w fotelu. Za chwilę stanął przed nim na stoliku kubek z ciepłym naparem i spory kawałek „miodowca”. – „Tak to ja rozumiem, zajmują się człowiekiem, jakbym był królem – mazidła, potem herbata, ciasto... Ciekawe, jak będzie dalej?” – zastanawiał się popijając herbatę.

Masaż gorącymi kamieniami

Na odpowiedź nie musiał długo czekać. Ponownie został zaproszony do pokoju z aromatycznymi świecami. W specjalnym urządzeniu podgrzewającym zobaczył zanurzone w wodzie kamienie. Okazało się, że są bazaltowe, bo długo trzymają ciepło. Jedne były większe, inne mniejsze. Przypomniał sobie zdjęcia z kobiecych pism, które kupowała jego żona – przedstawiały panie z ułożonymi wzdłuż kręgosłupa kamieniami. „Będą bardzo gorące, gdy położy mi je pani na ciele?” – zagaił. „Proszę się nie martwić. Na pewno pana nie poparzę”. Ale układając się na stole nie był pewny, czy może zaufać kobiecie. – „Proszę się rozluźnić. Najpierw wykonam masaż klasyczny, a dopiero potem będę masować pana kamieniami”. To uspokoiło Marka . – „Na pewno wie, co robi” – pomyślał. Ale po chwili nie zwracał już na nic uwagi. Poczuł niesamowitą ulgę, gdy jego przeciążone i zesztywniałe mięśnie poddawały się wprawnym kobiecym palcom. Jak przez sen czuł, gdy masażystka zaczęła używać kamieni. Ich ciepło rozchodziło się delikatnie po ciele i było bardzo przyjemne. Nie pamiętał, kiedy zasnął.

Anna Blacharska:
Panowie bardzo często przychodzą do nas na masaże. Mężczyźni skarżą się na bóle kręgosłupa, które są efektem ciężkiej pracy lub uprawiania różnych sportów. Wybierają wtedy masaż leczniczy. Ale najczęściej decydują się na klasyczny, bo odpręża i rozluźnia napięte mięśnie. Ostatnio, panowie bardzo często wybierają masaż gorącymi bazaltowymi kamieniami, które rozgrzewają plecy i niwelują ich na bóle.

„Panie Marku, czy dobrze się pan czuje?” – ocknął się na dźwięk kobiecego głosu. Leżał przykryty ciepłymi ręcznikami. „Jakbym wrócił z innej planety” – pomyślał. – „Zasnąłem, przepraszam, ale to było takie kojące...” – powiedział. Masażystka uśmiechnęła się i poprosiła, aby założył szlafrok. – „Teraz zapraszam do gabinetu obok, gdzie zrobimy panu zabieg na twarz” – usłyszał. – „Jak tak dalej pójdzie, to nie wyjdę stąd o własnych siłach...” – przetarł oczy i opuścił aromatyczny pokój.

Czas na twarz

Marek ułożył się wygodnie na kozetce. Kosmetyczka poprawiła mu wałeczek pod szyją i założyła opaskę, która zakryła włosy i odsłoniła czoło. Nic go już nie dziwiło i nie protestował, nawet w myślach. – „Najpierw zmyję panu twarz specjalnym żelem. Musimy oczyścić skórę, zanim położy się na nią jakiekolwiek składniki aktywne. Następnie zrobię peeling kawitacyjny, potem nałożę witaminową ampułkę i wykonam masaż twarzy, dekoltu i karku. Na koniec położę maskę” – wyjaśniła kobieta. Marek i tak nie zapamiętał wszystkiego. Poczuł przyjemny chłód, gdy kosmetyczka zaczęła używać żelu do czyszczenia twarzy. – „Teraz zrobię peeling kawitacyjny, który wykonuje się ultradźwiękami – na zasadzie rozbijania kropel wody. Poprzez wydzielanie ciepła i ciśnienia powoduje to usuwanie martwych komórek naskórka. To alternatywa dla peelengu ziarnistego. Kawitacyjny jest delikatniejszy i nie powoduje tarcia naskórka. Peeling kawitacyjny idealnie usuwa także bród znajdujący się pod skórą, którego nie widzimy”. Marek czuł delikatne drgania i przesuwanie „szpachelką” po policzkach i czole. „Elektronika w służbie piękna” – myślał mężczyzna i postanowił po zabiegu obejrzeć urządzenie. „Ma pan tłustą cerę, ale to norma u mężczyzn. Winny temu jest przede wszystkim testosteron. Rzadko się zdarza, żeby męska skóra była sucha. Poza tym z wiekiem zmniejsza się ilość kolagenu w skórze, która wiotczeje. W pana przypadku trzeba też uważać na naczynka” – kobieta odłożyła „szpachelkę” i wyłączyła urządzenie. – „Teraz, po peelingu nałożę panu serum z witaminą E, które zadziała antyoksydacyjnie, ma też działanie ochronne. Twarz narażona jest na wiele negatywnych czynników – wiatr, słońce, mróz, dlatego takie zabezpieczenie na pewno się przyda” – Marek słuchał kosmetyczki i starał się zapamiętać jej słowa. Potem powtórzy wszystko Kamie. Taki będzie mądry. – „A teraz wykonam masaż twarzy, karku i szyi, który sprawi, że skóra stanie się bardziej napięta, elastyczna, spowoduje szybszą i lepszą produkcję kolagenu i elastyny, pobudzi krążenie krwi i limfy w skórze, zadziała rozluźniająco na mięśnie i sprawi, że lepiej wchłoną się składniki serum”.

Masaż trwał ok. 15 minut i Marek znów pogrążył się w błogostanie. Nie zasnął tym razem, tylko starał się zapamiętać ruchy wykonywane przez kobietę. – „Jak pokażę Kamie, co ma robić, to może od czasu do czasu zafunduje mi taką twarzową przyjemność?” – myślał. Już chciał zaprotestować, gdy kosmetyczka skończyła masaż, ale czekała go kolejna część zabiegu. – „Położę panu maskę z witaminą C na twarz i szyję, która nawilża, uszczelnia naczynia krwionośne, rozjaśnia cerę” – powiedziała kosmetyczka i pędzelkiem pokryła skórę na twarzy i szyi. – „Dobrze, że nie muszę się oglądać, bo pewnie wyglądam, że lepiej nie mówić” – zastanawiał się. W końcu wsłuchał się w muzykę Ive Mendes, która śpiewała zamiast Diany Krall. Z maską musiał leżeć przez 15 minut, żeby wszystkie jej składniki dobrze się wchłonęły. Po tym czasie kobieta zmyła mu twarz. – „Na koniec nałożę panu serum z kwasem kojowym, alezoinowym oraz wit. E i C, które działają przeciwstarzeniowo i napinająco” – wyjaśniła. Po zabiegu Marek nie miał odwagi dotknąć twarzy, ale czuł, że jest jakaś inna. – „Jak się zobaczę w lustrze, to się nie poznam” – zażartował w myślach i zszedł z kozetki.

Dłonie są wizytówką

Właścicielka salonu zaprosiła Marka do kolejnego gabinetu. Tym razem zajęto się jego dłońmi. Znów poczuł się jakoś nieswojo. Nie dbał o ręce – facet nie zastanawia się, czy ma np. suchą skórę, grunt, żeby paznokcie były obcięte i czyste. To Markowi w zupełności wystarczało. Ale grzecznie włożył dłoń do miseczki z płynem, „aby zmiękczyć skórki”. Po chwili manikiurzystka zajęła się nimi, a mężczyzna dopiero teraz zrozumiał, do czego służą te wszystkie „narzędzia” schowane w skórzanym etui w łazience, które Kama wykłada, gdy robi sobie pazury na bóstwo. Ale kompletnie zdębiał, gdy kobieta w pewnym momencie wyciągnęła malutką szlifierkę i zaczęła wygładzać nią płytki paznokci. – „Przydałoby mi się takie maleństwo w garażu” – zażartował.

Kiedy paznokcie lśniły w świetle lampki, manikiurzystka powiedziała, że teraz czeka Marka zabieg SPA na dłonie – proszę krótko opisać na czym on polega???

Anna Blacharska:
Zabiegi na twarz dobieramy panom do typu cery, stanu skóry, wieku. Ale muszę przyznać, że jeśli decydują się na nie, to zazwyczaj wybierają oczyszczający, rzadziej pielęgnacyjny, bo, jak twierdzą, nie przejmują się pojawiającymi się zmarszczkami. Za to mamy mężczyzn, którzy przychodzą na peeling całego ciała. Zdarzają się też panowie, którzy przychodzą depilować np. plecy, klatkę piersiową i brzuch, szczególnie sportowcy i głównie latem. A młodzi mężczyźni depilują sobie pachy. Jedno jest pewne – świadomość wartości zabiegów pielęgnacyjnych wśród panów rośnie. Zaczynają, np. dbać o dłonie i stopy – szczególnie ci, dla których dłonie są wizytówką w pracy. Albo przed ślubem – właśnie na oczyszczanie twarzy oraz manicure i pedicure.

Przebierając się w szatni Marek dotykał dłoni, twarzy, brzucha. „Trzeba przyznać, że jakoś tak wszystko gładsze” – przekonywał sam siebie. Już w kurtce uścisnął dłoń właścicielki salonu i skłonił się, jak sztubak. – „Mam nadzieję, że jest pan zadowolony?” – zapytała. – „Skłamałbym, gdybym zaprzeczył” – odpowiedział. – „W takim razie do zobaczenia”.

Kama przyglądała mu się z zaciekawieniem. – „I jak było?”. Marek uśmiechał się tajemniczo. Przytulił się do żony. „Może kumpli nie zabiorę do SPA, ale kiedyś moglibyśmy się wybrać razem. Ja na masaż i może coś na twarz, a ty, na to, co będziesz chciała. Masażysta w SPA opowiedziała mi, że jeden facet tak właśnie świętował ze swoją żoną rocznicę ślubu. Nawet mieli wino. Do następnego roku zastanowimy się, czy zdecydujemy się na czekoladową przyjemność czy może na kokosową wyspę. Co ty na to?” – Marek szeptał żonie do ucha...

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania