Tygodnik Strefa Mińsk NR 23/24 (379/380)

Nasza przeszłość, Nasze Rody...

Fascynaci przeszłości, dla których celem jest odnalezienie tożsamości rodzinnej i pamięć o tych, którzy odeszli.

Opublikowano: 6 Kwietnia 2015, Poniedziałek, 10:39
Autor: btsd
 0 0 0

 „Kiedy nastał Tłusty Czwartek, chłopaki z klasy łapali tych dwoje i wysmarowywali im twarz pączkami. One ryczały, a my mieliśmy ubaw.” Tak piszą pod jednym ze zdjęć na blogu Nasze Rody Joanna Rudnicka i Bogdan Ostrowski. Fascynaci przeszłości, dla których celem jest odnalezienie tożsamości rodzinnej i pamięć o tych, którzy odeszli.

Skąd pomysł na blog o takiej tematyce?
Joanna Rudnicka (JR) – Od Eugenii, która zatęskniła za rodzinnym domem w Dębem. Dziś Eugenia ma 87 lat i niesamowitą pamięć do tamtych chwil, ludzi, czasu. A że ja prowadziłam wcześniej swoje blogi, zrobienie takiego nie stanowiło dla mnie żadnego problemu. Potem wciągnęłam Bogdana, bo on bliżej ma do reszty rodziny...
Bogdan Ostrowski (BO) – Kilka lat temu odezwała się do mnie „internetowo” Asia Rudnicka, uświadomiła mi, że moją rodziną nie jest tylko mama, dziadek, babcia, ale również to, że dziadek ma brata, obaj mają ojca, czyli mojego pradziadka itd... Zacząłem się zastanawiać dlaczego tu jest moje miejsce na Ziemi, dlaczego właśnie tu i poszukiwania genealogiczne dały mi odpowiedź.

Ile osób prowadzi bloga?
BO – Prowadzimy bloga oboje z Asią. Ona zajmuje się wyśmienicie grafiką oraz tłem muzycznym, oczywiście wrzuca ciekawostki. Ja staram się w miarę wolnego czasu uzupełniać treść naszymi nowymi odkryciami. Nie sposób nie wspomnieć o Monice Tkaczyk i Henryku Świtkowskim, dzięki którym zdobywamy wciąż „stare” nowości. Spotykamy się raz na jakiś czas, wymieniamy nowymi informacjami, próbujemy zachować pamięć o naszych przodkach.

Mają Państwo wykształcenie kierunkowe czy jest to czysta pasja?
JR – Ja jestem tylko grafikiem. Operuję obrazkami (śmiech). Ale do tego wykształcenie nie jest potrzebne, liczy się silna więź z rodziną i przodkami. Tak uważam.
BO – Z mojej strony jest to szacunek dla moich pra-Ostrowskich, Tkaczyków, Kobzów i Malesów. Bez nich nie byłoby mnie, dlatego interesuje mnie jak żyli, skąd przyszli.

Pochodzą Państwo z Dębego?
JR – Ja nie. Ale znam Dębe. Z tym, że przedwojenne z racji Eugenii i wspomnień rodziny.
BO – Pochodzę z domu, który pojawił się jako jeden z pierwszych w Olesinie, ale w tej chwili trudno jest oszacować jego wiek. Myślę, że ma lekko ponad sto lat. Wychowało się w nim kilka pokoleń ludzi. W czasie wojny okupanci zrobili z niego sztab, jak opowiadała moja babcia, najpierw jedni, potem drudzy. Ten dom widział wiele, gdyby tylko potrafił mówić...

Czy ludzie sami się do Was zgłaszają z historiami rodzinnymi?
JR – Czasami piszą, pytają...
BO – Może nie z historiami rodzinnymi, ale co jakiś czas mamy osoby, które chcą pokazać stare fotografie i ustalić wspólnych przodków.

Często ktoś prosi o pomoc w odnalezieniu informacji o przodkach?
BO – Co jakiś czas ktoś pyta czy posiadamy informacje na jakiś temat i jeżeli tylko jesteśmy w stanie ich udzielić, to robimy to.

Trafiła się już jakaś niesamowita historia?
JR – Dla mnie każda historia naszych rodów i tamtego miejsca jest niesamowita.
BO – Dla mnie niesamowitą historią jest odkrycie w archiwum siedleckim dokumentu, który nazywa się „akt znania” i z którego dowiedzieliśmy się, że jeden z naszych przodków, będąc w wieku 10 lat, przywędrował do Dębego z wojskiem kozackim około 1795 roku ze wsi Kosakówka na Ukrainie. Wojsko odeszło, a on został w dębskim dworze do pełnoletności, ożenił się i poszedł z żoną na służbę do dworu w Cisiu. Tam rodziły się jego dzieci, a jedno z nich, Piotr po uwłaszczeniu w 1864 objął ziemię w Olesinie, na której to ja i wielu jego potomków mieszka.

Jak najdalej udało się Państwu sięgnąć wstecz na drzewie genealogicznym?
BO – Drzewo, które cały czas się powiększa, sięga jak na razie końca XVIII wieku. Genealogią zajmuję się w wolnym czasie, a mam go mało. W archiwum nie sposób być codziennie, to wszystko wymaga cierpliwości. Pośpiech wskazany nie jest, ale małymi kroczkami informacji przybywa.

Gdzie szukacie Państwo źródeł informacji o dębskich rodach?
JR –Ja w Internecie i „wywiad” środowiskowy wśród starszyzny, która cokolwiek jeszcze pamięta.
BO – Informacji szukam głównie w archiwach, ale również w rozmowach z osobami starszymi.

Czy uważają Państwo, że budowa drzewa genealogicznego jest ważna i co wnosi do naszego życia?
JR – Co wnosi? Odpowiada na wiele pytań. Między innymi na to, kim jestem? Do kogo jestem podobna/y? Po kim odziedziczyłam/em wady, zalety czy talent? Takie własne drzewo genealogiczne, uświadamia nam też, że nie jesteśmy kosmitami i że mamy coś takiego, jak własną tożsamości historyczną. I choć niektórzy mogą czuć się fizycznie samotni to... psychicznie wiedzą, że gdzieś obok nich czuwają nad nim dobre duchy jego przodków i że one mają imiona. I to jest najpiękniejsze dla człowieka.
BO – Myślę, że nie można żyć dla samego siebie, przychodzi z czasem refleksja skąd wzięliśmy się na tym świecie, jak żył i skąd pochodził nasz dziadek, pradziadek, prapradziadek, czy babcia miała brata, a może siostrę? Na wiele pytań drzewko da odpowiedź i jednocześnie pokaże, który z naszych przodków w jakich historycznych czasach żył. Dla mnie drzewko jest czymś w rodzaju planu, dzięki któremu łatwiej jest połączyć wspomnienia seniorów rodziny z konkretnymi osobami i pozwala mi umiejscowić samego siebie wśród tych osób. Mam również wrażenie, że w jakiś sposób poznałem osoby, które już odeszły, że stały się dla mnie bliższe, a przede wszystkim to, że dzięki drzewku mogłem się dowiedzieć, że ONI istnieli i że pamięć o nich nigdy nie zaginie, bo przecież „Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią im się płaci”.

fot. z archiwum Tadeusza Szuby, Moniki Tkaczyk Karolkiewicz, Janiny Malesy (źródło: www.debewielkie.blogspot.com)

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania