Tygodnik Strefa Mińsk NR 23/24 (379/380)

Chłopcy, chłopaki, mężczyźni

Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy, mmm, orły, sokoły, herosy” – śpiewała Danuta Rinn.

Opublikowano: 14 Czerwca 2013, Piątek, 19:18
Autor: admin
 0 0 0

Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy, mmm, orły, sokoły, herosy” – śpiewała Danuta Rinn. 30 września chłopcy, chłopaki, mężczyźni mają swój dzień. Na co dzień – niedocenieni, raczej skazani na zarabianie pieniędzy, ale tak naprawdę... nieraz się przydają :)

Od dzieciństwa mają wpajane, by nie płakać, bo chłopaki nie płaczą. I że powinni być jak dżentelmeni wobec kobiet. I co z tego mamy? Nieraz ustąpią miejsca w pociągu, tramwaju, bo już w autobusach podmiejskich raczej nie jest to praktykowane. Tacy z nich twardziele.

Wyręczanie w pracach domowych? Nieraz się tacy zdarzają. Artur dumy jest z tego, że myje okna. Potwierdza to jego żona, która już nie pamięta, kiedy ona to robiła. Tomek od lat smaży naleśniki, bo jemu wychodzą smaczniejsze. Nawet dostał od koleżanek żony specjalną patelnię. Ponoć też najsłynniejsi kucharze świata to mężczyźni. Ale tylko najsłynniejsi, bo na co dzień to panie obierają, smażą, gotują. Owszem, mężczyźni mają bardziej wyostrzony zmysł smaku i z pewnością lepiej potrafią doprawić potrawy. W końcu to oni najgłośniej krzyczą, że zupa była za słona. Pranie? Któż nie potrafi wrzucić brudów do pralki, potem wyjąć czyste i rozwiesić. Oni niekoniecznie. Prasowanie? Tę kwestię w ogóle pomińmy.

Zbyszek w towarzystwie kolegów często przechwala się, jak to żona myje samochód i nawet dostaje za to „dychę”, czeka z ciepłym obiadem, bo jak nie – to loch i dyby. Ale w obecności swojej drugiej połówki traci wigor i nagle staje się jakiś taki malutki... Czyżby ich władza w domu ograniczała się do trzymania pilota do telewizora? No tak, kto ma pilota, ten rządzi.

Dobrze czują się w roli zdobywcy, samca alfa. Tacy silni, herosi, ale w rzeczywistości słabi i bardziej krusi od kobiet. Łatwiej ich zranić, choć niby są tacy gruboskórności, a krytyka dotyka ich dotkliwiej, szczególnie jeśli dotyczy wykonanej przez nich pracy. No bo kto lepiej pomaluje ściany, skosi trawę, umyje samochód czy zrobi mielone. I bardzo źle się czują, gdy to żona zarabia więcej, bo to rani ich męską dumę.

Chory mężczyzna. To kategoria osobna i szczególna. Która z pań nie niańczyła chorego partnera, którego nawet niewielka temperatura zwaliła z nóg wprost do łóżka? Na szczęście wiele kobiet ma tę możliwość, że w takiej sytuacji idzie do pracy. Zostawia tylko pisane instrukcje, a potem konsultuje je przez telefon. A i tak chory facet angażuje w swoją niedolę wszystkich domowników, bo nie jest w stanie nic zrobić. Tylko cierpi i oczekuje opieki. Potrafi być bardziej dokuczliwy niż niemowlę – te po nakarmieniu da się jakoś ululać. Mężczyzny – nie! I nie ważne, że kobieta przy takiej samej dolegliwości jest w stanie zrobić obiad, pranie i jako tako ogarnąć mieszkanie i dzieci.

Zakupy. Niecierpliwi, szczególnie podczas wspólnego wypadu do sklepu. Wiecznie niezadowoleni z kwoty jaką my, kobiety płacimy przy kasie. Nieważne, że większość do koszyka wrzucił on. A jeśli nawet nie, to i tak później zjada wszystko, co rzekomo było kupione niepotrzebnie.

Wieczni chłopcy. Wystarczy nowa zabawka – telefon, gra, komputer, samochód i wieczór mamy z głowy. Zachłanni na pochwały i wyczuleni na punkcie męskiej ambicji.

Większość z nich marzy, by mieć syna, ale gdy rodzi się córka od razu staje się ich oczkiem w głowie, okręcając sobie tatę wokół palca. I aż strach pomyśleć, że będzie musiał oddać ją innemu mężczyźnie. Gdyby chociaż trafił się jej taki, jak on – ojciec.

I córeczka tatusia na takiego trafi, bo faceci z natury są bardzo podobni do siebie. Nie bez kozery stare przysłowie pszczół mówi, że często kobiety wybierają sobie na męża faceta przypominającego im własnego ojca. Takie życie.

Ale nie ma się co oszukiwać – mężczyźni nieraz się przydają. Dobrze jest mieć się na kim wesprzeć, czy chociażby z kim pokłócić. Chociaż przeważnie z ich strony większość sprzeczek kwitowanych jest milczeniem, albo stwierdzeniem, że chce się nam tak gadać i przywoływać historię od początku stworzenia świata. Panowie również przydają się do rozrywki – jak mówiła pewna staruszka w „Seksmisji”. Ale nie uogólniajmy :)

Tekst Anna Kowalczyk

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania