Tygodnik Strefa Mińsk NR 11/12 (367/368)

Fabryka Kredek

Akcja Dni Otwartych „(Nie)poznane w więzieniach” umożliwiła poznanie pracy sztabu ludzi nad… ludźmi. Otwarto bramy pięciu Zakładów Karnych okręgu warszawskiego.

Opublikowano: 7 Marca 2015, Sobota, 22:06
Autor: btsd
 0 0 0


Akcja Dni Otwartych „(Nie)poznane w więzieniach” umożliwiła poznanie pracy sztabu ludzi nad… ludźmi. Otwarto bramy pięciu Zakładów Karnych okręgu warszawskiego. Mieliśmy możliwość uczestnictwa w przechadzce po Areszcie Śledczym Mokotów oraz Grochów.

Dziś…
Otwierając bramy zakładów karnych, chcieliśmy pokazać naszą ważną społecznie, trudną i niebezpieczną pracę – mówi płk Anna Osowska-Rembecka Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej w Warszawie. – Przekaz kierowaliśmy szczególnie do ludzi młodych, mówiąc im, że warto szukać w życiu swojej drogi zgodnej z normami prawa, a więzienie to czas stracony w życiu.
Za murami Aresztu Śledczego prowadzone są liczne programy naprawcze, terapeutyczne, przeciwdziałające agresji i przemocy, programy szkolne przygotowujących do pracy zawodowej, warsztaty rozwijające zainteresowania.
Osoby przebywające w więzieniach, posiadają zainteresowania, umiejętności, wiedzę i dlatego nie należy oceniać ich tylko negatywnie, ale spróbować dać szansę na normalne życie, przyjmując ich do społeczeństwa. – powiedziała płk Anna Osowska-Rembecka. – Często słyszymy, że w więzieniach nie ma resocjalizacji. Niestety, wypowiadają się w ten sposób pracownicy naukowi, studenci kierunków humanistycznych czy współpracujące z więziennictwem NGO-sy. Powtarzają to media. Kampanią „(Nie)poznane w więzieniach” pokazujemy ogrom pracy wkładanej przez polskich więzienników w proces naprawczy osób odbywających kary pozbawienia wolności. Każdemu dajemy szansę, kwestia tylko, czy chce ją przyjąć i jak pomoże mu społeczeństwo za murami więzienia, gdy wyjdzie na wolność.

Obecnie przebywający w areszcie niedługo wyjdą, będą sąsiadami, będziemy ich spotykać i naszym zadaniem jest, aby trafili na to lepsze jutro. I ta akcja otwartych więzień temu ma służyć, aby zrozumieć, że ci ludzie mają prawo do normalnego życia. Przeznaczane są ogromne środki, aby mogli zacząć od nowa. A często jest tak, że gdy osadzeni wychodzą nie czeka na nich nikt, nie czeka mieszkanie, nie czeka praca. Dlatego w Polsce jest tak ogromny powrót do przestępczości.
Tu zawsze było więzienie, nigdy nie miało innego przeznaczenia: przed wojną, podczas wojny, po wojnie. Nie jest to obiekt muzealny, jednak remonty wewnątrz ustalane są z konserwatorem zabytków. Największa liczba przetrzymywanych tu osób to ponad 2,5 tys. podczas II wojny światowej. Obecnie jest ok. 900 – mówi dyrektor Aresztu Śledczego Mokotów płk Bogdan Kornatowski. – Pomimo tego, że jest to areszt śledczy i powinni w nim przebywać tymczasowo aresztowani, to są tu różni skazani.
Nie jest to fabryka kredek, ale praca z żywym organizmem. Ludzie oczekują, że osoba, która tu przebywa wyjdzie stąd lepsza i to jest nasze główne zadanie. – mówi Dyrektor AŚ Mokotów.

Na terenie więzienia jest szkoła, do której uczęszcza ponad 100 skazanych. Nauczyciele uczący w szkole w areszcie, nie mają nic wspólnego z więziennictwem. Są to osoby uczące również w szkołach zewnętrznych.
Kiedyś osadzeni nie chcieli się uczyć, a my ich na siłę chcieliśmy edukować. Teraz miejsc w szkołach brakuje, bo tylu jest chętnych.
Na każdego skazanego przypadają 3m2. Cele są jedno, dwu, trzy, ośmio i jedenastoosobowe.
To, do jakiej celi trafi zatrzymany, zależy od charakteru czynu, czy jest to pierwsze zatrzymanie, czy kolejne, czy jest to młodociany – wszystkie te aspekty brane są pod uwagę: konkretna cela, konkretny dział penitencjarny.
Stawka żywieniowa to 4,80 zł dziennie. Miesięczne utrzymanie więźnia, na które składa się gotowanie, pranie, wyżywienie i pensje pracowników aresztu to 2,5–2,6 tys.

Wyjątkowe miejsce…
To, z czym kojarzone jest więzienie na Rakowieckiej, to wykonywane wyroki śmierci. Podczas wojny i po.
Miejscem wyjątkowym jest cela, w której mogło być zabitych strzałem w tył głowy ponad 100 osób.
W tym miejscu nie prowadzone są prace naprawcze, remontowe, ponieważ w planach jest utworzenie miejsca pamięci.
Wyroki tu wykonywane idealnie oddaje film „Katyń”: więzień prowadzony był wąskim, ciemnym, zatęchłym korytarzem. Na jego końcu widział zakratowaną furtkę i drzwi, a za nimi schody prowadzące na plac. Wiedział, że jeśli otworzą się drzwi na końcu korytarza – będzie żył. Jeśli drzwi pozostawały zamknięte, skazany skręcał w lewo. Stojąc na jednym stopniu schodów, otrzymywał strzał w tył głowy, ciało spadało bezwładnie kilka stopni. Następnie wleczone było do kolejnego pomieszczenia, skąd wyciągano je przez okienko na zewnątrz i ładowano na ciężarówkę.
Miejscem pochówku tak zamordowanych były Służew, Kabaty czy Łączka na Powązkach.

Dawniej…
Areszt Śledczy Mokotów należy do jednych z najstarszych i najbardziej znanych jednostek penitencjarnych. Wybudowany w 1902 roku, otwarty został 2 lata później. Zbudowany w kształcie krzyża, gdyż tak wtedy budowano zakłady karne. Do I wojny światowej była to jedna z najcięższych jednostek karnych na terenie zaboru rosyjskiego. Po I wojnie przeznaczony do odbywania kar ciężkiego więzienia, nie krótszych niż trzy lata z wyłączeniem więźniów recydywistów. Podczas II wojny światowej więźniowie byli stąd transportowani do obozów koncentracyjnych. W okresie powstania Niemcy wykonywali masowe egzekucje na ludności cywilnej. Po wybuchu Powstania Warszawskiego okupanci postanowili dokonać likwidacji przetrzymywanych więźniów. Wtedy też zginęło w areszcie mokotowskim najwięcej ludzi. W tym czasie przebywało tu blisko 800 osób, z czego w wyniku buntu wspieranego przez okolicznych mieszkańców uratowało się około 200.
W latach powojennych na Rakowieckiej w budynkach więzienia przetrzymywani byli więźniowie polityczni, żołnierze AK, działacze niepodległościowi. Wielu z nich za życia nigdy nie opuściło murów aresztu.
To tu wykonano 350 wyroków śmieci – niektóre źródła podają liczbę 600. Tu w 1948 r. zginął Witold Pilecki (za rzekome szpiegostwo), a w 1953 – gen. Fieldorf „Nil”, którego powieszono, co stanowiło dodatkowe upokorzenie, gdyż wszyscy pozostali zabijani byli strzałem w tył głowy.

oprac. Anna Kowalczyk

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania