Tygodnik Strefa Mińsk NR 23/24 (379/380)

Vive Le Carnaval!

Raz do roku dozwolone jest zwariować. W myśl tej sentencji na całym świecie właśnie rozpoczyna się najgorętszy okres karnawału.

Opublikowano: 9 Lutego 2015, Poniedziałek, 21:54
Autor: btsd
 0 0 0


Raz do roku dozwolone jest zwariować. W myśl tej sentencji na całym świecie właśnie rozpoczyna się najgorętszy okres karnawału. Pora więc wyciągnąć z szafy walizkę i udać się w podróż nieskrępowanego szaleństwa.

Swoją podróż zaczniemy od najpopularniejszego karnawału świata – Rio de Janeiro. To tutaj co roku na sambodronie, stanowiącym swoiste teatry pod gołym niebem, można podziwiać rywalizację najsłynniejszych brazylijskich szkół samby. Impreza przygotowywana jest cały rok i nie sposób oderwać oczu od przepięknych tancerek. Przykuwają one wzrok nie tylko swoimi umiejętnościami tanecznymi, ale również wyjątkowo skąpymi strojami z tysięcy piór. Któż by nie poddał się atmosferze kolorowych korowodów i imponujących rozmiarów podestów wirujących w rytm gorącej samby? Nawet jeśli nie jesteś mistrzem parkietu, ani nie masz pod ręką boa z piór, to po zachodzie słońca na plaży Copacabana dasz się ponieść gorącym rytmom.

Równie spektakularny karnawał znajdziemy w Santa Cruz na Teneryfie. Szacuje się, że to jedna z największych i najdroższych imprez tego formatu. Tutaj bawi się każdy. Zamknięte są szkoły, biura i urzędy, a zakupy można zrobić tylko rano. Po południu każdy przyłącza się do wędrującego orszaku, który łączy ościenne miasta, zamieniając wszystko w jedną wielką fiestę tańca i muzyki. Niemniej szalone jest zakończenie karnawału, gdzie wielobarwne stroje zamieniane są na czarne – żałobne. Wszystko to, by uczestniczyć w pogrzebie… papierowej sardynki, która, podobnie jak nasza Marzanna, topiona jest w oceanie, zwiastując koniec zimy.

Widziałeś już wszystko? Oznacza to, że nie widziałeś jeszcze karnawału w Nowym Orleanie. Obchody zwane Mardi Gras to prawdziwa rozpusta na wielkich platformach. Zabawa obejmuje całe miasto, a dozwolone picie alkoholu na ulicy znacznie rozluźnia atmosferę. Zabawa w Nowym Orleanie słynie z mocno erotycznego charakteru, gdzie w roznegliżowanych tancerzy publiczność ciska słodycze. Tradycją jest też zrzucanie z platform specjalnych podarków dla tłumów i królewskie ciasto polukrowane na fioletowo (symbol sprawiedliwości), zielono (wiara), oraz złoto (władza). I tutaj ostrzeżenie: w cieście znajduje się ukryta plastikowa figurka, której znalazca zobowiązuje się do zorganizowania przyjęcia. Jeśli więc nie planujesz niekontrolowanej zabawy obejmującej całe miasto i angażującej wszystkie służby porządkowe – uważaj co jesz.

Europa też może poszczycić się imponującym karnawałem – w Wenecji. Jeszcze w XVIII w. zabawa karnawałowa trwała tam miesiąc, ale Napoleon Bonaparte nie był zbyt rozrywkowy i tradycja została obalona. Na szczęście nie na długo i choć teraz karnawał trwa 10 dni, zawiera skondensowaną dawkę największych wrażeń. Tutaj nikt nie czuje się skrępowany. Liczne maski, przebrania i peruki, będące nieodłącznym elementem weneckiej zabawy, zapewniają anonimowość i pozwalają na chwilę zrzucić z siebie korporacyjny uniform.

Niezwykłym spektaklem zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci okaże się wybór karnawału w Nicei nad Zatoką Aniołów. To miejsce słynie z przepięknych parad. Platformy tutaj są bowiem wielką misterną sztuką bukieciarstwa i popisem florystyki. Do dekoracji kwiaciarze zużywają kilkanaście tysięcy żywych, kolorowych kwiatów, a każde stanowi osobliwe dzieło sztuki. Pośród kwiatów na każdym rydwanie zasiadają postacie ze świata bajek i legend. Oczywiście nie może zabraknąć królowej karnawału, która defiluje na specjalnie przybranej – zgodnie z tradycją – platformie ze storczyków. Paradzie towarzyszą liczne pokazy muzyczne, cyrkowe, magiczne, oraz tańca z różnych zakątków świata. Iw tym rejonie nie unikniemy tradycyjnej bitwy. Na szczęście bitwa kwiatowa jest niebezpieczna tylko dla alergików.

Jeśli lubisz historię i wybierzesz belgijski karnawał w Binche wpisany na listę dziedzictwa UNESCO, to pozory mogą zmylić. Od czterech wieków ulicami co roku maszeruje 600 identycznie ubranych mężczyzn. Wszyscy w surducikach, białych czapkach i woskowych maskach z zielonymi okularami i wąsami. Trzymając się za ręce, tupią chodakami w rytm wybijany przez bębniarzy. Później, ruszając w paradzie, zakładają kapelusze ze strusimi piórami, niosąc kosze pomarańczy, którymi obdarowują tłum. To część oficjalna, bowiem w rzeczywistości zamaskowani mieszkańcy biegają po mieście, wymachując pałkami – odganiają duchy, a „obdarowaną” pomarańczą można dorobić się solidnego guza między oczami, gdyż prędkość podarku jest wprost proporcjonalna do pomarańczowej bitwy rozgorzałej wokół nas.

Jeśli karnawał w Rio jest najbardziej widowiskowy, a najsłynniejszy w Wenecji, to ten w Patras jest najbardziej urokliwy. Największe miasto na Peloponezie i drugi co do wielkości port w Grecji zapewniają wyczuwalny romantyczny klimat. Podczas karnawału na place wyjeżdżają platformy, których tematyka postaci nawiązuje do ważnych wydarzeń ubiegłego roku. Wszędzie porozstawiane są stragany, na których możemy nabyć niezbędne maski i kostiumy, by potem wspólnie z innymi ochotnikami uczestniczyć w licznych konkursach, imprezach i koncertach. To karnawał wprost dla singielek, gdzie na tzw. Bourboulia – potańcówki, zamaskowane kobiety przychodzą bez partnerów i to one wybierają sobie tancerzy. Wolne Greczynki w noc przed ostatnią niedzielą karnawału pieką specjalne ciasto. Wierzą, iż zjedzenie mieszanki mąki, dużej ilości soli i wody ma im objawić przyszłego męża. Ten, który we śnie przyniesie im wodę, będzie tym jedynym.

Ciężko się zdecydować, więc może lepiej zostać w domu? Jeśli nie jesteś mistrzem tańca, nie posiadasz kasku, ani poduszki z pierza, którą mógłbyś zmyślnie przerobić na strój do samby, można wybrać Polskę. Tutaj przydałoby się posiadanie tylko drugiej wątroby mogącej przerobić suto zastawione jadłem i piciem stoły wywodzące się z tradycyjnych zapustów i ostatków. Bowiem kto jak kto „Polak potrafi!”... również się bawić.

Paulina Kalinowska

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze!
Znajdź nas na Facebooku
TYGODNIK STREFA MIŃSK
adres biura:
ul. Warszawska 161 (1 piętro)
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. + 48 724 822 000
e-mail: reklama@strefaminsk.pl
lub e-mail: biuro@strefaminsk.pl
projekt graficzny: E-HO - agencja reklamowa - Mińsk Mazowieckikodowanie, system zarządzania