Tygodnik Strefa Mińsk NR 23/24 (379/380)

Szymon i Łucja czytają

A właściwie czytam im ja, tym razem o św. Mikołaju. Ostatnio wśród moich znajomych rozgorzała dyskusja na temat wiary w św. Mikołaja

Opublikowano: 24 Grudnia 2012, Poniedziałek, 10:28
Autor: admin
 0 0 0

A właściwie czytam im ja, tym razem o św. Mikołaju. Ostatnio wśród moich znajomych rozgorzała dyskusja na temat wiary w św. Mikołaja. Oczywiście podzieliliśmy się na dwa obozy: jedni uważają że św. Mikołaj to mistyfikacja, bzdet, a nawet element symbolicznej przemocy wobec dzieci („nie przyjdzie, jak będziesz niegrzeczny, albo dostaniesz od niego rózgę!”). Drudzy, do których zaliczam się ja, są zdania, że wiara w Mikołaja to nieodłączny element dzieciństwa i magii świąt.

Aby dziecięce lata Szymka i Łucki przebiegały w atmosferze niesamowitości, staram się jak mogę wyczarować świąteczną atmosferę. Z uśmiechem na ustach babrzemy się w piernikowym cieście, wymyślam kalendarze adwentowe, ozdabiamy razem świąteczne zawieszki na choinkę. Niestety, Pan Bóg poskąpił mi talentu plastycznego i dlatego, aby ukryć rosnącą frustracje (dlaczego na zdjęciach w internecie i czasopismach wszystko wygląda na tak łatwe w wykonaniu?), czytam moim dzieciom o tych, którym świąteczne czarowanie wychodzi nieco lepiej niż mi.

W domu Różyczków, w Pieguskowie życie toczy się zwykle trochę inaczej niż w innych domach. Być może, powodem tego jest to, że trójką bardzo prawdziwych i mocno niesfornych dzieci zajmuje się tata, a mama w tym czasie robi karierę. „Tato, kiedy przyjdzie św. Mikołaj?” – to pytanie już od jesieni słyszy pan Paweł Różyczko i trudno mu się dziwić, że któregoś dnia nie wytrzymuje i mówi: „Św. Mikołaj przyjdzie w tym jednym jedynym dniu w roku, w którym pracuje: dwudziestego czwartego grudnia! Św. Mikołaj nie przyjdzie ani wcześniej ani później! Zrozumiano?!” Problem w tym, że plany Mikołaja pokrzyżują bardzo obfite opady śniegu i pan Różyczko będzie musiał wdrożyć plan awaryjny. Czy do Anny Marii, Olafa i Konstantego dotrze św. Mikołaj? A może będzie ich kilku? Tego dowiecie się z książki napisanej i mistrzowsko zilustrowanej przez Markusa Majaluoma. Niekontrolowane wybuchy śmiechu gwarantowane!

A teraz prawdziwa gratka dla fanów Svena Nordqvista, genialnego szwedzkiego ilustratora i autora dla dzieci. W listopadzie wydawnictwo Media Rodzina wydało książkę „Niezwykły św. Mikołaj”, która opowiada o kolejnych przygodach kota Findusa i staruszka Pettsona. Tym razem Findus zamarzył o tym, by odwiedził go św. Mikołaj – „bo niby dlaczego do dzieci przychodzi, a do gadających kotów już nie?” Pettson postanowił marzenie Findusa spełnić, a że sam nie do końca wierzy w św. Mikołaja, dlatego postanowił go zbudować. Myśli więc nad swoim wynalazkiem i powoli go konstruuje, a w tym czasie Findus czuje się samotny i opuszczony. Czy Pettsonowi uda się zbudować mikołajową maszynę i kto tak naprawdę odwiedzi Findusa, dowiecie się z książki. Warto zaznaczyć, że ta pozycja różni się od wcześniejszych książek o Findusie i Pettsonie, nie jest to jedna krótka historia, a 140-stronicowa opowieść, podzielona na 17 rozdziałów. To fajny pomysł na odliczanie czasu do świąt dla starszych dzieci.

A nieco młodszym niż 4-5-letni czytelnicy polecam książkę „Pan Brumm obchodzi Boże Narodzenie”. Tym razem nieco gapowaty Pan Brumm, Kaszalot i Borsuk udają się na poszukiwania idealnej chooo-inki. Gdy ją znajdują, na drodze staje im jak zawsze przemądrzały i gderliwy Ryjek... Czy Pan Brumm z przyjaciółmi spędzi święta przy najpiękniejszej choince? Przeczytajcie już sami :)

A ja życzę wszystkim dorosłym, aby mimo zmęczenia, problemów i codziennych trosk dali się porwać przedświątecznej magii i, jak Pettson, mogli przyznać, „że czasem dzieją się rzeczy, których nie można wyjaśnić. Pozostaje tylko cieszyć się, że było się świadkiem takich cudów”. Wszystkie opisane przeze mnie książki można wypożyczyć w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Mińsku.

Tekst i fot. Anna Noszczak

A właściwie czytam im ja, tym razem  o św. Mikołaju. Ostatnio wśród moich znajomych rozgorzała dyskusja na temat wiary w św. Mikołaja. Oczywiście podzieliliśmy się na dwa obozy: jedni uważają że św. Mikołaj to mistyfikacja, bzdet, a nawet element symbolicznej przemocy wobec dzieci („nie przyjdzie, jak będziesz niegrzeczny, albo dostaniesz od niego rózgę!”). Drudzy, do których zaliczam się ja, są zdania, że wiara w Mikołaja to nieodłączny element dzieciństwa i magii świąt.
Aby dziecięce lata Szymka i Łucki przebiegały w atmosferze niesamowitości, staram się jak mogę wyczarować świąteczną atmosferę. Z uśmiechem na ustach babrzemy się w piernikowym cieście, wymyślam kalendarze adwentowe, ozdabiamy razem świąteczne zawieszki na choinkę. Niestety, Pan Bóg poskąpił mi talentu plastycznego i dlatego, aby ukryć rosnącą frustracje (dlaczego na zdjęciach w internecie i czasopismach wszystko wygląda na tak łatwe w wykonaniu?), czytam moim dzieciom o tych, którym świąteczne czarowanie wychodzi nieco lepiej niż mi. 
W domu Różyczków, w Pieguskowie życie toczy się zwykle trochę inaczej niż w innych domach. Być może, powodem tego jest to, że trójką bardzo prawdziwych i mocno niesfornych dzieci zajmuje się tata, a mama w tym czasie robi karierę. „Tato, kiedy przyjdzie św. Mikołaj?” – to pytanie już od jesieni słyszy pan Paweł Różyczko i trudno mu się dziwić, że któregoś dnia nie wytrzymuje i mówi: „Św. Mikołaj przyjdzie w tym jednym jedynym dniu w roku, w którym pracuje: dwudziestego czwartego grudnia! Św. Mikołaj nie przyjdzie ani wcześniej ani później!  Zrozumiano?!” Problem w tym, że plany Mikołaja pokrzyżują bardzo obfite opady śniegu i pan Różyczko będzie musiał wdrożyć plan awaryjny. Czy do Anny Marii, Olafa i Konstantego dotrze św. Mikołaj? A może będzie ich kilku? Tego dowiecie się z książki napisanej i mistrzowsko zilustrowanej przez Markusa Majaluoma. Niekontrolowane wybuchy śmiechu gwarantowane!
A teraz prawdziwa gratka dla fanów Svena Nordqvista, genialnego szwedzkiego ilustratora i autora dla dzieci. W listopadzie wydawnictwo Media Rodzina wydało książkę „Niezwykły św. Mikołaj”, która opowiada o kolejnych przygodach kota Findusa i staruszka Pettsona. Tym razem Findus zamarzył o tym, by odwiedził go św. Mikołaj – „bo niby dlaczego do dzieci przychodzi, a do gadających kotów już nie?” Pettson postanowił marzenie Findusa spełnić, a że sam nie do końca wierzy w św. Mikołaja, dlatego postanowił go zbudować. Myśli więc nad swoim wynalazkiem i powoli go konstruuje, a w tym czasie Findus czuje się samotny i opuszczony. Czy Pettsonowi uda się zbudować mikołajową maszynę i kto tak naprawdę odwiedzi Findusa, dowiecie się z książki. Warto zaznaczyć, że ta pozycja różni się od wcześniejszych książek o Findusie i Pettsonie, nie jest to jedna krótka historia, a 140-stronicowa opowieść, podzielona na 17 rozdziałów. To fajny pomysł na odliczanie czasu do świąt dla starszych dzieci. 
A nieco młodszym niż 4-5-letni czytelnicy polecam książkę „Pan Brumm obchodzi Boże Narodzenie”. Tym razem nieco gapowaty Pan Brumm, Kaszalot i Borsuk udają się na poszukiwania idealnej chooo-inki. Gdy ją znajdują, na drodze staje im jak zawsze przemądrzały i gderliwy Ryjek... Czy Pan Brumm z przyjaciółmi spędzi święta przy najpiękniejszej choince? Przeczytajcie już sami :)
A ja życzę wszystkim dorosłym, aby mimo zmęczenia, problemów i codziennych trosk dali się porwać przedświątecznej magii i, jak Pettson, mogli przyznać, „że czasem dzieją się rzeczy, których nie można wyjaśnić. Pozostaje tylko cieszyć się, że było się świadkiem takich cudów”. Wszystkie opisane przeze mnie książki można wypożyczyć w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Mińsku.
Tekst i fot. Anna Noszczak

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania