Tygodnik Strefa Mińsk NR 23/24 (379/380)

Królowie życia

Czasem mam wrażenie, że co niektórzy zachowują się jak królowie życia, jakby cały świat należał tylko do nich – nie przejmują się uczuciami innych, koncentrując się wyłącznie na końcu własnego nosa.

Opublikowano: 22 Października 2012, Poniedziałek, 15:37
Autor: admin
 0 0 0

Czasem mam wrażenie, że co niektórzy zachowują się jak królowie życia, jakby cały świat należał tylko do nich – nie przejmują się uczuciami innych, koncentrując się wyłącznie na końcu własnego nosa. Nie mnie ich oceniać, ale gdy ich zachowanie bezpośrednio mnie dotyka, wtedy nie jest przyjemnie.

Pan w samochodzie, przy szkole. Jego dziecko już pod klasą sobie siedzi, odstawione grzecznie przez tatusia, z cmokiem na do widzenia, i kocham cię kłębuszku, albo równie czule. A pan właśnie rusza spod szkoły do pracy. Jego koszula bieli się na tle skórzanych czarnych siedzeń terenowego samochodu. A pan trąbi, bo wyjeżdża i inne samochody precz, „z drogi śledzie, bo król jedzie”. Na uwagę, że przecież może trochę do tyłu pojechać, to zmieści nas się więcej na wąskim parkingu, prycha niezadowolony i rzuca jakąś kąśliwą uwagę. A przecież można by się uśmiechnąć, cofnąć, wyjechać, miłego dnia sobie pożyczyć, bo nie ma znaczenia, czy ktoś jeździ służbowym krążownikiem szos, czy innym wiekowym pojazdem. Do tego wszystkie dzieci nasze są. A jak się napatrzą przed szkołą, to później w szkole też będą odgrywać takie królewskie przedstawienia.

„Na straganie w dzień targowy takie słyszy się rozmowy”: „nie dotykać pomidorów/jabłek/ogórków/śliwek, jakby każdy tak dotykał, to towar cały wybrakowany by się zrobił, ja podam”. A gdzie „klient nasz pan”? Gdzie „grzeb sobie kochanieńka i wybieraj, przecież to same pyszności, świeżutkie, dziś zrywane”? Terroryzm handlowy! I zawsze później w torbie jakiegoś zgniłka się znajdzie, podanego specjalnie dla nas, wybranego przez sprzedawcę z atencją, lubością, bo klient musi partycypować w handlowych stratach. A wcale nie musi. Wystarczyłoby się uśmiechnąć, porozmawiać, wyjaśnić, wyciągnąć nadpsuty towar – zbudować relację, żeby tylko na „ten” stragan przychodzić, albo do „swojego” sklepu.

„K..., Aśkę chyba po..., ja pier..., ch... jej w d...” – mijam cztery modnie ubrane gimnazjalistki z ostatnich klas. Żaden margines, panienki z dobrych domów, elegancja-Francja. Publiczny chodnik w centrum miasta, ludzie je mijają, a one między sobą i do siebie łaciną podwórkową lecą na całego. Zero obciachu, normalka. Dorośli się oglądają, starsze panie kiwają z politowaniem głową, kiwam i ja. I zastanawiam się, czy zwrócić uwagę i liczyć się z możliwością, że usłyszę: „Spier... stary zboku”? A może gdybym się odezwał, to usłyszałbym klasyczne „przepraszam”? Następnym razem spróbuję.

Pod blokiem ławki przy placu zabaw. „Gdy zapada zmierzch wieczorny”, następuje (nie)oczekiwana zmiana miejsc. Mamy z dziećmi chowają się w mieszkaniach, a na ławkach zasiadają młode panie i młodzi panowie, którzy krzyczą, piją, „lulki palą” i odczyniają „hulanki i swawole”. Gdy się ich policją postraszy przez okno – milkną, ale zaraz znów zaczynają dokazywać. A wieczorem echo niesie i te wszystkie opowieści dziwnej treści przetykane k... i ch... wdzierają się przez okna i odbijają od ścian. Można wyjść, pogadać, można przegonić, po policję zadzwonić, a czy nie mogłoby być tak, że skoro towarzystwo przychodzi w blokową gościnę, to jednak przestrzega zasad dobrego wychowania?

Codziennie słyszymy słowa, które nas ranią. Warczymy na siebie. Na agresję i niestosowne zachowania reagujemy podobnie. A lepiej, gdybyśmy zaczęli ze sobą rozmawiać i nie bali się artykułować tego, co nam się nie podoba. Wystarczyłoby powiedzieć spokojnie o naszych uczuciach i poprosić, aby ktoś inny je uszanował. Taki mały pozytywny bunt. Ochronimy siebie, a i nasi rozmówcy może nieco się rozluźnią. Trzeba próbować, bo inaczej wszyscy staniemy się królami życia, tylko co to będzie za życie?

TOR (Trener Osobistego Rozwoju)

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania