Tygodnik Strefa Mińsk NR 273/274

Hołownia w innej odsłonie

Nie pomagamy Afryce. Pomagamy konkretnym osobom znanym z imienia, nazwiska, miejsca zamieszkania – mówi Szymon Hołownia.

Opublikowano: 10 Lipca 2015, Piątek, 22:07
Autor: btsd
 0 0 0

Nie pomagamy Afryce. Pomagamy konkretnym osobom znanym z imienia, nazwiska, miejsca zamieszkania – mówi Szymon Hołownia. – W roku 2013 założyłem Fundację Kasisi, bo sam nie dałbym rady robić tego, co zrobić tam trzeba. I dlatego, że nie chcę robić tego sam. Fundacja opiera swoje działania na crowfundingu – modlitewnym, emocjonalnym, finansowym. Nie chcemy prosić niewielu o wiele. Wierzymy w siłę wielu dających odrobinę: westchnienie do Opatrzności, lajk na Facebooku, czy dosłownie parę złotych (ale regularnie, np. raz w miesiącu). Działaniom Fundacji przyświeca idea, że „świat został tak urządzony, że każdy ma coś, ale nikt nie ma wszystkiego”. Chcę poprzez moją Fundację pokazać, że w pomaganiu innym nie chodzi wcale o litość, ale o spotkanie i o szczęście płynące z tego, że dając, realnie zmieniam świat. My możemy podzielić się z dziećmi z Kasisi tym, co mamy, a one podzielą się z nami sobą. Dzięki takiej wymianie Kasisi staje się każdego dnia miejscem kipiącym życiem. Choć mieszkające tam dzieci nie zawsze są zdrowe, a prawie zawsze są pod finansową kreską, to promieniują takim szczęściem, że absolutnie każdy, kto tu przyjeżdża myśli tylko o tym, kiedy będzie mógł do nich wrócić.

Fundacja Dobra Fabryka to druga, po Fundacji Kasisi, instytucja założona przez Szymona Hołownię: „Zawsze powtarzałem, że to, co stanowi o absolutnej wyjątkowości Kasisi, to miłość. A miłość już tak ma, że zawsze się dzieli. A jak się dzieli, to się mnoży. Odważyłem się na założenie Dobrej Fabryki, bo po tym jak założyłem Fundację Kasisi, uwierzyłem w ludzi. Tysiące osób, które tak cudownie wspierają nasze 250 zambijskich dzieciaków z Kasisi, pozwoliło mi na zuchwałą myśl: A może, zamiast lamentować jak zły jest ten świat, możemy zmienić jego kolejne 5 cm2 na lepsze?”

Z wpisu na Facebooku:
„Ta Dam!!! Divine i Harimana wczoraj i DZIŚ! Dzieciaki po leczeniu w naszym szpitalu wybudziły się ze śpiączki! Divine – wczoraj, Harimana dziś w nocy. Mały jest jeszcze trochę zamroczony, ale ewidentnie wraca do życia!!! Za parę dni maluchy będą biegać! Takie cuda – DZIĘKI WAM!
Przypominam: ufundowaliście wczoraj 92 sety chininy, 105 worków krwi, 158 godzin tlenoterapii... Polecamy się nadal, bo epidemia w toku, przeładowanie na pediatrii ogromne...”

„A to 18-letnia Sipha (zdjęcie niewyraźne, ale przecież nie będziemy w szpitalu robić sesji). Jest w siódmym miesiącu ciąży i ma malarię z niską hemoglobiną. To między innym ona dostaje dziś od Was krew. Może uda nam się tu uratować dwa życia”.

„W Ntamugendze – nadal epidemia malarii. Dziś w naszym szpitalu na pediatrii mamy 52 dzieci, co oznacza, że na jednym łóżku leży czasem troje albo czworo dzieci. Czasem niespokrewnionych, jak te maluchy z pierwszego zdjęcia, Divine i Harimana, oboje w śpiączce wywołanej malarią mózgową.
Takie obłożenie to też pewnie efekt akcji edukacyjnej, którą ostatnio prowadziliśmy w wioskach, apelując do rodziców, żeby nie czekali aż dziecko będzie w agonii, tylko przynosili je do nas od razu, jak się zaczną objawy. Uświadamia nam to też, ile dzieciaków musiało do tej pory umierać na malarię w domach, o czym ani my, ani nikt poza najbliższymi nie miał okazji się dowiedzieć...
Siostra Renata bez przerwy zamawia krew, wczoraj kolejne 30 worków, zaczyna brakować grupy 0, ale szukamy, gdzie się da. Na pełnych obrotach pracuje też koncentrator tlenu. Mamy pełną świadomość, że jeśli jesteśmy jeszcze w stanie stawić czoła tej epidemii – to tylko dzięki Wam.
A gdybyście mogli wesprzeć nas jeszcze jednym workiem krwi albo godziną oddychania, albo chininą – DZIĘKUJEMY raz jeszcze. Nie wiemy, ile to cholerstwo potrwa, a musimy mieć zabezpieczone możliwości ratowania życia wszystkim maluchom (malaria wykańcza najszybciej najsłabszych), którzy zostaną do nas przyniesieni. Tu sprawa jest przerażająco prosta i nie jest to żadne emocjonalne szantażowanie, czy branie na litość: pomożemy tym dzieciakom, to przeżyją, nie – to umrą (one się po prostu nie wybudzają z tej śpiączki). Malaria to niestety śmiertelna choroba (i w swojej skali dużo bardziej przerażająca od eboli, przed którą w panice drżał ostatnio cały zachodni świat).”

Jak można pomóc?
Wchodząc na stronę www.dobrafabryka.pl znajdziemy informacje jak pomóc. Można jednorazowo, dokonując zakupu dla konkretnej osoby (dobro czynne 24) lub też robiąc zakupy przez FaniMani i wówczas wybrany sklep – a jest ponad 300 znanych sklepów internetowych – przekazuje część zysku na wsparcie działalności. Można wreszcie poprzez uruchomienie stałego zlecenia pod hasłem „Przybij nam 5!” przekazać odpowiednie kwoty.

Nie potrzeba wiele, aby wiele zmienić. A nic tak bardzo nie poprawia samopoczucia, jak świadomość że można zrobić cos dobrego. Że przeznaczone 10 zł umożliwia posiłek dla dziecka, być może jedyny w ciągu dnia. Żyjąc w Polsce, narzekając na marne wynagrodzenie, wrednego pracodawcę i nieznośnego sąsiada, nawet nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo nasze problemy są znikome w odniesieniu „do reszty świata”. Bo w tej samej chwili w wiosce Ntamugena (Kongo) odbywa się cesarskie cięcie przy jedynym oświetleniu, którym jest światło telefonu komórkowego. Gdy wyrzucamy bezmyślnie resztki jedzenia, w tym samym czasie kolejne dziecko w Rwadzie umiera z głodu. W chwili, gdy łykamy suplementy diety na ładną cerę, w hospicjum w Kabuga umiera kolejny pacjent, dla którego zabrakło leków…

Często Fundacje Szymona spotykają się z przejawami dobrego serca i otrzymują np. moskitiery. Dobrze, jednak moskitiera nie uratuje kolejnego życia. Podobnie jak urządzenia medyczne zasilane prądem, którego brak…
Nie warto lamentować, że świat jest zły, niesprawiedliwy, ale róbmy coś wg zasady: „najlepszą metoda walki ze złym światem, jest tworzyć świat dobry”. I tego się trzymajmy.

(Anna Kowalczyk AK) – Jak czynić dobro?
(Szymon Hołownia SzH) – Mądrze i ze świadomością, że bardzo precyzyjnie komuś się pomaga, nie rzucać pieniędzy ot tak, nie zastanawiać się czy ja zbawię cały świat czy nie, nie próbować dźwigać wszystkiego na swoich ramionach. Tylko znaleźć punktowo ten centymetr świata, który ty konkretnie możesz dziś naprawić i spróbować poprawić. Jak poprawisz ten jeden centymetr świata, to szukaj drugiego centymetra świata. Czy ten centymetr świata jest 5 metrów od twojego domu, wśród twoich znajomych, sąsiadów, czy jest on 50 000 km dalej, to już odrębna sprawa. Napraw jeden centymetr.
Pomoc jednostce zawsze gdzieś przewija się nawet w Ewangelii, bo Jezus nie zajmuje się jakimiś wielkimi procesami historycznymi, narodowościowymi. Próbują go w to wkręcić by zajął się narodem, a jego interesuje wyłącznie człowiek. Człowiek jest zawsze drogą kościoła. Zawsze człowiek, a nie ludzkość. Zawsze jednostka, a nie ogół.

AK – Co w życiu jest najważniejsze?
SzH – Myślę, że na różne sposoby przeżywana miłość. Czy świadomość, że jest się absolutnie wyjątkową osobą i że ma się wyjątkowe zadanie do spełnienia na świecie, i że realizuje się je. Że to nie tylko jest teorią, ale faktycznie realizuje się w życiu człowieka. Najważniejsze, aby czuć, że po coś się w tym świecie jest i dla kogoś się w tym świecie jest.

AK – Jak uzyskać monopol na zbawienie?
SzH– „Monopol na zbawienie” to przewrotny tytuł nawiązujący do gry planszowej, bo książka była z grą. Monopol na zbawienie dokonuje się wtedy, kiedy jest spotkanie w miłości z Bogiem. A więc chcesz uzyskać monopol na swoje zbawienie, to zbuduj relacje, jakieś relacje z Bogiem, zbuduj je z ludźmi, bo przez nich też Bóg mówi.

Anna Kowalczyk

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania