Tygodnik Strefa Mińsk NR 17/18 (373/374)

Ludzie się do mnie przyzwyczaili

Osoby niepełnosprawne – zamykają się w mieszkaniach, odgradzając od nas ścianami własnego wstydu. Ale nie wszyscy. Anita Płotecka na swoim wózku porusza się po chodnikach, robi zakupy, odwiedza przyjaciół. Strefie Mińsk opowiada, jak z jej perspektywy wygląda nasze miasto.

Opublikowano: 12 Czerwca 2013, Środa, 14:45
Autor: admin
 0 0 0

Ludzie się do mnie przyzwyczaili

Osoby niepełnosprawne – zamykają się w mieszkaniach, odgradzając od nas ścianami własnego wstydu. Ale nie wszyscy. Anita Płotecka na swoim wózku porusza się po chodnikach, robi zakupy, odwiedza przyjaciół. Strefie Mińsk opowiada, jak z jej perspektywy wygląda nasze miasto.

Powiedz, jak się czujesz wyjeżdżając z mieszkania na mińskie ulice?

Anita Płotecka (A. P.) – Widzisz, mam o tyle łatwiejszą sytuację, że się tu urodziłam. Ludzie się już do mnie przyzwyczaili, nie gapią się na mnie, nikogo nie dziwi już mój widok.

A kiedyś dziwił. Z jakimi reakcjami na ulicach Mińska się spotykałaś?

A. P. – Kiedy byłam mała i chodziłam o kulach, pewna Pani powiedziała, że chodzić, tak jak ja to grzech. To przykre, ale częściej zdarzały się właśnie komentarze osób starszych. Dzieci, jak to dzieci, patrzyły i patrzą na mnie, jak jadę wózkiem i czasem pytają rodziców – ,,Co się tej pani stało?” Jednak widać pewną zmianę u ludzi i albo się starzeję, i nie zwracam na to uwagi, albo rzeczywiście nie spotyka się już uszczypliwych komentarzy czy krzywych spojrzeń.

Jednak musisz przyznać, że niewiele osób na wózku zdobywa się na odwagę opuszczenia domu.

A. P. – To prawda. Wielu niepełnosprawnych unika kontaktu ze społeczeństwem. Boją się reakcji ludzi na ich obecność na ulicach, a także przeszkód, jakie mogą napotkać na swojej drodze.

Czy w Mińsku osoby na wózkach mogą napotkać wiele utrudnień?

A. P. – Poruszam się wózkiem terenowym o napędzie elektrycznym, więc mińskie chodniki czy ulice nie stanowią dla mnie problemu. Poza tym, w ostatnich latach dużo się w naszym mieście zmieniło – pojawiło się więcej podjazdów, dostosowana została stacja PKP, szkoły, biblioteka, park miejski oraz urzędy, dzięki czemu mogę sama załatwiać większość spraw.

Czyli miasto nie ma dla Ciebie żadnych barier?

A. P. – Niestety, pomimo przebudowy zdarzają się jeszcze niedostosowane dla nas miejsca. Na poczcie przy ul. Stary Rynek są np. za wąskie drzwi dla mojego wózka, a na przeciwko Komisariatu Policji – za wysokie krawężniki. Z kolei na poczcie przy stacji PKP nie ma podjazdu, ale jest dzwonek, dzięki któremu mogę poprosić pracownika np. o wysłanie listu. Nie mogę sobie też pozwolić na odwiedzenie kogoś mieszkającego na piętrze w bloku bez windy. Warto wtedy pamiętać, że wszystkie drzwi otwiera dobre słowo, a bariery można pokonać zaufaniem i np. poczuciem humoru.

Bo nie ma rzeczy niemożliwych! Warunkiem jest otwartość obu stron, prawda?

A. P. – Jasne. Niestety jest wiele osób, które wstydzą się swojej niepełnosprawności, przez co izolują się od społeczeństwa. Jednak ludzie zdrowi też muszą pozbyć się swoich uprzedzeń i przestać się bać. Jesteśmy normalnymi ludźmi i chcemy, aby nas normalnie traktować. Nawet, jeśli ktoś nie do końca wie, jak może pomóc, to liczą się chęci. Poza tym, na pewno miło jest, kiedy przechodnie obdarzą cię przyjaznym uśmiechem.

A jeżeli chcesz zrobić zakupy?

A. P. – Wybieram te sklepy, w których półki rozstawione są na tyle szeroko, żebym mogła zmieścić się wózkiem, sklepy, w których są podjazdy oraz życzliwa obsługa. Mogę spokojnie kupić pieczywo w niektórych piekarniach czy wypić kawę w spokojnym miejscu.

Czy są w Mińsku zajęcia dla osób niepełnosprawnych?

A. P. – Nie jest ich zbyt wiele, ale można coś znaleźć. Przy kościele św. Antoniego w obrębie ruchu Wiara i Światło odbywają się np. warsztaty dla osób niepełnosprawnych, głównie upośledzonych umysłowo. Dla dzieci działa Mazowieckie Stowarzyszenie Na Rzecz Dzieci i Młodzieży z Mózgowym Porażeniem Dziecięcym. Pomocy można szukać również w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej.

Nie myślałaś, aby założyć np. stowarzyszenie i walczyć w Mińsku o prawa osób niepełnosprawnych, tak jak Szalony Wózkowicz w Warszawie?

A. P. – Nie, nigdy o czymś takim nie myślałam. Sama z pewnością takiej organizacji nie założę, bo nie dam rady. Ale z czyjąś pomocą – kto wie? W Mińsku naprawdę przydałoby się coś takiego. Nie wiem jednak, czy w naszym mieście znalazłyby się osoby niepełnosprawne chętne do wstąpienia do takiego stowarzyszenia. Ale jeśli ktoś chciałby ze mną porozmawiać lub podzielić się swoimi doświadczeniami może do mnie zadzwonić na nr tel. 507 342 369.

Jak spędzasz wolny czas?

A. P. – Zwiedzam! Mam problemy z wysiedzeniem w domu, uwielbiam poznawać miasto, okolice i nowych ludzi. Mam nadzieję, że zawsze pozostanę młoda duchem.

Tego Ci z całego serca życzę i dziękuję za otwartość i rozmowę.

Rozmawiała: Angelika Kubicka

 

Anita Płotecka - mieszka w Mińsku od 39 lat. Jest osobą po dziecięcym porażeniu mózgowym ze spastycznym niedowładem czterokończynowym. Ma I grupę inwalidzką.

 

Angelika Kubicka - uczennica liceum w „Macierzance”. Ciekawa świata i ludzi, wolontariuszka. W przyszłości chce zostać architektem.

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania