Tygodnik Strefa Mińsk NR 17/18 (373/374)

Czasami bywa ciężko

Każda pasja wymaga czasu oraz wyrzeczeń. Konsekwencja i upór w dążeniu do wyznaczonego celu przynoszą w efekcie niesamowitą satysfakcję z tego, że udało się pokonać ból i zmęczenie. Dwie filigranowe dziewczyny: zootechnik Agnieszka Kalinowska i ekonomistka Natalia Bartnicka postanowiły pokonać własne bariery i spróbować sportu, o którym nigdy nie myślały na poważnie.

Opublikowano: 15 Października 2012, Poniedziałek, 12:42
Autor: admin
 0 0 0

Każda pasja wymaga czasu oraz wyrzeczeń. Konsekwencja i upór w dążeniu do wyznaczonego celu przynoszą w efekcie niesamowitą satysfakcję z tego, że udało się pokonać ból i zmęczenie. Dwie filigranowe dziewczyny: zootechnik Agnieszka Kalinowska i ekonomistka Natalia Bartnicka postanowiły pokonać własne bariery i spróbować sportu, o którym nigdy nie myślały na poważnie. Pod okiem trenera Alberta Szczygielskiego rozpoczęły swoją przygodę z fitness...

Dziewczyny, skąd pomysł na fitness?

Agnieszka Kalinowska (A. K.) – Pierwszy raz przyszłam na siłownię z przyjaciółmi. Od lat jeździłam konno, miałam dobrą kondycję i szybko to zauważono. I wtedy padła propozycja przygotowania do startu w zawodach fitness.

Natalia Bartnicka (N. B.) – Wybrałam siłownię, bo czułam potrzebę, żeby trochę się poruszać. W pracy siedzę osiem godzin przy biurku. Pan Albert, od razu jak mnie zobaczył stwierdził, że mam idealną sylwetkę do fitness bikini. No i się zaczęło, chociaż długo się wahałam.

A dlaczego nie kulturystyka?

A. K. – Do kulturystyki mam za drobną sylwetkę, a poza tym, jest to dla mnie zbyt trudna i wymagająca dyscyplina sportu. Kategoria „fitness sylwetkowe” zdecydowanie bardziej mi odpowiada.

N. B. – Nigdy nie powiedziałam „nie”. Przecież dopiero zaczęłam swoją przygodę z tym sportem. Kto wie, co będzie, jak się rozkręcę (śmiech).

Często trenujecie dla zachowania formy?

A. K. – Cztery razy w tygodniu, zgodnie z planem treningowym napisanym przez trenera.

N. B. – Każdy trening trwa około 2-2,5 godziny.

Pewnie przed zawodami dokręcacie treningową śrubę?

A. K. – Około dwa miesiące przed startem przechodzę na ostrzejszą fazę, która wiąże się z konkretnym planem treningowym i specjalnie ułożoną na ten czas dietą.

N. B. – Przed zawodami jest naprawdę ciężko. Jednakowe posiłki, ciężki trening, a jeszcze dochodzi stres. Nawet psychika siada. Zdarzało się, że na dzień przed zawodami myślałam, żeby dać sobie spokój, ale w takiej sytuacji do akcji wkraczają moi najbliżsi (śmiech).

Czy kiedyś miałyście chęć powiedzieć właśnie „dość”?

A. K. – Miałam i to nie raz. Na szczęście mój trener jest bardzo wyrozumiały. Sam wiele razy startował w zawodach i wie, że takie chwile się zdarzają i trzeba je po prostu przetrwać.

N. B. – Sport wyczynowy wiąże się z wieloma wyrzeczeniami. Trzeba rezygnować z wielu przyjemności i jest naprawdę ciężko. Jednak bardzo pokochałam fitness i nie wyobrażam sobie już bez niego życia.

Co robicie w wolnych chwilach?

A. K. – Spotykam się z przyjaciółmi i chodzę na spacery.

N. B. – Przepraszam, a co to są „wolne chwile”? (śmiech)

Jakich wyrzeczeń najbardziej wam szkoda?

A. K. – Przed startem, kiedy jestem na diecie, najbardziej brakuje mi słodyczy. Czasami mam też ochotę na placki, pierogi, naleśniki albo pizzę.

N. B. – Mi zdecydowanie brakuje czasu. Obowiązki domowe, praca, treningi, a nawet drobne przyjemności potrzebują dłuższej doby niż ta trwająca 24 godziny.

Macie jakieś inne pasje poza fitness?

A. K. – Weekendy, kiedy nie mam treningu na siłowni, spędzam w stajni. Wsiadam na konia, żeby trochę sobie pojeździć i zrelaksować się po ciężkim tygodniu.

N. B. – Kiedy jestem tuż po zawodach i mogę pozwolić sobie na tygodniowy urlop, to nie leżę przed telewizorem. Latem jadę w góry, uprawiam windsurfing, a ostatnio gram trochę w tenisa. Za to zimą jeżdżę na nartach lub łyżwach. Lubię też czasem przeczytać dobrą książkę, czy obejrzeć ciekawy film.

A czym zajmujecie się zawodowo?

A. K. – Obecnie pracuję w firmie zajmującej się produkcją herbat.

N. B. – Od trzech lat pracuję w Kancelarii Prawno-Podatkowej oraz Biurze Nieruchomości w Mińsku.

Nie żałujecie, że trenujecie fitness?

A. K. – Nie, chociaż czasami bywa ciężko.

Czy wśród mińskich zawodniczek widać potencjał w konkurencji fitness?

N. B. – Z tego, co się orientuję, to jest nas dwie. Chociaż naprawdę mogłoby być zdecydowanie więcej. Jasne, że widzę potencjał.

Czy trener bywa surowy?

A. K. – Pan Albert czasami bywa stanowczy, bo pewnych rzeczy nie da się pominąć przed zawodami, ale zazwyczaj stara się wytłumaczyć, dlaczego powinno być tak, a nie inaczej.

N. B. – Gdyby nie był surowy, to nigdy bym nie wystartowała w żadnych zawodach. Myślę, że jest chyba idealnym trenerem. Ma ogromną wiedzę i mistrzowskie doświadczenie, dlatego staram się go słuchać.

Z jakiego trofeum jesteście najbardziej dumne?

A. K. – Jestem zadowolona ze wszystkich swoich nagród, bo z każdą wiąże się inna historia związana z przygotowaniami i samym startem.

N. B. – Największym trofeum są dla mnie zdjęcia z zawodów, które później z dumą oglądam. Nie raz słyszę pytanie –„Chciało Ci się?”, a ja z zadowoleniem i uśmiechem odpowiadam –„Tak, chciało mi się!” i to mnie wyróżnia spośród innych ludzi. Medale i puchary są jeszcze przede mną.

Jak rodzina reaguje na wasz sportowy wybór?

A. K. – Moi najbliżsi zawsze starają się mnie wspierać, szczególnie, gdy jestem na diecie tuż przed zawodami. Często, kiedy idą na zakupy, pamiętają o mnie i kupują pierś z kurczaka (śmiech).

N. B. – Moja mamusia i siostra były ze mną na kilku zawodach. Rodzina bardzo mnie wspiera.

W najbliższy weekend odbędą się w Mińsku zawody. Wystartujecie na nich. Obawiacie się konkurentek?

A. K. – Podczas Pucharu Polski zawsze jest silna konkurencja, głównie ze względu na brak podziału na kategorie wzrostowe w fitness. Są to zawody trudne i może być naprawdę mocna rywalizacja.

N. B. – Nie obawiam się konkurencji. W tym sporcie każdy ma równe szanse. Medale dostaje się nie za kilkuminutowy występ, a za to, jaką pracę wykonało się wiele miesięcy przed zawodami. Im konkurencja jest większa, tym lepiej. Poza tym, wiele się mogę nauczyć od bardziej doświadczonych zawodniczek.

Co czujecie wchodząc na scenę? Macie tremę?

A. K. – Trema jest zawsze i trzeba ją opanować. Jednak nie mogę się doczekać momentu wyjścia, a zaraz po zejściu ze sceny jestem szczęśliwa, że dałam radę się zaprezentować.

N. B. – Tak, trema jest straszna! Przed pierwszymi zawodami wydawało mi się, że to nic trudnego wyjść, pokazać się i wrócić.

Trener jakoś specjalnie was mobilizuje, np. wygłasza specjalne przemówienie na zapleczu?

A. K. – Trener, przed wyjściem na scenę zwykle mówi, na co zwrócić uwagę i przypomina, jak się ustawić, żeby pokazać wszystkie atuty swojej sylwetki. Przed drugim wyjściem „na gorąco” szybko omawia co należy poprawić, żeby było jak najlepiej.

N. B. – Pan Albert mówi, że jest z nas zadowolony, że jesteśmy świetne. W dzień zawodów już nie ma co płakać nad tym, czego nie udało się zrobić. Trzeba jak najbardziej podkreślić to, co się udało wypracować i na tym się skupić.

Po zawodach idziecie w nagrodę na coś do jedzenia, co podczas treningu było zakazane?

A. K. – Zwykle idę na „coś” słodkiego, jakiś dobry deser, ciasto, lody. Potem przychodzi czas na pierogi, naleśniki czy pizzę.

N. B. – Na hamburgera (śmiech). Tuż po zawodach wszystko tak świetnie smakuje. Jak wychodziłam na scenę, to rodzina z widowni machała do mnie batonikami, żebym się uśmiechała.

Co możecie doradzić dziewczętom chętnym do uprawiania tego sportu?

A. K. – Polecam ten sport wszystkim dziewczynom, które lubią dbać o ładny wygląd swojej sylwetki.

N. B. – Jedyne co mogę doradzić, to żeby przyszły do nas na siłownię, a resztą już zajmie się Pan Albert (śmiech).

Rozmawiał Wojciech Cichoń, fot. z archiwum Agnieszki Kalinowskiej i Natalii Bartnickiej

Ramka + plakat zawodów:
Wydarzenie sportowe w Mińsku!
Międzynarodowy Puchar Polski i Mistrzostwa Polski w Kulturystyce i Fitness
To dwie największe imprezy sportowe sezonu jesiennego sportów sylwetkowych w naszym kraju, które odbędą się w Mińsku w sobotę i niedzielę, 20 i 21 października w hali widowiskowo-sportowej przy Zespole Szkół Miejskich nr 1 (ul. Kopernika 9).
Podczas zawodów będzie można podziwiać najlepszych zawodników Polski, którzy zmagać się będą w rywalizacji o tytuły mistrzów, jak również o miejsca w reprezentacji Polski na Mistrzostwa Świata w Kulturystyce i Fitness. Mińsk reprezentować będą m.in. bohaterki naszego wywiadu: Agnieszka Kalinowska – brązowa medalistka Mistrzostw Polski w fitness sylwetkowym oraz Natalia Baranowska – finalistka Mistrzostw Polski w fitness bikini.

Program zawodów:
20.10, sobota – Mistrzostwa Polski w Kulturystyce i Fitness
od godz. 11 – półfinały
od godz. 16 – finały
Bilety kosztują 10 zł

21.10, niedziela – Międzynarodowy Puchar Polski w Kulturystyce i Fitness
od godz. 11 – półfinały
od godz. 16 – finały
Bilety kosztują 15 zł

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania