Tygodnik Strefa Mińsk NR 9/10 (277/278)

Zawód - Belfer

Dzień Edukacji Narodowej to święto nauczycieli, wychowawców, pedagogów oraz wszystkich pracowników wydziału oświaty i resortu szkolnictwa

Opublikowano: 16 Października 2015, Piątek, 22:55
Autor: btsd
 0 0 0

Dzień Edukacji Narodowej to święto nauczycieli, wychowawców, pedagogów oraz wszystkich pracowników wydziału oświaty i resortu szkolnictwa. Dzień ustanowiony został w 1972 roku, a data 14 października upamiętnia powstanie Komisji Edukacji Narodowej w 1773 roku. Obchodzony jest od lat przez ok. 650 tysięcy osób należących do najliczniejszej w Polsce grupy zawodowej i jest okazją do podziękowań, wyróżnień, miłych słów, wspomnień oraz do refleksji nad zmieniającym się zawodem, kiedyś zwanym „belfer”.

Szanowna Redakcjo!
Od ponad trzydziestu lat pracowałam w szkolnictwie wśród wielu wspaniałych nauczycieli i pedagogów. Bacznie przyglądałam się ich pracy i mogę z przekonaniem stwierdzić, że to bardzo ciężki i trudny zawód. Wymaga wiedzy, zaangażowania, ogromnej odpowiedzialności i cierpliwości. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, ile wysiłku trzeba włożyć w wykształcenie młodego pokolenia i jak bardzo jest to niewdzięczna praca, nie mówiąc już o mizernym wynagrodzeniu. Od pewnego czasu jestem na emeryturze i często wspominam dawne czasy, porównując je z dzisiejszymi. Dochodzę do smutnych wniosków, którymi chciałabym się podzielić z innymi. Wierzę, że właśnie Państwa tygodnik, jako jedyny w Mińsku odważy się pokazać prawdziwe aspekty profesji nauczyciela – dla jednych podstarzałego bakałarza, grzyba, piernika, a dla innych pedagoga, dydaktyka, wychowawcę czy opiekuna.
Poznałam w swoim życiu dziesiątki a nawet setki ludzi, którzy wybrali nauczanie jako swój zawód. Nie wszyscy mieli do tego talent i predyspozycje, ale jak w każdym fachu są nieudacznicy, ci przeciętni odbębniający dniówkę i tacy, dla których praca z dziećmi jest życiowym powołaniem. W przypadku nauczycieli, te najsłabsze jednostki szybko są eliminowane za sprawą niezadowolonych rodziców lub dyrekcji. W skrajnych przypadkach problem rozwiązuje przymusowy urlop, choroba lub odpowiednio sformułowana umowa o zatrudnieniu. Zawsze znajdzie się sposób na dyskretne zakończenie współpracy. I trudno się dziwić! Każda placówka musi funkcjonować efektywnie a do tego potrzebne są środki i odpowiedni budżet, który od wielu lat wymaga łatania. Dużo większym problemem od braku finansów są braki w stosunkach międzyludzkich, i nie myślę tu o skomplikowanych relacja socjologicznych, ale o tych najprostszych i podstawowych zasadach wspólnej egzystencji oraz wzajemnym szacunku.
Świat pędzi do przodu a nasze życie razem z nim i ciężko porównywać szkolnictwo z przed trzydziestu lat ze współczesną edukacją. Tak wiele było zmian i przekształceń, różne ustroje, ekipy rządzące, cała seria reform, a o podstawach programowych nie wspomnę. Choć nie zawsze grono pedagogiczne było zgodne z kierunkiem i uzasadnieniem decyzji władz, to z czasem każdy się do nich przyzwyczaił i aklimatyzował w nowych warunkach pracy. Człowiek posiada umiejętność przystosowania się nawet w skrajnych sytuacjach, ale bez względu na okoliczności, zawsze walczy o swoją godność i wartości moralne. Jakimi będziemy ludźmi bez moralności społecznej i tych najlepszych cech człowieczeństwa?
Takie pytania zadaję sobie i innym, gdy patrzę na naszą młodzież szkolną i ich obojętnych rodziców. Wciąż myślę nad tym, gdzie i kiedy popełniliśmy tyle błędów, że w efekcie stoimy przed wizją kolejnego pokolenia egoistów, materialistów i zapatrzonych w siebie, swoje sukcesy i pieniądze, snobów. To bardzo niemiłe określenia, ale niestety, jak najbardziej odpowiednie. Nie mam w zamyśle obrażania ludzi, lecz pragnę zwrócić uwagę na ogromny problem, z którym od lat borykają się nauczyciele na wszystkich etapach edukacji. Co więcej, często obwiniani są za błędy wychowawcze, brak kompetencji i niedostateczne przygotowanie zawodowe. Oczywiście znajdą się przypadki, gdzie te zarzuty są uzasadnione, ale to znacząca mniejszość wśród pracowników szkół, a nawet znikomy odsetek. Obecnie większość osób w sektorze nauki i oświaty posiada wykształcenie wyższe, ukończone szkolenia w zakresie bieżących zmian i profesjonalne przygotowanie zawodowe. Mimo ciężkiej pracy i sukcesów zawodowych, wciąż muszą udowadniać, że zasługują na szacunek i godne traktowanie. Szkoda, że rodzice nie mają obowiązku wykazania się własnymi osiągnięciami i efektami rodzicielskich umiejętności. Ironią jest stwierdzenie, że przecież to robią, lecz nie ma odważnych, aby ich ocenić.
Proszę mi wybaczyć zgryźliwości i emocje przepełnione złością, ale byłam świadkiem tylu nieprzyjemnych wydarzeń, które miały na mnie bezpośredni wpływ. Oto kilka z nich:
po wywiadówce w jednej z mińskich szkół podstawowych stałam na korytarzu czekając na znajomą. Duże grono rodziców stało obok mnie, głośno dyskutując. Ja znajdowałam się w tym miejscu zupełnie prywatnie, dlatego nie zwracano na mnie uwagi, myśląc, że także uczestniczyłam w zebraniu. Za pomocą przekleństw i wulgaryzmów rodzice wypowiadali się na temat nauczycieli, określając ich mianem idiotów, niekompetentnych gówniarzy, kretynów itp. Po chwili podszedł chłopiec w wieku 9-10 lat i zapytał mamusię „I co, załatwiliście flądrę? Po czym padła odpowiedź: „nie martw się synku, ja tą szmatę załatwię. Nie będzie szczylówa mi mówić, jak mam wychowywać własne dziecko! Jak donos nie pomoże, to inaczej ją załatwię. Nic się nie bój, mama wie, co robi!” Minęło zaledwie kilka minut, gdy inna z mam dodała: „To tak szkoła wychowuje! Nic, tylko lekcje i lekcje, a zamiast dzieciaków życia uczyć, to głupoty im do głów kładą”. Nie mogłam dalej słuchać tego co mówili, byłam przerażona i zniesmaczona. Wychodząc z budynku spotkałam kilkoro dzieci rozmawiających chyba o filmie, lecz nie to było ważne. Moją uwagę przykuły słowa używane w dialogach, które pozwolę sobie zacytować – zaj...ty ,ch...wy, po...ny, ku...ny, i wiele innych, jakich nie chcę pamiętać. Wszystkie wołały o pomstę do nieba!
Przechodząc obok przedszkola, doświadczyłam mniej drastycznych doznań, lecz te także nie były miłe. Najpierw mała dziewczynka grzecznie powiedziała „dzień dobry” mijanej pani, na co mama zwróciła jej uwagę, że to przecież tylko sprzątaczka i nie musi jej się kłaniać. Tuż za rogiem stał mężczyzna w sile wieku z dwójką maluchów i mocno gestykulując, udzielał im porad: „To ty nie wiesz co się robi? Poczekaj, aż Pani wyjdzie z sali i dopiero wtedy mu dołóż! Tylko pamiętaj, jeśli ktoś zapyta, powiedz, że to on zaczął!”
Czy należy coś dodać? Myślę, że nic więcej nie potrzeba, aby zaapelować do świadomości rodzicielskiej odpowiedzialności i zwykłego, ludzkiego sumienia. Jaka przyszłość czeka tych młodych ludzi i nas, mieszkających między nimi? Czy jest jeszcze dla nas szansa na spokojną starość i beztroskie dzieciństwo kolejnego pokolenia? Jedyna nadzieja w tych, którzy nie zapomnieli o walorach ludzkiej natury i jej najcenniejszych cechach! Może znajdziemy wybitnych mędrców, którzy sprostają najcięższemu wyzwaniu, jakim jest wychowanie rodziców!!!
Zdesperowana czytelniczka
(imię i nazwisko znane redakcji)
----
Zachowanie młodzieży i dzieci w wieku szkolnym pozostawia wiele do życzenia. Przekleństwa w miejscach publicznych, piwo lub papieros w dłoni nastolatka, a także brak szacunku dla otoczenia i siebie samych, nie jest odosobnione. Braki w kulturze osobistej części młodych ludzi są zauważalne i często prowadzą do nieprzyjemnych sytuacji i konfliktów zarówno wśród rówieśników jak i w relacjach z dorosłymi. Bardzo trudno jest dotrzeć do zafascynowanej światem internetu młodzieży, która często zapomina o ważnych wartościach ludzkich i nie szuka autorytetów w najbliższym otoczeniu. Spróbujmy to zmienić, zaczynając od wsparcia dla nauczycieli, którzy bez wątpliwości zasługują na szacunek dzieci i ich rodziców. I choć nie zawsze Nauczyciel odzwierciedla nasze poglądy i metody wychowawcze, to najważniejszy jest fakt, że to właśnie Jemu powierzamy własne dzieci!!!

Izabella Walewska-Ogrodnik

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania