Tygodnik Strefa Mińsk NR 11/12 (367/368)

Rozrywka 57

Wszechwidzące przenikliwe OKO rytualnie przelatywało nad Mińskiem. Zauroczone wyczynem Felixa Baumgartnera postanowiło się wzbić ponad Stratosferę i popatrzeć na Mińsk z wysokiej perspektywy.

Opublikowano: 29 Października 2012, Poniedziałek, 10:05
Autor: admin
 0 0 0

OKO

Wszechwidzące przenikliwe OKO rytualnie przelatywało nad Mińskiem. Zauroczone wyczynem Felixa Baumgartnera postanowiło się wzbić ponad Stratosferę i popatrzeć na Mińsk z wysokiej perspektywy. Podróż nie trwała długo, bo OKO, jak wiadomo jest przenikliwie szybkie. Na pułapie 39 km zatrzymało się i spojrzało w dół. Wystarczająca odległość, aby zdystansować się od świata, ale zbyt duża, aby przenikliwie spojrzeć na Mińsk. Nasze miasto wyglądało jak główka od szpilki. Przebijając się przez Troposferę poczęło zauważać kontur miasta. W mieście zaczęło dostrzegać charakterystyczny, uporządkowany ruch małych punkcików, mniejszych, aczkolwiek bardziej energicznych niż mrówki. Grzebali coś przy fundamentach naszej społeczności, tworzyli, naprawiali, cerowali, dostawiali. Zaciekawione OKO postanowiło się zbliżyć, żeby zobaczyć, kto to Ci Oni. Na dole panowała atmosfera pracy i zaangażowania, przerywana od czasu do czasu serdeczna rozmową. OKO, zbliżając się, zauważyło różne emblematy: wolontariusze, lokalni działacze, społecznicy. Nad nimi powiewał transparent „Nam się chce”. Czy gdyby nie oni, Mińsk wyglądałby dzisiaj tak samo? – pomyślało OKO. Dając z siebie wszystko, nie oczekują niczego – skomentowało, i przesycone optymizmem udało się na spoczynek.

Literami pokierował Jarek Rosłoniec, a one same ułożyły się w całość.

Kobra Zbuzia

W lesie panowała atmosfera wyczekiwania. Na najbliższy łykend zwierzęta zaplanowały potańcówkę z muzyka nowoczesną. Kobra Zbuzia nastawiła się sceptycznie do tego wydarzenia, jak zwykle przeszukiwała własną „Encyklopedię argumentów na nie”, a bo to w stroju lajkonika nie można wystąpić, a bo szarpidruty grają, a bo powietrze nie będzie miało odpowiedniej zawartości tlenu. Ale co tu robić samemu w łykend? Sobota mijała jej bardzo powoli, natchnienie do poezji samo nie przyszło, a szukać go po bezkresach lasu nie zamierzała. Tymczasem, obok nory życie tętniło, jak aorta z nadciśnieniem. Zwierzęta przygotowywały się do sobotniego wieczoru, krzątając się w pospiechu. Zbuzia poczuła, że ta atmosfera jest zaraźliwa. Trochę wbrew sobie zaczęła przeglądać uroczystą garderobę: sukmany, kapuzdry, siwe rogatki, spencery zdobione metalowymi guzikami, aksamitne zarękawki z wyszyciem i paciorkami oraz kapelusze. W końcu nastał wieczór. Zniecierpliwiona oczekiwaniem Zbuzia wskoczyła w sukmanę z czerwonymi wyłogami na rękawach i kapelusz. Wzięła też piersiówkę z ulubionym trunkiem, tak dla kurażu i ruszyła w stronę leśnej remizy. Na bramce stał niedźwiedź. Od południa przygotowywał się do potańcówki i spożył co nieco etanolu. Na widok zbliżającego się obiektu pomyślał – „O kurde, strach na wróble i chodzi?” Uderzył się wielkim łapskiem w twarz licząc na zmniejszenie efektu pomroczności niejasnej, ale nie zadziałało – strach zbliżał się nadal. „Nie ma wyjścia” – pomyślał. – „Muszę unicestwić zjawę”. Natarł z impetem na cudaka i z ogromną siłą wyrzucił go w korony drzew. Lądując na drzewie Zbuzia spojrzała na oddaloną remizę i pomyślała – „Teraz to pewne, że mam dystans do muzyki nowoczesnej”.

 

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania