Tygodnik Strefa Mińsk NR 11/12 (367/368)

Bezpieczny Mińsk?

Media codziennie donoszą o kradzieżach, przekrętach, morderstwach... Policjantom i ich działaniom bacznie przygląda się niezadowolona opinia publiczna.

Opublikowano: 15 Października 2013, Wtorek, 12:53
Autor: admin
 0 0 0

Tak, zapewnia mł. insp. Robert Kokoszka, Komendant Powiatowy Policji w Mińsku

Media codziennie donoszą o kradzieżach, przekrętach, morderstwach... Policjantom i ich działaniom bacznie przygląda się niezadowolona opinia publiczna. A jak wygląda sprawa bezpieczeństwa i pracy funkcjonariuszy w naszym mieście? Zapytaliśmy o to mł. insp. Roberta Kokoszkę, Komendanta Powiatowego Policji w Mińsku...

Czuje się pan bezpiecznie chodząc po ulicach Mińska?

mł. insp. Robert Kokoszka (R. K.) – Zdecydowanie tak.

Stoi za panem cała komenda, to może dlatego? Mińszczanie mogą powiedzieć, że niekoniecznie podzielają pańskie odczucia.

R. K. – Oczywiście, odczucia to kwestia indywidualna. Ja, w każdym razie, czuję się bezpiecznie. Potwierdza to również analiza zdarzeń kryminalnych, jakie zaistniały na terenie Mińska – mało jest tych brutalnych, jak np. zabójstwa, rozboje, napady, wymuszenia rozbójnicze. Natomiast dominujące i uciążliwe są drobne przestępstwa, np. kradzieże różnego rodzaju metali, furtek, bram, wózków dziecięcych i rowerów z klatek schodowych, telefonów komórkowych z barów czy restauracji.

Mało, to nie znaczy, że tych poważniejszych przestępstw nie ma?

R. K. – Weźmy pod lupę na przykład przestępczość rozbójniczą. W 2011 r. takich przestępstw popełniono tylko dziewięć, co przy ogólnej liczbie wszystkich przestępstw kryminalnych popełnionych w granicach miasta daje nam niewiele ponad 2 %. Proszę jednak pamiętać, że policjanci podchodzą do wykrycia sprawy z takim samym zaangażowaniem, czy będą mieć do czynienia z rozbojem, czy też z drobną kradzieżą lub włamaniem. Popełnione zostało przestępstwo i trzeba zrobić wszystko, żeby wykryć i odnaleźć sprawcę.

A czy są w Mińsku regiony miasta szczególnie zagrożone przestępczością?

R. K. – W rejonach, gdzie znajdują się większe osiedla mieszkaniowe, np. na Serbinowie, przy ul. Dąbrówki czy ul. Warszawskiej, na pewno jest więcej różnego rodzaju zdarzeń przestępczych. Z kolei na terenach mniej zaludnionych, jak np. Nowe Miasto – notujemy ich niewiele. Podobnie sprawa wygląda w miejscach objętych monitoringiem – tam, gdzie kamery obserwują miasto, zdarzeń jest mniej. Z kolei w rejonach, które nie są monitorowane – jest ich ciut więcej. Dlatego bardzo się cieszę, że radni i burmistrz miasta podejmują decyzje o kolejnych regionach, gdzie instaluje się monitoring. Na pewno bym chciał, aby całe miasto było nim objęte, choć zdaję sobie sprawę z kosztów, jakie władze miasta musiałyby ponieść na ten cel. Ważne, aby pojawił się on w miejscach szczególnie niebezpiecznych.

Ilu policjantów pracuje w mińskiej komendzie?

R. K. – W całym powiecie mińskim pracuje 261 policjantów. Z czego ponad stu jest zatrudnionych w czterech komisariatach powiatowych, a reszta funkcjonariuszy pracuje w komendzie w Mińsku.

261 osób na cały powiat i miasto to wystarczająca liczba?

R. K. – Na chwilę obecną mamy ponad 20 wakatów i rzeczywiście, jest to uciążliwa sytuacja. Wiąże się to z tym, że sporo doświadczonych osób odeszło na emeryturę, korzystając z jeszcze obowiązujących przepisów emerytalnych funkcjonariuszy policji, które mogą się zmienić. I bardzo trudno jest zastąpić te osoby nowymi policjantami.

Ale przecież słyszy się, że jest wiele chętnych osób do pracy w policji?

R. K. – Mamy sporo zgłoszeń, ale sama chęć pracy nie wystarcza. Musimy najpierw sprawdzić kandydatów, np. czy mają predyspozycje do pracy w policji, muszą zrobić badania lekarskie, psychologiczne, a później odbyć kurs w szkole policyjnej. Cały proces wdrożenia do pracy trwa ok. dziewięciu miesięcy. To dosyć długo. Poza tym, nie jesteśmy w stanie przyjąć w jednym roku takiej liczby osób, jaka odeszła, choćby dlatego, że nie ma wolnych miejsc w szkołach, aby przeszkolić kandydatów. Można więc powiedzieć, że chętni do pracy są, ale procedura zatrudnienia jest dość żmudna.

Ile zarabia policjant?

R. K. – Pensja policjanta, który rozpoczyna pracę wynosi ok. 2 tys. zł. I później rośnie w zależności od stażu pracy, awansów, stanowiska. Jak pan widzi, nie są to rewelacyjne pieniądze w porównaniu z obowiązkami funkcjonariuszy.

Jakie wydziały znajdują się w mińskiej komendzie?

R. K. – Mamy wydział ruchu drogowego, wydział dochodzeniowo-śledczy, który przejmuje z całego powiatu najpoważniejsze sprawy kryminalne, jak np. rozboje czy wypadki drogowe. Jest również wydział przestępstw gospodarczych oraz wydział do spraw nieletnich. Pracują w nich ludzie z dużym doświadczeniem, szczególnie jeśli chodzi o kadrę kierowniczą. Mają ciekawe pomysły, są kreatywni i chcą jak najlepiej wykonywać swoje obowiązki. Bardzo dobrze mi się z nimi współpracuje i wspólnie możemy starać się realizować zakładane cele.

Zakładane cele, czyli...?

R. K. – Związane z poprawą bezpieczeństwa w mieście i w powiecie. Nie ma się co łudzić – nie da się wyeliminować wszystkich przestępstw czy wykroczeń. Idealny świat nie istnieje. Poza tym, nie jest tak, że cały czas występują te same zagrożenia. Są okresy, kiedy jest np. więcej włamań do mieszkań, a w innych miesiącach dochodzi do częstszych kradzieży samochodów. Musimy natychmiast reagować na takie tendencje, czyli zapobiegać przestępstwom i wykrywać sprawców. I tu jest bardzo potrzebna kreatywność i zaangażowanie całej kadry oraz policjantów. Przestępcy też się uczą i wykorzystują w swojej działalności nowe technologie.

Właśnie, a jak jest ze sprzętem w komendzie potrzebnym, że użyję policyjnego określenia, do działań operacyjnych?

R. K. – Co roku kupujemy różnego rodzaju specjalistyczny sprzęt, np. dla techników kryminalistycznych, policjantów z ruchu drogowego, co roku musimy też wymienić część taboru samochodowego i unowocześniać urządzenia informatyczne. I w tym miejscu chciałbym podziękować władzom samorządowym na terenie naszego powiatu – staroście, burmistrzom Mińska, wójtom gminy, radnym, gdyż dzięki ich zaangażowaniu możemy pracować na nowoczesnych urządzeniach. Możemy też liczyć na pomoc Komendy Stołecznej. Jak już wspomniałem, bardziej brakuje nam ludzi niż dobrego sprzętu.

Jeśli wspomniał pan o Komendzie Stołecznej, to czy mińscy funkcjonariusze wspierają działania warszawskich policjantów?

R. K. – Warszawa jest specyficznym rejonem, gdzie odbywa się wiele różnego rodzaju imprez artystycznych, zgromadzeń, protestów, meczy piłkarskich. Często bierzemy udział w zabezpieczaniu tych wydarzeń. Ale to działa też w drugą stronę – funkcjonariusze z warszawskiego oddziału prewencji policji czy z poszczególnych wydziałów komend stołecznych pomagają nam w zabezpieczeniu naszych lokalnych uroczystości, a także w zwalczaniu przestępczości. W ubiegłym roku mieliśmy kilka przypadków, gdzie dzięki współpracy z komendą stołeczną i poszczególnymi komendami rejonowymi zatrzymywaliśmy sprawców z Warszawy i okolic, którzy działali również na naszym terenie.

Na przykład?

R. K. – W połowie sierpnia 2011 roku funkcjonariusze z Mińska, wspólnie z policjantami z Pragi Południe zlikwidowali dziuplę w jednej z okolicznych miejscowości, w której znajdowały się auta skradzione na terenie Austrii oraz kilka innych częściowo „porozbieranych” samochodów. Z kolei pod koniec listopada 2011 roku, policjanci z wydziału kryminalnego wspólnie z kolegami z komendy stołecznej z Otwocka oraz instruktorami ochrony środowiska namierzyli po kilku miesiącach pracy dziuplę w Latowiczu oraz ujawnili kradzione części samochodowe na jednym ze szrotów w powiecie otwockim

Jak już jesteśmy przy sukcesach mińskich policjantów – jest sprawa, z której rozwiązania jest pan szczególnie dumny?

R. K. – W 2011 r. mieliśmy wiele napadów na sklepy w Mińsku. Zamaskowani sprawcy wchodzili do środka, grozili sprzedawcom bronią, zabierali pieniądze z kasy i uciekali. Na początku grudnia 2011 r. policjanci z wydziału kryminalnego zatrzymali trzech młodych mężczyzn podejrzewanych o te napady. Jak się okazało, zastraszali ludzi pistoletem-atrapą, który został przy nich zabezpieczony, ale nie zmienia to faktu, że mińscy sklepikarze przeżyli chwile grozy.

A jeśli chodzi o wpadki mińskich funkcjonariuszy – dużo ich macie na koncie?

R. K. – Nie było szczególnie dramatycznych sytuacji. Oczywiście, każdą niewykrytą sprawę traktujemy jako wpadkę. A jeśli chodzi o ich ilość, to powiem tak – w porównaniu z poszczególnymi jednostkami w Komendzie Stołecznej jesteśmy w czołówce, jeśli chodzi o wykrywalność różnych przestępstw. Nie mamy się czego wstydzić. Poza tym, pamiętajmy o tym, że proces wykrywczy to nie tylko wiele tygodni, miesięcy, ale też wiele lat zbierania informacji i gromadzenia materiału dowodowego. To, że sprawa początkowo nie rokuje na wykrycie, nie znaczy, że sprawcy są bezkarni. Już nieraz było tak, że umorzone sprawy były podejmowane i prowadzone od nowa, bo nagle zdobyliśmy ważne informacje lub wyszły na jaw nowe okoliczności zdarzenia.

Ostatnio dużo mówi się o przemocy w rodzinie. Jak to wygląda w Mińsku, bo przecież policja wdraża np. procedurę „Niebieskiej karty”?

R. K. – W 2011 roku policjanci przeprowadzili w Mińsku 2778 interwencji domowych. Założono w sumie 82 niebieskie karty, w tym 33 w mieście i 49 na terenie Gminy. W wyniku przemocy domowej pokrzywdzonych było 119 osób, w tym 82 kobiety, 5 mężczyzn, 9 małoletnich przed ukończeniem 13 roku życia i 13 osób w przedziale wiekowym między 13., a 18. rokiem życia.
Policjanci ustalili 82 sprawców przemocy w rodzinie, w tym 4 kobiety i 78 mężczyzn. Wśród 82 sprawców przemocy w rodzinie stwierdzono 54 osoby nietrzeźwe. Na przełomie 2011 roku zakończono z aktem oskarżenia jedno postępowanie, które dotyczyło sprawowania opieki w stanie nietrzeźwości nad małoletnimi dziećmi w oparciu o art. 160 par. 2 kk.

Jak w naszym mieście wygląda przestępczość nieletnich?

R. K. – Mam wrażenie, że media szczególnie uwypuklają sprawy związane z przestępczością nieletnich, tymczasem statystyki pokazują, że na terenie naszego powiatu przestępczość ta utrzymuje się na jednakowym poziomie. I uważam, że wcale nie jest dużo takich spraw. Od wielu lat czynnie współpracujemy z dyrektorami szkół, z pedagogami szkolnymi, organizujemy spotkania z uczniami oraz rodzicami, na których opowiadamy o konsekwencjach pewnych działań i nieuchronności kar. I ta współpraca przynosi pozytywne efekty. Działa też odpowiednia wymiana informacji pomiędzy szkołami, a policją, która szybko interweniuje, gdy zachodzi taka potrzeba. Także patrol szkolny jeździ systematycznie po mieście. Pewnie, że zawsze będą występowały pojedyncze przypadki, np. kradzieży, pobić, wymuszeń pieniędzy, ale w mińskich szkołach nie są to sytuacje nagminne.

A jeśli chodzi o narkotyki? Jak wygląda skala tego zjawiska w Mińsku?

R. K. – Patologia narkotykowa na pewno istnieje od wielu lat. Jednak w samym Mińsku nie stwierdziliśmy wzrostu tego zagrożenia. Nasze działania są ukierunkowane szczególnie na zwalczanie handlu narkotykami, a to jednak wymaga czasami wielu miesięcy dokładnego rozpoznawania środowisk przestępczych. Poza tym podczas codziennej służby policjanci dokonują wielu kontroli pod kątem posiadania narkotyków i sprawdzają dokładnie wszystkie informacje na temat osób, które mogą zażywać narkotyki i przechowują je w miejscu swojego zamieszkania - wyjaśnił Robert Kokoszka

Od dawna słyszy się, że w Mińsku działają przestępcy zza wschodniej granicy...

R. K. – Na podstawie analizy postępowań, które do tej pory prowadziliśmy możemy stwierdzić, że cudzoziemcy są głównie zamieszani w przestępczość gospodarczą, czyli handel towarami bez wymaganych przez polskie prawo znaków skarbowych, głównie alkoholem i papierosami. W innych kategoriach przestępczości takie osoby nie brały udziału.

Nie widać za bardzo na mińskich ulicach policyjnych patroli?

R. K. – Staramy się podejmować różne działania, aby było nas bardziej widać. Kilka miesięcy temu podpisaliśmy porozumienie z Burmistrzem Mińska o współpracy ze strażą miejską i staramy się wystawiać jak najwięcej mieszanych patroli. Podobną współprace podjęliśmy również w Sulejówku, gdzie w mieszanych patrolach biorą udział strażnicy miejscy i policjanci.

Jakiś czas temu widoczne były patrole złożone z policjantów i funkcjonariuszy żandarmerii wojskowej. Teraz ich nie ma.

R. K. – Wiem, że te wspólne patrole były bardzo pozytywnie odbierane przez mieszkańców. I dlatego znów podejmujemy działania z żandarmerią, aby je odnowić. Może już wkrótce się to uda.

Jak pan myśli – mińszczanie mają zaufanie do policjantów?

R. K. – Myślę że tak, bo bez tego zaufania, współpracy z mieszkańcami, ich czujności i zaangażowania nie moglibyśmy wykrywać niektórych przestępstw. Cały czas apelujemy do mińszczan o jeszcze większą współpracę. Ze swojej strony gwarantujemy anonimowość – można do nas zadzwonić z informacją o popełnianym przestępstwie, czy dotyczącą jakiejś prowadzonej przez nas sprawy i nie podawać nawet swojego nazwiska. Na pewno ją sprawdzimy. A jeśli ktoś ujawni swoje personalia, może liczyć na to, że takie dane na pewno nie wypłyną na zewnątrz. Cieszę się też, że ludzie rozumieją, że pomagając policji działają przede wszystkim w swoim interesie, że to nie kwestia donoszenia, tylko naszego wspólnego bezpieczeństwa. Jeszcze raz powtórzę – dzięki takiemu podejściu wiele spraw udało nam się wykryć i zatrzymać ich sprawców. I za to zaufanie pragnę podziękować.

Rozmawiał Dariusz Mieczysław Mól, fot. KPP

Robert Kokoszka w skrócie:
Najbardziej lubię – podróże.
Co mnie złości – nieszczerość i zakłamanie.
Największy sukces – rodzina.
Największa porażka – ?
Ulubione miejsca w Mińsku – miejski park.

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania