Tygodnik Strefa Mińsk NR 19/20 (287/288)

Aktorzy po godzinach

11 grudnia 2013r. Miejski Domu Kultury. Sala imienia Piotra Skrzyneckiego. W niewielkim, pałacowym pokoiku siedzi kilkanaście osób.

Opublikowano: 4 Maja 2017, Czwartek, 20:52
Autor: btsd
 0 0 0

„Jeśli chcesz w twórczy i ciekawy sposób spędzić wolny czas, oderwać się od codziennych spraw oraz obowiązków i brać aktywny udział w życiu kulturalnym Mińska, nie czekaj i zapisz się do „Teatru Po Godzinach”. Ogłoszenie o takiej treści ukazało się ponad cztery lata temu na stronie Miejskiego Domu Kultury w Mińsku Mazowieckim.

Pierwsze spotkanie
11 grudnia 2013r. Miejski Domu Kultury. Sala imienia Piotra Skrzyneckiego. W niewielkim, pałacowym pokoiku siedzi kilkanaście osób. Nieco przyciemnione światło i ogólny ścisk tworzą duszną, napiętą a może i trochę tajemniczą atmosferę. W centralnym punkcie pomieszczenia, na drewnianym krześle, zasiada instruktor teatralny Michał Zasłona. Wygląda przeciętnie. Ot, typowy mężczyzna około 30-stki. Trochę poczochrany, w pasiastym granatowo-brązowym swetrze. Buja się na krześle i z przenikliwą ciekawością obserwuje przybyłych. O sobie mówi niewiele. Wspomina, że stworzył teatr amatorski w Węgrowie i chce identyczny pomysł wcielić w życie tu, w Mińsku. Potem dopytuje zebranych: w jakim celu przyszli? Jedna z młodych dziewczyn siedzących na kanapie drżącym, ewidentnie zdenerwowanym głosem odpowiada, że chce przełamać nieśmiałość, ktoś innych przebąkuje o tym, że teatr może być odskocznią od codziennych obowiązków i problemów, ciekawą przygodą, jednak zdecydowana większość osób wskazuje, że skierowała je tu ciekawość. Parę minut po 20.00 do sali wpada spóźniona Anna Obszarna. - Przepraszam, mam chorą wnuczkę - tłumaczy już od drzwi. Prowadzący najpierw strofuje spóźnialską, potem zaczyna przydługi wykład o tym, że nie toleruje niepunktualności. Zapowiada, że sztuka, jak to sztuka, rodzi się w bólach, więc będzie pot, łzy i oczywiście żadnej taryfy ulgowej. Zajęcia (o zgrozo!) trwać mają cztery godziny. W międzyczasie ktoś cichaczem opuszcza salę. Dopiero potem okaże się, że wcale nie będzie tak ciężko, a Ania, jako jedyna, z całej grupy nie opuści ani jednych zajęć i nigdy się już nie spóźni. –To, spotkanie to był impuls. Pomyślałam, że przyjdę, żeby ćwiczyć mózg. Jeśli nie będzie dla mnie roli, to zawsze mogę coś uszyć, pomóc przy scenografii - wspomina Anna Obszarna. Anna szyje i ma duże poczucie estetyki, odpowiada za wszystkie sprawy związane z „Teatrem po godzinach”. Zajmuje się promocją, scenografią i oczywiście grą.  
- Ogłoszenie o spotkaniu zobaczyłem na okrąglaku. Pomyślałem, czemu nie? Zawsze mnie jakoś do teatru ciągnęło - wspomina Wiktor Komorzycki. Wiktor, jako młody mężczyzna grywał w Teatrze Dramatycznym. - Były to tak zwane ogony. Grałem na scenie z Holoubkiem, z Zapasiewiczem, z Magdaleną Zawadzką, Józefem Nowakiem, ba nawet Hamleta z Piotrem Fronczewskim. Jednak główną pasją Wiktora jest muzyka. Wiktor gra w Miejskiej Orkiestrze Dętej, śpiewa w chórze w kościele p.w. NNMP i Chórze SURMA.
– Mnie na spotkanie „ Teatru po godzinach” wysłał mąż. Dziś mogę stwierdzić, że był to świetny pomysł. Teatr pomógł mi oderwać się od spraw, które zajmowały mnie na co dzień – wspomina Maria Padzik.
W sumie w spotkaniach organizacyjnych „Teatru po godzinach” uczestniczyło około czterdziestu osób. Na pierwszych zajęciach zjawiła się niewiele mniejsza grupa.

Zajęcia…
Pierwsze zajęcia były wielką niewiadomą. Mawia się, że oczy są zwierciadłem duszy, więc jednym z pierwszych ćwiczeń było patrzenie sobie w oczy. Choć niewtajemniczonym zadanie to może wydawać się banalnie proste, lecz wpatrywanie się w partnera, bez słów nie jest proste. Jeszcze trudniejsze okazały się etiudy. Podczas ćwiczeń uczestnicy warsztatów musieli się odkryć. Często w wymyślonych na poczekaniu historiach pojawiały się elementy życia codziennego. Problemy, dylematy, czasem ukrywane głęboko emocje wychodziły na wierzch. Historie opowiadane za pomocą krótkich form teatralnych bawiły do rozpuku, zmuszały do refleksji, niejednokrotnie wyciskały łzy wzruszenia.  Michał Zasłona wprowadził niepisaną zasadę, że wszystko, co uczestnicy zobaczą i usłyszą w trakcie improwizacji zostaje między nimi. Nikt nie ma prawa wynieść tych informacji na zewnątrz. - Poprzez etiudy przerobiłam kawał swojego życia. Historie, które odgrywaliśmy niejednokrotnie zmuszały nas do zastanowienia się na naszymi emocjami i zachowaniami– mówi Anna. Oczywiście pierwsze scenki wychodziły dość nieporadnie. Niektórzy byli skrępowani i zawstydzeni, innym brakowało pomysłów. Prawie wszyscy nadużywali głosów. Każda odgrywana etiuda była przegadana i przekrzyczana. Gdzieś umykała cisza, gubiły się drobne gesty, szczegóły, te, które mogą opowiedzieć najwięcej.

Instruktor
Pierwsze wrażenie bywa złudne. Uczestnicy warsztatów twierdzą, że choć początkowo Michał wydaje się być specyficznym i bardzo wymagającym człowiekiem, to po bliższym poznaniu okazuje się, że „nie taki diabeł straszny, jak go malują”. Wśród charakterystycznych cech instruktora wymieniają niebanalne poczucie humoru, otwartość i szczerość. Mówią, że Michał jest osobą wrażliwą na piękno, na sztukę i na ludzi. - Potrafi odnaleźć w człowieku to „coś”, podać pomocną dłoń, pomóc w przekraczaniu własnych barier. Ma też umiejętność wskazywania ludzkich niedoskonałości w delikatny sposób. – przekonuje Maria Padzik. – To człowiek zagadka, który, nie ukrywam, bardzo mi imponuje - dodaje Anna.
- Pamiętam jak rozmawiałam z Michałem po raz pierwszy. Powiedziałam, że chciałabym chodzić do grupy bardziej zaawansowanej.  On stanowczo odmówił. Stwierdził, że mnie nie przeniesie, bo przecież ja jeszcze nic nie umiem. Muszę przyznać, że byłam trochę zła. „Co za gość!” - pomyślałam. W domu przeanalizowałam wszystko na spokojnie i stwierdziłam, że dam sobie pół roku. Pochodzę na zajęcia i potem podejmę decyzję, co dalej - wspomina Iwona Nałęcz. - I tak, po sześciu miesiącach trafiłam do grupy zaawansowanej. Teraz z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że Michał wie, co robi. Potrafi idealnie dobrać rolę do aktora. Dla niego każdy z nas jest tak samo ważny. Piękne jest też to, że Michał potrafi docenić nasz wysiłek – podsumowuje Iwona.
Zarówno ona, jak i Mariusz Jaguścik, mimo, że dołączyli do grupy jako przedostatni, szybko się w niej zaaklimatyzowali. Zwłaszcza Mariusz, który swoimi aktorskimi umiejętnościami i mocnym głosem oczarował wszystkich.

Spektakle
Poza podstawowymi zajęciami z czasem przyszła kolej na grę. Pierwszy spektakl „Teatru po godzinach” oparty był na prozie Franza Kafki. Uczestnicy warsztatów musieli opisać bohaterki wybranych powieści. I znowu zupełnie nieprzypadkowo każdy wybrał rolę sobie najbliższą. Przed premierą w Miejskim Domu Kultury dało się słyszeć nerwowo szeptane monologi, a potem „dziką radość”, że się udało.  Kolejnymi spektaklami, które wyreżyserował Michał Zasłona były: „Pokój do wynajęcia”, „Skupieni”, „Czarownice”, „Z deszczu pod Rynnę”.  W tym roku miała miejsce premiera przedstawienia „Dorośli są dziwni”. Przedstawienie było autorską adaptacją „Małego księcia”. Kreację teatralną prowadzono w taki sposób, aby widz mógł swobodnie odczytywać symbole, zawarte w tekście oryginalnym.
– Michał zaskakuje. Najpierw wydawało mi się, że to, co robi jest dość zachowawcze. Potem obejrzałam „Indywiduum”, w którym grał i które wyreżyserował dla węgrowskiego teatru. Tam uwidoczniło się jego eksperymentowanie z formą.  Potem był spektakl „ Dorośli są dziwni” z mocnym akcentem emocjonalnym. Moim zdaniem wszystko, co realizuje Michał, bardzo przemawia do wyobraźni widza. Nie pozostawia odbiorcy obojętnym. To, że Michał pojawił się w Mińsku, stworzył tu teatr, zaraził swoją pasją mińszczan jest niesamowite  – mówi Urszula Brzost.

W lutym aktorzy TPG zorganizowali wieczór poezji poświęcony twórczości Bolesława Leśmiana. Tym razem za reżyserię zabrała się Anna Obszarna. Wybrała wiersze, reżyserowała, zadbała o każdy szczegół przedstawienia. Aktorom na skrzypcach akompaniował  Michał Półtorak zaś o poecie  opowiadał Piotr Siła – dyrektor MDK .
„Było miło, nastrojowo i pięknie . Dziękuję.”- powiedział jeden z widzów.

Marzenia
Uczestnicy warsztatów mają swoje plany i marzenia związane z teatrem. Iwona myśli o spektaklu plenerowym. – Michał miał pomysł aby zrobić przedstawienie w parku. Myślę, że to ciekawa propozycja. Chciałabym, żebyśmy mogli zagrać pod gołym niebem, na świeżym powietrzu z mikroportami. Marzy mi się, abyśmy mieli swoją stałą publiczność. Grupę odbiorców, która będzie przychodzić na spektakle, a my będziemy dla nich grać, grać, grać – rozmarza się Iwona. – Żaden ze mnie wielki aktor, ale chciałbym móc nadal występować na scenie – dodaje Wiktor. – Dalej się rozwijać, doskonalić, odkrywać się przed sobą – wylicza Anna  – W przyszłości chciałabym z Michałem zrobić spektakl inspirowany „Umarłą klasą” Kantora.  – dodaje Urszula Brzost.
Cała grupa twierdzi, że nie wyobraża sobie swojej przyszłości bez „Teatru po godzinach”. – Wszyscy są mi tu bliscy i czuję się jak w rodzinie. Nawet nie chcę myśleć, o tym, że moglibyśmy się nie spotykać. – mówi Anna. – Przez te kilka lat bardzo zżyliśmy się ze sobą. Spotykamy się nie tylko na zajęciach i na scenie, ale też po koleżeńsku, prywatnie. Za sprawą Michała poznaliśmy też wspaniałych aktorów z Węgrowa, może kiedyś uda nam się połączyć siły. W kwietniu pełną parą ruszyły przygotowania do kolejnego spotkania z poezją Leśmiana.
- W związku z okrągłymi rocznicami urodzin i śmierci Bolesława Leśmiana oraz moim uwielbieniem dla jego twórczości podjęłam się napisania scenariuszy do kolejnych spektakli z jego poezją. Pierwszy - „NADAREMNOŚĆ’ odbył się 12 marca, tematem przewodnim była miłość – do ludzi i Boga. Było to pierwsze spotkanie aktorek i aktorów "Teatru Po Godzinach" z recytacją wierszy. Na kolejne spotkanie „Dzwoń, Zielona Godzino”  mamy zarezerwowany termin na 11 czerwca. Przedstawimy wiersze z  wizją  świata pełnego uczuć i piękna natury, a jeśli uda nam się zrealizować wszystkie pomysły, mamy nadzieję, że widowisko to będzie niezapomniane dla widzów, tym bardziej, że włączył się w realizację Michał Zasłona - nasz instruktor i mistrz. Trzecie spotkanie odbędzie się dokładnie w 80. rocznicę śmierci, czyli 5 listopada i mam już przygotowany wstępny scenariusz.

"Teatr Po Godzinach" to  wspaniały zespół, są gotowi zawsze podjąć ryzyko, zaangażować się, słuchają siebie i chcą słuchać innych. Zapraszam na kolejne spotkania  Miejskim Domu Kultury - powiedziała Anna Obszarna.

 Dołącz do nas
„Jeśli chcesz w twórczy i ciekawy sposób spędzić wolny czas, oderwać się od codziennych spraw oraz obowiązków i brać aktywny udział w życiu kulturalnym Mińska, nie czekaj i zapisz się do „Teatru Po Godzinach”. Za sprawą tego ogłoszenia powstał pierwszy w historii miasta teatr amatorski.
I chociaż anons ten ukazał się na stronie Miejskiego Domu Kultury ponad cztery lata temu wciąż jest aktualny. Do grupy sukcesywnie dołączają nowe osoby. „Teatr Po Godzinach” to miejsce, w którym można pozwolić sobie na bycie takim, jakim się zechce, poprzez czerpanie z samego siebie oraz z działań z przestrzenią, rekwizytami i partnerami. Przed każdym spektaklem Michał powtarza „ dobrze się bawcie, bo przecież o waszą radość tu chodzi” i naprawdę dzięki niemu świetnie się bawimy.   Masz ochotę spróbować? Zapraszamy! – namawiają aktorzy.
11 czerwca  w MDK  -  „Dzwoń, Zielona Godzino”  to najbliższe spotkanie z aktorkami i aktorami Teatru Po godzinach. Zapraszamy.

(mb)

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania