Tygodnik Strefa Mińsk NR 23/24 (379/380)

Nie stawiajmy sobie granic

To miejsce nie tylko dla osób starszych, samotnych, chorych, nierzadko opuszczonych i zapomnianych. Pomimo bagażu doświadczeń, twarze pensjonariuszy są radosne. Będąc tu, nie czują się zapomniani i niechciani

Opublikowano: 18 Lutego 2014, Wtorek, 12:40
Autor: admin
 0 0 0
strefa nieobojętnych - DPS Miena budynek głównystrefa nieobojętnych - DPS Miena budynek głównystrefa nieobojętnych - DPS Miena budynek główny
strefa nieobojętnych - DPS Miena Gra w  warcabystrefa nieobojętnych - DPS Miena Gra w warcabystrefa nieobojętnych - DPS Miena Gra w warcaby
strefa nieobojętnych - DPS Miena Tańcestrefa nieobojętnych - DPS Miena Tańcestrefa nieobojętnych - DPS Miena Tańce
strefa nieobojętnych - DPS Mienai robótki ręcznestrefa nieobojętnych - DPS Mienai robótki ręcznestrefa nieobojętnych - DPS Mienai robótki ręczne
strefa nieobojętnych - DPS Mienai Gra na instrumentachstrefa nieobojętnych - DPS Mienai Gra na instrumentachstrefa nieobojętnych - DPS Mienai Gra na instrumentach
strefa nieobojętnych - DPS Mienai Tańce 2strefa nieobojętnych - DPS Mienai Tańce 2strefa nieobojętnych - DPS Mienai Tańce 2
strefa nieobojętnych - DPS Mienai Przedstawieniestrefa nieobojętnych - DPS Mienai Przedstawieniestrefa nieobojętnych - DPS Mienai Przedstawienie

W Mieni od wielu lat mieści się Dom Pomocy Społecznej św. Józefa. Kompleks budynków, wśród których króluje zabytkowy gmach dawnego szpitala, otoczony jest czysto utrzymanym parkiem, wewnątrz – zadbane pokoje, a wśród nich: sala widowiskowa, kaplica, świetlice, pracownie terapeutyczne, nawet gabinet fryzjerski. Wszystkie obiekty bardziej przypominają sanatorium wypoczynkowe, niż dom pomocy.

DPS w Mieni to miejsce nie tylko dla osób starszych, samotnych, chorych, nierzadko opuszczonych i zapomnianych. Pomimo bagażu doświadczeń, twarze pensjonariuszy są radosne. Będąc tu, nie czują się zapomniani i niechciani, co dodatkowo podkreśla fakt, że wszystkie osoby personelu, łącznie z kadrą zarządzającą, znają z imienia każdego z mieszkańców. Ci z kolei z starają się jak mogą by, odwzajemnić okazywaną im pomoc. Od niedawna jest to też dom dla przewlekle psychicznie chorych, których stan zdrowia wpłynął na kształt życia rodzinnego i społecznego. Wśród chorujących psychicznie przeważają mężczyźni, osoby młode, których średnia wieku to 30-40 lat.

Potrzeba czasów
– Pomysł na zorganizowanie drugiego typu domu dla przewlekle psychicznie chorych powstał w 2010 roku, kiedy nasza placówka, dotychczas przeznaczona wyłącznie dla przewlekle somatycznie chorych, zaczęła borykać się z wolnymi miejscami. Z obawy przed zwolnieniami pracowników, jak też innymi radykalnymi przekształceniami, na których mogliby ucierpieć mieszkańcy, zrodziła się idea rozszerzenia oferty DPS. We współpracy z dyrektorem Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie Januszem Zdzieborskim, podjęliśmy działania, w efekcie których od 1 stycznia 2011 roku zaczęli przybywać pierwsi mieszkańcy oddziału przeznaczonego dla osób z przewlekłą chorobą psychiczną – opowiada Małgorzata Chwedoruk, dyrektor DPS w Mieni.

Przepisy prawne ściśle regulują warunki, jakim powinny odpowiadać placówki przeznaczone dla dwóch typów DPS. Jednym z nich są odrębne budynki. Obecnie, trzy z nich przeznaczone są dla przewlekle psychicznie chorych (na łączną liczbę 80 miejsc) oraz jeden budynek dla 100 osób przewlekle somatycznie chorych.
Według obowiązujących przepisów, osoby wymagające całodobowej opieki kierowane są do DPS położonego najbliżej swojego miejsca zamieszkania. Jednak do Mieni trafiają nie tylko chorzy z powiatu mińskiego, ale też z Poznania, Siedlec, Warszawy, niektórzy na mocy decyzji sądu.
– Przebywają u nas osoby niewymagające intensywnej opieki lekarskiej. Natomiast opieka 24-godzinna dostosowana jest do indywidualnych potrzeb. Najczęściej polega na pomocy w codziennych czynnościach, tj.: karmienie, mycie, systematyczne przyjmowanie leków – mówi Małgorzata Chwedoruk. – Natomiast w przypadku osób przewlekle psychicznie chorych, większy nacisk kładziemy na organizację czasu wolnego i zajęcia terapeutyczne. DPS to nie tylko dach nad głową. Mieszkańcy uczestniczą w turnusach rehabilitacyjno-wypoczynkowych, wycieczkach krajoznawczych, turniejach, zabawach w zaprzyjaźnionych placówkach, imprezach okolicznościowych, przygotowują wiele imprez kulturalnych, takich jak: jasełka, przedstawienia teatralne, programy słowno-muzyczne. Zakres świadczonych przez DPS usług oraz wszelkie działania personelu mają na celu stworzenie, oprócz dobrych warunków bytowych, serdecznej, domowej atmosfery, zapewniającej osobom tu zamieszkującym poczucie własnej wartości i godności.

Ważny jest czynnik rodzinny
Ma on istotne znaczenie w przypadku chorób psychicznych. Niekiedy rodziny są naznaczone złymi doświadczeniami, zwłaszcza te, w których występowała przemoc. Właściwie cała rodzina osoby psychicznie chorej jest dotknięta skutkami choroby i powinna być objęta opieką specjalistyczną.
– W ramach naszej pracy zajmujemy się unormowaniem lub poprawieniem relacji podopiecznych z osobami z dawnego środowiska. Żaden z mieszkańców nie przebywa za zamkniętymi drzwiami. Każdy ma prawo opuścić DPS, jednak rolą pracownika socjalnego, terapeuty, lekarza, jest uświadomienie tego, kiedy chory będzie przygotowany do samodzielnego życia – wyjaśnia Małgorzata Chwedoruk. – Od kilku lat, w maju, organizujemy dzień otwarty, podczas którego każdy może zapoznać się z naszym DPS, zobaczyć pomieszczenia, sale terapeutyczne, porozmawiać z mieszkańcami. Nie jest to placówka odcięta od świata i ludzi. Wprost przeciwnie – wszelkie działania prowadzone są w kierunku bliskości ze światem zewnętrznym i wyraźnym uczestnictwie we wszystkich płaszczyznach życia – dodaje.

Nie ma wydzielonych granic dla somatycznie chorych i przewlekle chorych psychicznie. I nie ma obawy, ze mogą jedni dla drugich stanowić zagrożenie. Mieszkańcy nie przybywają z księżyca, ale z konkretnego środowiska. W DPS w Mieni o tym się nie zapomina.
– Nie chcemy, aby osoby trafiające do nas, traktowały pobyt tutaj, jako karę. Rodziny nie zawsze radzą sobie z chorym członkiem rodziny. Bywa nawet tak, że po powrocie z przepustki następuje pogorszenie stanu zdrowia. To dlatego, że najbliżsi niekiedy sami, na własną rękę, ograniczają ilości leków, wydaje się im, że jest ich za dużo. A to z kolei prowadzi do nawrotu choroby i często po przepustce pacjent musi trafić ponownie do szpitala. Z drugiej strony dobry, wspierający kontakt z członkami rodziny stanowi nieocenioną pomoc w procesie pomocy mieszkańcowi – zapewnia Sławomir Święch, kierownik działu terapeutyczno-opiekuńczego, który od 20 lat pracuje w DPS w Mieni. – Naszym mieszkańcom pozwalamy żyć ich własnym życiem. Nie stosujemy żadnej formy nacisku, bo to niekorzystnie odbija się na formie współpracy. A kiedy zdarzają się sytuacje pogorszenia stanu zdrowia, wymagającego intensywnego leczenia, wówczas pacjent trafia do szpitala – dodaje. I wspomina jeden z przypadków, który utkwił mu w pamięci: młody chłopak 26-27 lat, z powikłaniami po wypadku komunikacyjnym, stoi na klatce schodowej i prosi matkę, by go wpuściła. Takie sytuacje powtarzały się wielokrotnie. Okazało się, że i matka wymagała opieki, była dysfunkcyjna. Kiedy chłopak trafił do DPS, stało się jasne, że nie wymaga opieki tak intensywnej, jak prognozowano. Kiedy chłopak pojechał na pogrzeb matki, rodzina była zaskoczona, że tak dobrze wygląda. Dziś tak naprawdę nie miałby gdzie wrócić. Rodzeństwo ma własne rodziny i nie bardzo chce brać na barki ciężar opieki, prawdopodobnie zostanie w Mieni na zawsze. – Praca z osobami chorującymi psychicznie jest specyficzna – wymaga cierpliwości i ciągłej gotowości do zmian w procesie opieki i leczenia. Jednak jej efekty gwarantują osiągnięcie zawodowej satysfakcji – przekonuje Sławomir Święch.

Marta i Maciek*
Są mieszkańcami DPS w Mieni. Maciek jest po wypadku, Marta ma schizofrenię.
– Choroba ujawniła się w 2006 roku. To było takie nieuchwytne. Nie dawałam sobie rady sama. Owdowiałam mając 44 lata, potem straciłam pracę i nie mogłam znaleźć innej. Mieszkałam sama, rodzina się odwróciła ode mnie, nie interesowała się moim losem. Coraz bardziej martwiłam się, że nie mam pracy, że nie mam środków do życia, bo nie miałam nawet na chleb. Gdy zgłosiłam się do fundacji siostry Małgorzaty skierowali mnie na konsultację do szpitala i tam lekarz rozpoznał chorobę. Moja depresja pogłębiała się coraz bardziej. Wcześniej nie zwracałam uwagi na zdrowie, skupiona byłam na jednym: że nie mam na czynsz. I w kółko o jednym i tym samym człowiek myślał. W Mieni jestem od stycznia 2013 roku i jest mi tu dobrze. Nie poddaję się chorobie zwłaszcza, że jeszcze nie jestem zupełnie sama, bo jest Maciek – wspomina Marta.
Maciek mieszka w DPS już 4 lata.
– Szedłem z pracy, leciał samochód i mnie strzelił. Póki żyli rodzice, było komu oprać, ugotować. Potem zostałem sam. Samemu to była męczarnia. I wtedy lekarz zapytał mnie, czy nie chce pójść do jakiegoś ośrodka? Zgodziłem się. Człowiek nie myśli, że musi zapłacić prąd, gaz i jest tu opieka lekarska, praktycznie 24 godziny na dobę. Telewizor przywiozłem z domu, bo po co ma stać. Jak nie używany, to też się psuje – opowiada Maciek.
To w DPS w Mieni Maciek i Marta poznali się i pokochali. Są parą od niedawna. Jest im dobrze ze sobą.
– Nie ma żadnych przeciwwskazań ze strony lekarzy, żebyśmy z Martusią, jak to się mówi – chodzili. Ale na razie nie mieszkamy w jednym pokoju. Dopiero po ślubie – twierdzi Maciek.
A Marta dodaje: – Jestem szczęśliwa. Tak się nam dobrze ułożyło. Może to przeznaczenie?

*imiona zostały zmienione

Tekst Anna Kowalczyk, fot. DPS w Mieni
napisz do autorki: anna.kowalczyk@strefaminsk.pl

 

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania