Tygodnik Strefa Mińsk NR 11/12 (367/368)

Amerykańska przygoda

To była przygoda mojego życia. Najwięcej pozytywnych wspomnieć mam z rodziną, u której mieszkałam. Rodriguezowie przyjęli mnie bardzo ciepło i mogłam przeżywać razem z nimi codzienne sprawy.

Opublikowano: 30 Marca 2014, Niedziela, 10:29
Autor: admin
 0 0 0

Aneta Cabaj, Zuzanna Samson, Barbara Frącz, Marta Czerniec, Mirosław Bogusz, Marcel Daniluk oraz nauczycielka Iwona Rojek spędzili miesiąc w Lacey w Stanach Zjednoczonych w ramach programu „Szkoła bez granic” organizowanego przez Mińskie Stowarzyszenie na Rzecz Współpracy z Lacey „MiLa”. A w „Strefie” opowiadają o swojej amerykańskiej przygodzie...

Aneta Cabaj
– Jest mnóstwo rzeczy, o których mogłabym opowiedzieć, ale jedno jest pewne – to była przygoda mojego życia. Najwięcej pozytywnych wspomnieć mam z rodziną, u której mieszkałam. Rodriguezowie przyjęli mnie bardzo ciepło i mogłam przeżywać razem z nimi codzienne sprawy. Ogromnym zaskoczeniem była dla mnie amerykańska szkoła, zupełnie inna niż polska. Codziennie mieliśmy ten sam plan lekcji, a zajęcia trwały godzinę. Podczas pobytu w Stanach miałam okazję zwiedzić Seattle, zobaczyć ocean, uczestniczyć w zjeździe plemion indiańskich. Najlepsze, co zyskałam na wymianie, to cudowne doświadczenia i przyjaźń na całe życie.

Zuzanna Samson
– W USA poznałam wspaniałych ludzi o bardzo pozytywnym nastawieniu do życia. Przyjaźń z nimi na pewno utrzyma się na wiele lat, może i na całe życie. Dzięki nim mogłam zobaczyć kawałek Waszyngtonu, spróbować prawdziwych hamburgerów, przeżyć miesiąc tak jak zwyczajni Amerykanie. Najbardziej podobał mi się wyjazd z rodziną na wybrzeże, gdzie miałam możliwość „dotknąć” Pacyfiku. Ale nawet zwykłe wolne popołudnia spędzone z młodymi Amerykanami w licznych kawiarniach i restauracjach zapamiętam na bardzo długo. W całym programie jedynym „nieprzyjemnym” momentem okazał się ostatni dzień, czyli pożegnania z rodzinami i przyjaciółmi. Mam nadzieję, że wrócę jeszcze nie raz do Lacey.

Barbara Frącz
– To był najbardziej kolorowy, głośny i intensywny miesiąc w moim życiu. Mieszkałam cztery wspaniałe tygodnie w domu ludzi, którzy od pierwszego dnia traktowali mnie jak członka rodziny. Tak też się czułam – pasowałam do Sullivan’ów, a oni do mnie, jakbyśmy faktycznie byli spokrewnieni. Wszyscy (amerykańscy uczniowie, nauczyciele, oficjele) byli bardzo mili dla nas, wyrozumiali dla naszego angielskiego i entuzjastycznie nastawieni do wszystkiego, co związane z Polską. Jestem nieziemsko wdzięczna Mili za to, że pozwolono mi pojechać do Lacey. Poznałam niezwykłych ludzi i jedyne, czego żałuję, to że miesiąc minął tak szybko.

Marta Czerniec
– Miałam okazję stać się ,,obywatelem” Stanów Zjednoczonych. Byłam członkiem amerykańskiej rodziny. Spotkałam się z wieloma dowodami życzliwości i choć byłam tak daleko od domu, nie czułam się samotnie. W tygodniu chodziłam na lekcje, pisałam testy, odrabiałam prace domowe. Weekendy były przeznaczone na zakupy i zwiedzanie. Wspaniali ludzie, których poznałam, na zawsze pozostaną moimi przyjaciółmi. Jestem pewna, że to nie było nasze ostatnie spotkanie.

Mirosław Bogusz
– Wyjazd do Stanów był dla mnie okazją poznania zupełnie innego świata i kultury. Zaprzyjaźniłem się z wieloma ludźmi. Moja amerykańska rodzina na miesiąc „zastąpiła” mi prawdziwy dom, co oznaczało również sprzątanie i zmywanie :). Mogłem spróbować prawdziwych hamburgerów, uczyć się w amerykańskiej szkole, zobaczyć wiele wspaniałych miejsc, a nawet jeździć na nartach czy skakać ze spadochronem :) Jestem pewien, ze przyjaźnie zawarte za oceanem przetrwają lata.

Marcel Daniluk
– Miesiąc w USA spędziłem fantastycznie. Poznałem ciekawych, miłych, a czasem i (pozytywnie) szalonych ludzi. Przez cały czas coś się działo. Już drugiego dnia pobytu w Ameryce poczułem emocję towarzyszące Super Bowl, czyli finałowi footballu amerykańskiego, w którym wygrała drużyna z Seattle. Potem wszedłem na Space Needle w Seattle, zwiedziłem fabrykę Boeinga w Everett, ale szczególnie zadowolony jestem z wycieczki do Idaho, sąsiedniego stanu, gdzie wraz ze szkolnym zespołem jazzowym brałem udział w lekcjach muzyki oraz obserwowałem koncerty na Lionel Hampton Jazz Festival. Bardzo chętnie wróciłbym do Lacey.

Iwona Rojek
– Przez cały okres pobytu w USA miałam wrażenie, że znalazłam się w krainie baśni. W zasadzie zobaczyłam społeczeństwo podobne do naszego, biednych i bogatych, domy duże i małe, lecz niezależnie od stopnia posiadania, wszystkich cechowała otwartość, pozytywne nastawienie i szacunek do innych. Amerykanie zdają się hołdować mottu Alberta Einsteina, który powiedział: „Jeżeli A jest sukcesem życiowym, wówczas A równa się x plus y plus z. Praca to x; y to zabawa; a z znaczy trzymać język za zębami” :) I do tego jaka przyroda... góry, ocean, szeroka plaża, wody zatoki przecinające ląd, wiecznie zielony las, przepięknie omszałe drzewa niczym z epoki dinozaurów. Było co podziwiać.

Podzielą się swoimi wrażeniami
Mińskie Stowarzyszenie na Rzecz Współpracy z Lacey „MiLa” zaprasza w sobotę, 29 marca o godz. 16 do Muzeum Ziemi Mińskiej przy ul. Okrzei 16 w Mińsku na spotkanie z uczestnikami programu „Szkoła bez granic 2014”. Opowiedzą oni na żywo o swojej amerykańskiej przygodzie. Wstęp wolny.

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania