Tygodnik Strefa Mińsk NR 17/18 (373/374)

Podwójne szczęście

Nasze miasto i okolice wyjątkowo szczodrze zostały obdarzone przez los, naturę, przypadek lub genetykę w bliźniacze rodzeństwa. Coraz częściej spotykamy na ulicach rodziców z podwójnym wózkiem...

Opublikowano: 30 Marca 2014, Niedziela, 11:13
Autor: admin
 0 0 0

Na całym świecie, zwłaszcza w krajach wysokorozwiniętych, z roku na rok rośnie liczba ciąż mnogich i tylko w przeciągu ostatnich 15 lat wzrosła ona z 2 do 4%. Nasze miasto i okolice wyjątkowo szczodrze zostały obdarzone przez los, naturę, przypadek lub genetykę w bliźniacze rodzeństwa. Coraz częściej spotykamy na ulicach rodziców z podwójnym wózkiem...

Dłuższa chwila milczenia, zdziwienie i ogromne zaskoczenie – to najczęstsze reakcje ciężarnych kobiet w chwili badania USG, gdy słyszą: „Gratuluję, będzie pani miała bliźnięta”. Po czym lekarz z miłym uśmiechem odwraca monitor urządzenia w stronę przyszłej mamy i pokazuje palcem dwa jeszcze dokładnie niezidentyfikowane obiekty – oto początek podwójnego szczęścia. I od tego momentu, aż do rozwiązania, przyszli rodzice dostają czas na oswojenie się z myślą o konsekwencjach i wymowie słowa „podwójne”. Bez szansy na przemyślenia i planowanie pozostają mamy, które dopiero w trakcie porodu usłyszały: „To nie koniec, widzę jeszcze jedną główkę” i po drugim nieoczekiwanym potomku myślały przerażone, czy to oby już wszystko, co przygotowała dla nich natura. Mało kto wie, że kilka lat temu przyszły na świat w Mińsku także czworaczki, których rodzice zadbali o prywatność, unikając rozgłosu nawet w tak niewielkim mieście.

Postanowiliśmy zapytać rodziców bliźniąt, jak z ich doświadczenia smakuje „podwójne szczęście”. Oto, co nam opowiedzieli:

Małgorzata (mama dwóch dorosłych już bliźniaków)
– O tym, że ciąża jest bliźniacza dowiedziałam się w trakcie akcji porodowej od położnej odbierającej poród, która sama była bardzo zdziwiona, gdy zauważyła drugą główkę. To były zupełnie inne czasy i nikt jeszcze nie robił badań USG, które pozwalają od samego początku ciąży określić liczbę płodów. Moja reakcja nie była najlepsza, bo pierwsze o czym pomyślałam, to co ja biedna zrobię, gdyż wyprawkę przygotowałam tylko dla jednego dziecka. Potrzebowałam kilku dni, aby wszystko sobie ułożyć w głowie i zaplanować życie po powrocie do domu z dwójką chłopców. Jednak dużo większą niespodziankę zrobiłam mężowi, który czekał pod szpitalnym oknem na pokazanie potomka. Nie zapomnę jego miny, gdy ujrzał mnie z dwójką dzieci na rękach i szeroki uśmiech na jego twarzy zmienił się momentalnie w dziwny grymas. Gdy wspominamy te chwile, zawsze mąż kręci głową, że tyle toastów za zdrowie dzieci jeszcze nikt nigdy nie wznosił. Dziś już jesteśmy dziadkami i rozpieszczamy wnuki, ale nie ukrywam, że przy wychowaniu własnych synów bywało różnie. Chłopcy często chorowali i notorycznie brakowało mi dodatkowej pary rąk, aby dobrze wykonywać matczyne obowiązki. Mąż ciągle był w pracy, rodzina daleko i nie mogłam liczyć na pomoc. Ale jak już przyszedł czas szkolny, to zobaczyłam światełko w tunelu i... zaszłam w ciążę. Po narodzinach córki, tym razem jednej, dopiero poczułam, ile radości można czerpać z wychowywania dziecka. Po szkole życia, jaką przeszłam z chłopcami, była to sama przyjemność. Oczywiście patrząc z perspektywy czasu jestem przekonana, że miałam ogromne szczęście.

Bogdan (tata dwóch gimnazjalistów)
– Narodziny chłopców kompletnie zmieniły nasz życie. Było różnie, ale przede wszystkim mnóstwo frajdy i śmiechu. Z pewnością moja żona ma trochę inne spojrzenie, ale ja byłem zadowolonym tatą, co zostało mi do dnia dzisiejszego. Z chłopakami nie ma większych problemów, ale jak to z nastolatkami, potrafią podnieść ciśnienie. Z ich dzieciństwa pamiętam, że bardzo wkurzała mnie żona, ubieraniem dzieciaków w takie same ciuchy, przez co często sam ich myliłem, a ludzie dookoła mieli ze mnie ubaw. W przedszkolu i szkole podstawowej sytuacja się zmieniła i mocno mnie drażnił fakt, że nauczyciele często nie wiedzieli, o którym chłopcu mówią, używając określenia pańscy synowie. Chłopaki skarżyli się, że jeden za drugiego niesłusznie zbierał uwagi a gdy brakowało pewności, który co zbroił, obrywali obydwaj. Na szczęście, teraz już mają inne problemy na głowie, na przykład jak zamienić się sympatiami, aby tego nie zauważyły.

Ula (mama parki przedszkolaków – dziewczynki i chłopca)
– Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży bliźniaczej wpadłam w panikę. Byłam wtedy już mamą dwóch chłopców i prawdę mówiąc, nie planowaliśmy z mężem kolejnego dziecka, ale jak to w życiu bywa, wpadliśmy. Wracając do domu płakałam, bo nie wiedziałam, jak sobie poradzimy z czwórką dzieci. Oczywiście nie taki diabeł straszny i większość obowiązków z czasem udało się rozplanować i podzielić między domowników i dochodzące z odsieczą babcie. Największe jednak problemy stwarzała nam strona finansowa. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak wiele wydatków zatrzęsie naszym budżetem. Choć różnica wieku między rodzeństwem jest kilkuletnia, to widać wyraźnie zmiany w potrzebach dzieci starszych i bliźniaków. Mam wrażenie, że przez większe możliwości techniczne dzisiejszych czasów, życie z roku na rok jest droższe i bardziej wymagające skrupulatności i oszczędności. Niby wszystko jest dostępne, ale jak przyjdzie do wyborów i opłat, to rozpiętość cenowa wciąż wzrasta i tak naprawdę trzeba mieć spore dochody, aby im sprostać. Cztery pary butów, cztery kurtki, cztery pary spodni i jeszcze coś razy cztery, plus opłaty w szkole i przedszkolu, to równa się jednemu minimalnemu miesięcznemu wynagrodzeniu w naszym kraju. A gdzie cała reszta? Wciąż przeraża mnie myśl, czy będzie mnie stać na czwórkę dzieci za kilka lat.

Witold (tata rocznych bliźniaczek)
– Nie będę kłamać, że skakałem z radości na wieść o bliźniętach. Byłem bardziej przerażony, niż szczęśliwy i przez wiele nocy nie zmrużyłem oka. Gdybym wiedział, jak bardzo będzie mi brakować tego snu za kilka miesięcy, to bym spał na zapas. Mam nadzieję, że to najgorsze już za nami, ale bywało naprawdę ciężko. Jak było karmienie, to razy dwa, kolka razy dwa, wymioty razy dwa, wymiana pieluch razy dwa, wszystko zawsze było podwójne. Dziewczynki jakby były wciąż ze sobą połączone, bo zawsze i wszystko robiły jednocześnie. Czasami miałem dość, szczególnie wtedy, gdy żona zostawiała mnie w domu samego. Moim momentem krytycznym był dzień , w którym przez pomyłkę lub przyzwyczajenie, wziąłem na ręce do uśpienia małą, która już spała i dopiero po jakimś czasie zorientowałem się, że pomyliłem dzieci i biegam po mieszkaniu ze śpiącym niemowlakiem, a to płaczące wciąż leżało w łóżeczku.

***
Cechą wspólną wszystkich rodziców bliźniąt, bez względu na czas i miejsce narodzin, to zaskoczenie i lęk przed nieznanym. Większość z nich dość szybko odnajduje się w nowej rzeczywistości i, lepiej lub trochę gorzej, daje radę sprostać podwójnym obowiązkom, często korzystając przy tym z pomocy najbliższych. Niestety, nie obejdzie się także bez błędów, które choć popełniane są nieświadomie i bezwiednie, to notorycznie powtarzają je kolejne pokolenia, zarówno rodziców, jak i wychowawców. Szczęśliwe mamy bliźniąt, do których sama należę, już od pierwszych dni życia swoich pociech rzucają im kłody pod nogi, o które same się w późniejszym czasie potykają.
Co jest tymi kłodami? Przede wszystkim identyczny ubiór dla maluchów, takie same zabawki, akcesoria i inne drobiazgi. Określanie i formułowanie zwrotów w liczbie mnogiej – one, oni, dla nich, co chcecie, co robicie, zamiast od początku podkreślać ich indywidualizm. Mylimy też sprawiedliwość z równością w dzieleniu oczekiwań, a nie zaspakajaniu potrzeb. Bliźniaki to dwie odrębne istoty, a nie jedno „podwójne” dziecko i indywidualne traktowanie jest, wbrew pozorom, bardzo ważne. Dwojaczki od razu rodzą się z etykietą „jeden z dwóch” i od początku swego istnienia odbierane są przez otoczenie, jako element dwuczęściowej całości. Szufladkowanie, porównywanie, wspólne rozliczanie pochwałami lub uwagami może doprowadzić do zaburzeń emocjonalnych dzieci i negatywnie wpływać na poczucie ich wartości. Dlatego to my, rodzice, bliscy, wychowawcy i nauczyciele musimy zadbać o to, aby nasz brak wiedzy lub kompetencji nie był przyczyną problemów bliźniąt w okresie dojrzewania i w ich życiu dorosłym.
Tekst Izabella Walewska-Ogrodnik
Psycholog radzi 
Hanna Michalska
pracuje w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Mińsku, dyplomowana nauczycielka, mediatorka rodzinna i sądowa, trenerka, członkini Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.
W pracy szczególnym obszarem jej zainteresowania są zaburzenia dzieci i młodzieży o charakterze nerwicowym.

- ciąża bliźniacza jest zaskoczeniem dla rodziców i muszą się oni oswoić z myślą, że będą wychowywać dwoje dzieci naraz, co wiąże się często z takimi rzeczami, jak wydatki, miejsce w domu i subiektywna ocena swoich sił.
- kiedy maluchy przyjdą na świat, także pojawia się wiele wątpliwości dotyczących wychowania, np. jak postrzegać dzieci? Czy jeśli jedno jest silniejsze, a drugie „słabsze”, to czy nie przenosimy swojej uwagi głównie na to drugie? Czy nie troszczymy się o nie bardziej? Czy to jemu pozostali muszą ustępować, pomagać, itp.?
- jak mamy traktować dzieci? Jeśli są bliźniakami jednojajowymi, to traktujemy je jako „jedno” w propozycjach zabaw, w ubieraniu, w upodobaniach żywieniowych, w zainteresowaniach, przecież wygodniej jest wozić dzieci na te same zajęcia? Kupujemy takie same ubrania, zabawki, książeczki, itp. Tymczasem to błąd, bo dzieci nie mają wtedy możliwości doświadczenia siebie indywidualnie, osobiście i postrzegają się, jakby w liczbie mnogiej. W starszym wieku będzie im trudniej podjąć jakąś decyzję, gdy nie będzie obok „tej mojej drugiej połowy”.
- inny częsty błąd popełniany przez rodziców bliźniąt polega na tym, aby dzieci „nie sklejać” w jedno. Wtedy rodzic różnicuje dzieci nadmiarowo, nawet jak pociechy chcą mieć takie same czapki, zabawki, czy dodatkowe zajęcia – to kategorycznie mówi „nie”, chcąc w ten sposób dać każdemu dziecku jego własną moc. Niestety, czasami tak bardzo, że nie dostrzega ich potrzeb.
- kolejnym błędem (dotyczącym nie tylko bliźniaków, ale i rodzeństwa) to silny nakaz tworzenia „koalicji”, np. jak jego nie zapraszają, to i ty nie pójdziesz, masz mu pomagać, masz z nim iść, itp.
Tzw. sprawiedliwe traktowanie można porównać do jednej pomarańczy dla dwojga – podzielono ją sprawiedliwie na pół. A można przecież było podzielić ją zgodnie z prawdziwymi potrzebami – przecież jednej osobie zależało na skórce, a drugiej na miąższu. Ważne, aby każdego słuchać i traktować, jak odrębną osobę i reagować na jej potrzeby.
- niekiedy pojawiają się u rodziców bliźniąt dylematy – „czy ja je równo kocham? Czy jednakowo traktuję?” A bywa i tak, że rodzicowi przychodzi to trudno, bo jakoś jedno dziecko ciągle jest mu „bliższe”. Czasami pojawia się poczucie winy wobec jednego z dzieci i to już bywa bardzo trudne dla rodzica, a w efekcie i dla dziecka. Wiele rozmów na warsztatach dla rodziców toczy się wokół „równego” kochania wszystkich dzieci. Czasami jest to wyzwanie dla rodzica, kiedy indziej nie stanowi to problemu, czasem też rodzice szukają w dziecku usprawiedliwienia dla tego, że im się to nie udaje.
- dwoje dzieci to podwójna radość, ale i podwójny wysiłek. O czym powinni pamiętać rodzice? Przede wszystkim o tym, aby zadbać o chwile tylko dla siebie, np. prosząc o pomoc bliskich, choćby miały być to dosłownie chwile.

„Bliźniacze” ciekawostki
- bliźnięta jednojajowe (jednozygotyczne) rodzą się w wyniku zapłodnienia pojedynczej komórki jajowej przez jeden plemnik, a następnie podziału zarodka na dwie identyczne struktury – mają zawsze tę samą płeć i identyczny kod genetyczny. Bliźnięta jednojajowe rodzą się raz na 300 porodów.
- bliźnięta dwujajowe są efektem zapłodnienia dwóch oddzielnych komórek jajowych przez dwa różne plemniki – mogą być tej samej, bądź odmiennej płci, nie są identyczne, a ich podobieństwo jest takie samo, jak u rodzeństwa pochodzącego z dwóch oddzielnych porodów.
- we wczesnym etapie ciąży, co trzecia jest mnoga. Często jednak jeden z płodów obumiera, co pozostaje bez wpływu na rozwój drugiego i na świat przychodzi tylko jedno dziecko. Z tego powodu pewne rozpoznanie ciąży bliźniaczej można postawić dopiero po skończonym 12. tygodniu, kiedy ryzyko tego zjawiska znacznie się zmniejsza.
- ze statystyk wynika, że na mamy wieloraczków natura najczęściej wybiera kobiety między 31. a 39. rokiem życia, które urodziły już co najmniej dwoje dzieci. Szanse na bliźniaki czy trojaczki rosną także wtedy, gdy w rodzinie zdarzały się wcześniej ciąże mnogie lub kobieta jest już mamą bliźniaków oraz jest rasy czarnej, ma wyższe wykształcenie, a do poczęcia doszło latem.
- im kobieta starsza, tym większe prawdopodobieństwo urodzenia dwojaczków.
- skłonność do rodzenia bliźniąt dziedziczy się po matce.
- badania naukowe wykluczyły związek między stosowaniem antykoncepcji hormonalnej, a urodzeniem wieloraczków po jej zakończeniu. Faktem jest, że po odstawieniu pigułek łatwiej zajść w ciążę, ale liczba dzieci od tego nie zależy.
- częstość występowania ciąży mnogiej, w efekcie działania samej natury, określa wzór (zgodny z tzw. regułą Hellina ) – 1:85(x) (x – oznacza liczbę płodów). Wynika z tego, że bliźniaki przychodzą na świat raz na 85 porodów, trojaczki raz na 7225, a czworaczki – raz na 614 125 porodów. Zasada ta nie uwzględnia jednak ingerencji nowoczesnej medycyny, terapii hormonalnej oraz zapłodnienia pozaustrojowego.

 

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania