Tygodnik Strefa Mińsk NR 23/24 (379/380)

Sport dla bogatych

W 1926 r. powstało Zjednoczenie Polskich Stowarzyszeń Hodowców Gołębi Pocztowych. Pan Leszek jest hodowcą od 10 lat i z pasją opowiada na czym polega koszowanie, o lotach i codziennej opiece nad gołębiami.

Opublikowano: 7 Marca 2017, Wtorek, 11:50
Autor: plina_m
 0 0 0

Zacznijmy od początku

Związek Hodowców dzieli się na regiony, okręgi, oddziały i sekcje. Członkiem Związku może być każdy, kto posiada gołębie. Bez różnicy: 5 czy 50. Wiadomo, że początkujący hodowca może mieć ich mniej, ale ludzie trzymają nawet 600 sztuk. Przystępując do Związku wnosi się opłatę od każdego gołębia umieszczonego na liście, a wiec każdego biorącego udział w lotach. Tu nie da się oszukać, bo każdy zgłoszony gołąb identyfikowany jest poprzez chipa założonego na nodze. Poza chipem gołąb posiada obrączkę identyfikacyjną, którą otrzymuje się od Związku. Można ją kupić w Internecie, jednak musi być oryginalna. Takie oznaczenie, zakładane raz na całe życie, pozwala na identyfikację z jakiego okręgu jest gołąb.

Identyfikacja

Sezon lotów gołębi otwiera się na wiosnę, ale wcześniej przygotowuje się listę identyfikacyjną gołębi. Dzisiaj prawie każdy hodowca ma zegar satelitarny, który umożliwia identyfikację gołębi. Zegar hodowcy połączony jest z zegarem-matką Związku i podczas koszowania gołębi weryfikuje się wprowadzone przez hodowcę dane z dostarczoną listą. Do zegara wprowadza się wszystkie gołębie i robi się to tylko raz, przed rozpoczęciem sezonu. Najczęściej wykonywane jest to za pomocą płytki wielkości 300x300 cm, położonej w miejscu gdzie gołąb staje, a więc najczęściej jest to dach gołębnika. Nieraz przeleci, ale trzeba go złapać i postawić. Odbicie gołębia na płytce odnotowane jest automatycznie w zegarze, który przyporządkowuje wprowadzone wcześniej dane, dając pełną identyfikację ptaka.

Dodatkowo każdy gołąb ma kartę – dowód, w którym zapisany jest: numer obrączki, rok urodzenia i numer oddziału. Przykładowo: Łochów ma nr 03, a Mińsk Mazowiecki 0452, więc gdy ktoś złapie obcego gołębia to wie z jakiego regionu pochodzi. Przygotowana lista przekazywana jest do oddziału, gdzie pod okiem rotmistrza wprowadza się dane do komputera i opracowuje program lotów na dany sezon. Następnie rachmistrz nadzoruje takie loty, uzupełniając listę o czas przelotu każdego gołębia.

Zbiórka przed lotem

Do określonej miejscowości podjeżdża samochód, który pomieści 3-4 tysiące gołębi w klatkach. Hodowcy przyjeżdżający ze swoimi gołębiami, okazują listę i prowadzi się weryfikację zgodności ze spisem. Wszystko musi się zgadzać, bo jeśli wprowadziłem wcześniej 30 gołębi, to tylko te mogą być dopuszczone do lotu. Nie może być tak, że wprowadzę gołębia sąsiada a do zakoszowania daję innego (koszowanie to ładowanie gołębi w klatki po 20-25 sztuk, plombowane po zamknięciu). Po koszowaniu wszystkich gołębi, zegar-matka należący do Związku, chowany jest do sejfu i wyciągany dopiero gdy gołębie wrócą z lotu. Samochód jedzie przykładowo do Piły, bo stamtąd będą puszczane na lot. Jak już dojadą na miejsce, to przychodzi hodowca z tamtego regionu, odplombowuje klatki i sprawdza listy gołębi. Wszystko odbywa się pod okiem kamer i jest nadzorowane. O godzinie wypuszczenia gołębi decyduje prezes w porozumieniu z tym, co ściąga plomby. Przed wypuszczeniem gołębi bierze się pod uwagę przede wszystkim warunki pogodowe. Wszystkie ptaki puszczane są o określonej, jednakowej godzinie odnotowanej przez rotmistrza. Jednorazowo w jednym locie puszcza się 5000 czy 7000 tysięcy gołębi.

Z wiatrem szybciej

Program lotów opracowywany jest oddzielnie dla starych i młodych gołębi. Młode to te, które tego roku się ulęgną i ich program lotów rozpoczyna się w sierpniu. Stare gołębie to 3-letnie, 5-letnie ale są i 10-letnie. Decyzja o locie zależy od kondycji gołębia i to hodowca ją podejmuje.

W ciągu roku odbywa się 15 lotów. Wyróżniamy loty krajowe i zagraniczne, dzielone na kategorie A, B, C, D i M w zależności od dystansu. Kategoria A to najkrótszy lot do 200 kilometrów, kategoria B – do 300 kilometrów, i tak dalej. Poniżej 1000 km odbywają się loty jednodniowe, powyższej – dwudniowe, powyżej 6000 km są maratony oznaczone kategorią M. Loty wielodniowe puszczane są z Paryża, Barcelony, Brukseli. Przykładowo, mój gołąb wrócił z Paryża po roku. Wybitne gołębie potrafią wrócić już na drugi dzień po wypuszczeniu. Loty międzynarodowe organizowane są już z całej Polski, nie tylko z okręgu czy regionu.

Organizuje się też loty charytatywne, jak lot do Paryża organizowany w Kielcach, i wtedy wpłaty hodowców przeznaczono na dzieci niepełnosprawne.

Gołąb potrafi przelecieć średnio 70 km na godzinę. Z Piły gołąb może dolecieć w 3 godziny. Nie mają jednakowego czasu lotu. Mówi się, że lecą według współrzędnych, że idą podczerwienią, węchem. Który mądrzejszy to i szybszy. Jak trafiają do swoich gołębników? Nikt tego nie wie. Z wiatrem szybciej leci. Ale im lepsza pogoda, ale nie za gorąco – tym gołębie lepiej lecą. W dobrych warunkach potrafi wrócić szybko.

Najszybszy wygrywa

Są wybitni hodowcy z okolic Mińska i ich gołębie często wygrywają. Sprawdzane jest to właśnie poprzez odbicie w zegarze: gołąb musi stanąć na płytce anteny, która odznaczy czas jego przylotu. Niekiedy nie zdąży się dobrze anteny rozłożyć, a już gołąb wraca. Nie trzeba pilnować, bo każdy hodowca oddający swoje gołębie do lotów jest informowany, o której wypuszczone zostały gołębie.

Niekiedy jest tak, że szybciej wraca ten, który od miejsca wypuszczenia miał dalszą drogę. I przykładowo gołąb wypuszczony z Piły szybciej wróci do Kałuszyna niż do Mińska, bo ten z Mińska zaleci jeszcze do Dobrego, zorientuje się, że pobłądził i dopiero wraca do swojego gołębnika. Jak przyleci jakiś zagubiony gołąb z innego regionu, to trzeba go puścić. Nie wolno złapać obcego! Jeśli wie się czyj to gołąb, to dzwoni się i informuje, że wrócił. Ludzie nawet jeżdżą po swoje gołębie.

Jaki zysk dla hodowców z wygranych lotów? Nagrodą są puchary przyznawane w zależności od kategorii lotu. Bardziej satysfakcja niż nastawienie na wygranie pieniędzy, chociaż ja też wygrałem kiedyś 300 zł.

Koniec sezonu lotów jest na jesieni. Wtedy listy są sumowane i wybierani są mistrzowie Polski a wiec gołębie o najlepszym czasie lotu. Im więcej hodowca puszcza gołębi tym ma większe szanse zdobycia wysokiej lokaty w konkursie. Do wygrania uwzględnia się 20% najszybszych gołębi wśród wszystkich wypuszczonych.

Wyrabianie kondycji

Niektórzy hodowcy stosują doping, ale jak zostaną złapani, to kary są surowe. Są hodowcy, którzy w czasie tygodnia ganiają gołębie godzinę rano i godzinę wieczór. Ich gołębie są już na tyle mądre, że nie trzeba ich pilnować, bo po godzinie same wracają.

Wiadomo, że każdy hodowca zanim puści swoje gołębie na loty prowadzi obserwacje poprzez treningi. Trening to nic innego, jak wywożenie gołębia ileś kilometrów od domu i czekanie w jakim czasie wróci. Na tej podstawie można dostosować gołębia do kategorii lotu. Są hodowcy, którzy wsiadają do autobusu w Mieni, jadą z przesiadkami do Łomianek i wracają. I jak dobry gołąb, to wróci szybciej niż jego właściciel. Ale są i takie, które puszczone z Mińska nie wrócą nawet do Jakubowa. A jeśli wrócą, to po tygodniu bo gdzieś zalecą omyłkowo.

Na kondycje wpływa też odpowiedni pokarm, witaminy i szczepionki. Dobra mieszanka kosztuje około 100zł a witaminy do wody, elektrolity to kolejne 100zł. Dziennie gołąb zjada ok. 4 dkg. Ptak aby nie chorować musi mieć zapewnioną czystość. U niektórych hodowców gołębie maja lepiej niż w chałupie. Dba się też o ich zdrowie, do lekarza się jeździ. Czasami Związek sam dzwoni z informacją, że w okręgu będzie lekarz i wtedy zjeżdżają się hodowcy.

Utrzymanie gołębia jest trochę droższe niż utrzymanie psa. U hodowców gołębi to trochę jak u myśliwych: opłaca składkę niezależnie czy coś ustrzeli czy nie. Miesięcznie to i 500 złotych wyjdzie. Składka roczna to 300 zł no i każdorazowo przy lotach płaci się za każdego gołębia. Hodowla gołębi to sport dla bogatych, dlatego do Związku należy wielu księży, właścicieli własnych firm i weterynarzy.

Jeśli ktoś nie dba, to taki gołąb też poleci, ale jak to mówią na ogonie. Żeby utrzymać się w czołówce, to trzeba wydać pieniądze i poświęcić czas.

Ceny

Gołębie można kupić na lokalnych rynkach jak i podczas wystaw, gdzie prezentowane są wybitne rasy. Jakieś 3-4 lata temu w Łochowie był człowiek, który na olimpiadzie w Poznaniu sprzedał gołębia za 10 tys euro, a kupił go Holender. Ten gołąb miał dobre wyniki i na to są wydruki, bo przykładowo na 15 lotów wygrał 14.

Ludzie płacą dużo za utrzymanie gołębi, nawet po kilka tysięcy miesięcznie, ale to przeważnie ci, którzy mają nawet służących do obsługi gołębnika. Ja trzymam tylko 500 gołębi, ale są tacy co mają i 5 tysięcy.

Jest taki hodowca mający rasę tygrysów, który sprzedał 200 szt gołębi jednego dnia, średnio po 500 zł za sztukę – on z tego żyje. Za gołębia można zapłacić i 2 tysiące złotych, ale nie ma pewności, że ten gołąb faktycznie będzie dobry. Wartość gołębia wzrasta wraz z ilością zdobytych konkursów, czyli wygranych lotów. Gołębie bitne są jak cholera! I jeśli trafi się jakiś ułomny, to go zadzióbią na śmierć. Tłuką się między sobą i wśród hodowców przyjmuje się, że te najbardziej bitne są najlepsze, ale to nie zawsze jest prawda, bo najważniejsze jak będą zdrowe.

Gołębiarz czy hodowca

Gołębiarz to tylko gania, ze szmatą na kiju, a hodowca puszcza na trening. To zasadnicza różnica. Poza tym hodowcy zrzeszeni są w Związku, a gołębiarze trzymają się miedzy sobą. Gołębiarze nie znakują swoich gołębi, a jednak i tak rozpoznają obcego. Różnice widać i po gołębnikach. Gdzieniegdzie widać sklecone budki z kilku desek na jednej nóżce. Gołębniki hodowców bardziej przypominają eleganckie komórki i nikt nie powie, że to gołębnik. Jednak gołębie i jednych i drugich są utrapieniem, bo żadnego nie oduczy się usiąść tak, by nie zabrudzić wywieszonego prania na balkonach.

Zagrożenia

Gołąb może żyć nawet 20 lat a sportowy 12-13. Miałem takiego, co żył 17 lat. Wiek gołębia poznaje się po obrączce, bo ona ma być aż do śmierci, ale też i po oczach, układzie piór.

Dużym zagrożeniem dla gołębi są łasice, szczury i tchórze. Jak taki szkodnik dostanie się do gołębnika to potrafi wydusić pól hodowli w jedna noc. Gołębniki muszą być szczelne i tego trzeba pilnować. Największym jednak wrogiem gołębia jest jastrząb, bo przed nim się nie uchroni.

tekst: Anna Kowalczyk

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania