Tygodnik Strefa Mińsk NR 39/40 (307/308)

Emilia Dyna

Zapomniana Sprawiedliwa Wśród Narodów Świata i jej działalność w Mińsku Mazowieckim

Opublikowano: 16 Sierpnia 2016, Wtorek, 22:07
Autor: btsd
 0 0 0

W tym roku mija 74. rocznica likwidacji getta w Mińsku Mazowieckim. Obchody na stałe weszły do corocznego cyklu ceremonii związanych z ważnymi wydarzeniami, jakich doświadczało podczas drugiej wojny światowej miasto i jego mieszkańcy.

W dniu 21 sierpnia 1942 r. ludność żydowska, zamknięta w getcie, została brutalnie spędzona na rynek i na drugi dzień w bydlęcych wagonach wywieziona do obozu zagłady w Treblince. W czasie akcji likwidacyjnej Niemcy wespół z siłami pomocniczymi, składającymi się z Ukraińców i Łotyszy, zamordowali na ulicach miasta około tysiąca osób, które zostały następnie pochowane na cmentarzu żydowskim. Planowa eksterminacja trwała także i w kolejnym roku, jako że na miejscu pozostały pewne niewielkie grupki niedobitków, które zmuszano do niewolniczej pracy. Znane są mińszczanom choćby tragiczne losy obozu pracy „Kopernik”.

W tym morzu okrucieństwa pomocną dłoń wyciągali do Żydów Polacy. Nie było to zadanie łatwe, ponieważ za taki czyn groziła kara śmierci. Najtrudniej było pomagać właśnie w miastach, gdzie nieżyczliwe oko sąsiada, częstokroć niestety polskie, mogło szybko doprowadzić do denuncjacji i śmierci wszystkich – ratujących i ratowanych. Stąd wielu Żydów, którym pomoc nieśli Polacy, ukrywała się na terenach wiejskich, gdzie było łatwiej niepostrzeżenie ukryć uciekiniera z getta.

Mimo wielkiego niebezpieczeństwa ryzyko związane z pomocą ludności żydowskiej podejmowali także mieszkańcy Mińska. Jedną z takich osób była Emila Maria Dyna (1914-1994), na temat której mińszczanie mają wciąż niestety szczątkową wiedzę. Owa fragmentaryczność niekiedy w większym stopniu zaciemnia karty historii, niż je prawdziwie eksponuje.

A zacznijmy od sprawy najważniejszej – była to osoba, która zaangażowała się w działania konspiracyjne i znalazła się wśród członków Komendy Głównej Armii Krajowej z przydziałem do pułku „Baszta”. Wcześniej, w czasie kampanii wrześniowej, jako sanitariuszka, znalazła się w II batalionie 80. pułku piechoty, stanowiącym część składową Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie”. Podkreślmy, że była junaczką, kapralem z cenzusem, biorącym udział w bitwie pod Kockiem. W czasie Powstania Warszawskiego natomiast walczyła na Starówce. Powstanie przeżyła bez szwanku, będąc następnie po jego kapitulacji wypędzoną z Warszawy wraz z resztą ocalałej ludności prawdopodobnie do obozu przejściowego w Pruszkowie.

We wrześniu 1945 r. została aresztowana przez katowicki Urząd Bezpieczeństwa, który, podobnie jak Władysława Bartoszewskiego, oskarżył ją o wrogą działalność na rzecz państwa polskiego, a także znęcanie się nad ludnością polską. W więzieniu przesiedziała rok. Potem zamieszkała w Krakowie. Została pochowana na cmentarzu parafialnym w Gaju w gminie Mogilany. Jak zatem trafiła do Mińska Mazowieckiego i w jaki sposób pomagała Żydom oraz skąd pojawiły się zarzuty o wrogą postawę wobec Polaków?

Konspiracja mińska
Ponieważ znała bardzo dobrze język niemiecki, stąd kierownictwo AK zdecydowało, że jej kandydatura, jako informatora i agenta, będzie idealna do pracy w mińskim Kriminalpolizei. W urzędzie tym pracowała w referacie obyczajowym i lekarskim. Dzięki temu uprzedzała członków konspiracji o rewizjach, a w jej domu był punkt kontaktowy, gdzie pokazywała się śmietanka mińskiego podziemia. Przekazywała poza tym materiały szkoleniowe dla żołnierzy walczących. Dawała także nocleg ściganym akowcom. To między innymi dzięki niej zamach na Juliusa Szmidta powiódł się.

Nawiązała również kontakty z policją żydowską w mińskim getcie, na czele której, jako komendant, stał Icek Lipczyński. Rodzina Lipczyńskich była w Mińsku znana przed wojną – „stary” Szlama Lipczyński należał do najbogatszych Żydów w mieście. Jego synowie, w tym właśnie Icek, zasymilowali się, stąd przedstawiciel młodszego pokolenia używał imienia Izydor. Już w okresie międzywojennym miał bliskie kontakty z Polakami, a potem szybko za okupacji wciągnął się w działania Żydowskiego Związku Wojskowego, o którym dotychczas niewiele mówiono, i Polskiego Państwa Podziemnego.
W toku swojej urzędniczej pracy Dyna prawdopodobnie zaangażowała się z czasem czynnie w działania Żegoty lub też kierowała się odruchem serca, pomagając Żydom. W każdym razie była to osoba świadoma w pełni ich położenia, mająca świeże i sprawdzone informacje pochodzące z Komendy Głównej AK, której była członkiem.

Pomoc Żydom
Wiemy, że z Mińska jeździła do getta warszawskiego do rodziny Nussów, zamieszkałych przy ul. Twardej 13. Podczas tych wizyt poznała tam Elżbietę Kowner. To właśnie jej zdecydowała się pomóc, umieszczając ją w Mińsku. Stało się to na początku 1942 r.
Kim była Elżbieta Kowner? Osoba ta, mając żydowskie pochodzenie, zdecydowała się w 1937 r. ochrzcić. Rodzina Kownerów mieszkała w Łodzi, gdzie do wybuchu wojny Elżbieta przez 11 lat pracowała w tamtejszej ubezpieczalni społecznej. Choć nie czuła się Żydówką, w świetle ustaw norymberskich nią była i z tego względu została zamknięta w getcie warszawskim. Tam nawiązała kontakt z wysiedlonymi z Łodzi kolegami z pracy, którzy usilnie namawiali ją do opuszczenia getta i ofiarowali pomoc. Pomocną rękę wyciągnęła także Dyna, która wraz z przyjaciółką Elżbietą Gajewską wyprowadziła z getta przez sądy na Lesznie, oprócz Kowner, jeszcze córkę Nussów – Henię i przywiozła ją do Mińska.
Elżbieta Kowner trafiła początkowo do Limanowej pod Nowym Sączem. Przez nieco więcej niż miesiąc, do 15 sierpnia 1942 r., mieszkała we wsi Jodłownik u Franciszka Suchego, uchodząc za jego kuzynkę, lecz miejscowi zaczęli się nią interesować i sprowadzili żandarmerię. W panice, w czasie rewizji chałup, uciekła, udając się do Mińska…

„Jakoś to będzie”
„Przyjęły mnie życzliwie” – tak pisze Kowner o reakcji Dyny i jej współlokatorki Gajewskiej na swój przyjazd do naszego miasta. Zdając sobie sprawę z niebezpieczeństwa przechowywania w małym miasteczku kolejnej osoby, panie umieściły przybyłą w Warszawie na Pradze przy ul. Wrzesińskiej u krewnych Gajewskiej – Lewkowiczów. Po miesiącu w listopadzie 1942 r. znowu wróciła jednak do Mińska, skąd wyjeżdżała niejednokrotnie do innych miejscowości – między innymi do ciotek Emilii Dyny mieszkających pod Krakowem. Częste zmiany miejsca były uzasadnione w tamtym czasie, gdy szmalcownicy po akcjach likwidacyjnych gett w Generalnym Gubernatorstwie nie ustawali w wysiłkach, aby szantażować i wyłapywać ukrywających się po aryjskiej stronie Żydów. W końcu jednak trzeba było coś zadecydować i Emilia postanowiła przechować Elżbietę u siebie, stwierdzając – „Jakoś to będzie”. Sprowadziła ją do swojego mińskiego domu w charakterze pomocy domowej. W naszym mieście żyła przez rok jako Wanda Bieńkowska.

Pomoc doraźna
W domu Emilii Dyny pomoc Żydom trwała nieprzerwanie – „okazywały im ją stale” – zapewnia Kowner. Wiedziała, że wraz z Gajewską wyprowadziły z getta warszawskiego całą rodzinę Nussów, a w Mińsku, jak przekazuje, „wielu Żydów przychodziło wieczorami po ciemku pukać i prosić o pomoc”. W mieszkaniu Emilii przechowywała się czasowo między innymi siostrzenica Izydora Lipczyńskiego, a także nieznane bliżej żydowskie kobiety z Mińska oraz zbieg z Oświęcimia, który nawiązywał kontakty z Żydami mińskimi przebywającymi w getcie. Na swoim „koncie” miała także ocalenie kelnerki z restauracji Scheffera, która była Żydówką ukrywającą się u właściciela restauracji. Dzięki temu, że Dyna rewidowała tę dziewczynę, uniknęła ona śmierci.

Prowadząc tak rozległą działalność konspiracyjną, o mały włos nie zostałaby wraz z towarzyszką zadenuncjowana przez żandarma i znanego mińskiego konfidenta Gestapo nazwiskiem Wajszwili, z pochodzenia Rosjanina. Sprawą interesował się sam Julius Szmidt. Był on szefem mińskiego Kripo, do którego wysyłano donosy informujące o tym, że Emilia ma kontakty z Żydami. Aby odciągnąć jego zainteresowanie od tego typu spraw, sama będąc w ogromnym niebezpieczeństwie, rozpoczęła współpracę z mińską pocztą, gdzie przechwyciła jeszcze dwa donosy w swojej sprawie, dzięki czemu Szmidt więcej nie drążył tej kwestii. Kontrola poczynań Szmidta była także o tyle łatwiejsza, że wszelkie dane o jego działaniach przekazywała pracująca w jego kancelarii Elżbieta Gajewska – cichy bohater tej opowieści.

Nieznany donosiciel
Tymczasem atmosfera gęstniała, ponieważ ktoś wyraźnie chciał zaszkodzić Emilii. W trzecim bowiem z kolei anonimie osoba ta groziła, że jeśli Szmidt nie aresztuje obu pań, sprawa trafi do Gestapo. Rozpowiadał jakoby Kowner z pewnością nie była służącą. Za dobrze wyglądała, wypowiadała się po inteligencku, władała językami obcymi. Zaczęto szeptać – „Żydówka, Żydówka… Ukrywa Żydówkę…”. Mimo ogromnego strachu panie nadal narażały jednak swoje życie, aż do czasu, gdy trzeba było przerwać konspiracyjną aktywność po zamachu na Szmidta. Wówczas Kowner opuściła dla własnego bezpieczeństwa swą mińską kwaterę, utrzymując cały czas kontakt ze swą wybawczynią również po wojnie. Dyna pozostała w Mińsku mimo licznych szantaży, które na szczęście nie doprowadziły do tragedii. Gajewska zaś wyjechała do Rembertowa.

Pisząc o Emilii Dynie i Elżbiecie Gajewskiej, jej żydowska podopieczna wyraziła następującą opinię: „Wrogów wśród ludzi kulturalnych w Mińsku nie miały, były szanowane i lubiane. Jeżeli mogły być jednostki wrogo nastawione do nich, to chyba tylko wśród kobiet publicznych, sutenerów, złodziei i bandytów…”.

Opracowano na podstawie akt IPN.
Tekst: Alicja Gontarek, TPMM, UMCS

 

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania